czy jedna i ta sama rzecz moze byc w tym samym czasie jednoczesnie czarna i biala, nie bedac przy okazji szara?
wczoraj zrobilam male wykroczenie, ale nie bylo tak strzasznie. a potem, potem, jak juz kladlam sie spac zobaczylam, ze na poduszce przycupnal motyl, taki sam jak ten z mazur. wszystie dzieci plci meskiej maja jedno imie, i nawet w lodowce u justyny jest 'wedzonka jakubowa' kupiona w sklepach doroty. cos na ksztalt widzenia samych kobiet w ciazy lub z wozkami kiedy balam sie, ze wpadlam.
a w nocy piekny sen. snilo mi sie, ze odnalazlam mike'a, autora wzoru mego tatuazu na froncie. pracowal w sklepie muzycznym. mowil, ze o mnie caly czas myslal i ze dobrze, ze przyjechalam. najlepsze bylo to, ze w sklepie nie mieli kostek do gitary, trzeba bylo po nie chodzic przecznice dalej do specjalnych automatow, wygladajacych jak amerykanskie odlschoolowe parkometry. i tak po prostu staly na ulicy.
napalilam sie tez na dwie pary butow. pochwale sie, jak juz osiagne cel. we czwartek bede miala jedna lub dwie nowe zabaweczki, z czego tez sie niezmiernie ciesze.
poniedziałek, 27 września 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz