nie ma Macka, nie ma takiej motywacji. wiec i silowni nie bylo. ale czyz dwie niespelna rozumu mlode kobiety nie poradza sobie z tym problemem? nic trudnego! wystarczy miec nasrane w glowie, lubic robic z siebie debila, kawalek wolnej chaty, jakas lupanka radia eska w glosnikach i torebka rzucona na podloge. jest impreza! Kama jest dobra na wszystko, Kama na droge za sliska, Kama na stope za niska, Kama podniesie ci ja..
postanowilam zrobic sobie jutro dzien odchamiania. wzielam sprawy w swoje rece i do zachety, csw, moze jeszcze gdzies, potem na targi rekodziela. zastanowie sie nad zakupem biletu na poniedzialkowy koncert. bo bym poszla i bym nie poszla. w niedziele warsztaty bellydance w kooooncu, upragnione, wieczorem (moze) pokazy animacji. coz to bedzie za weekend! weekend bez czasu na myslenie.
na razie jednak lece cieszyc sie mala-duza przyjemnoscia, czyli ciepla kapiela z piana.
piątek, 24 września 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz