postanowilam wszystkie posty zwiazane z moja choroba - ta umyslowa - dla dobra sprawy oraz jej stron po prostu usunac. tzn siedza bezpiecznie u mnie na dysku, ale nie do wgladu publicznego. dosc marnowania mojego niewatpliwego talentu pisarskiego oraz weny tworczej, na takie przyziemne sprawy. chociaz nie mozna zaprzeczyc, ze mialam tam swoiste zrodlo plodnosci.
czytam Kerouaca, pare dni temu skonczylam 'w drodze', teraz przerabiam 'wloczegow dharmy'. i tak, o ile ta pierwsza ksiazka byla po prostu fascynujaca, tak 'wloczedzy' dodatkowo bardzo pozytywnie mnie nakrecaja, zmuszaja do przemyslenia wszystkiego, totalnie wszystkiego, co w tej chwili sie wokol mnie dzieje. staram sie w tej chwili osiagnac jakas wewnetrzna zgode, jakis spokoj, obrac pewien konkretny tor i byc konsekwentna w tym co robie. niestety, zwazywszy na pewne wzgledy niezalezace do konca ode mnie - to dosc trudne. tak, staram sie! chociaz na razie przypomina to raczej rzucanie sie ryby, dopiero co wyciagnietej z wody.
pada deszcz, nie chce mi sie nigdzie wychodzic. na szczescie siedze u siostry; to miejsce jest dla mnie w tej chwili namiastka domu. od poniedzialku bede szukac albo pokoju w mieszkaniu, gdzie zechca mnie i psa, albo kawalerki na jakims zadupiu, zeby taniej, zeby starczylo mi na jedzenie. czuje sie troche jak bezdomna, oczywiscie z taka osoba nie mam prawa sie porownywac, a jednak sie tak czuje. rozrzucona miedzy trzy miejsca, szukam czegos, co bede mogla w koncu nazwac wlasnym katem. bo jak na razie takiego miejsca nie znalazlam. musi byc MOJ, nie chce byc nigdy wiecej na niczyjej lasce. nie chce nigdy wiecej uslyszec...
w kazdym razie deszcz dalej pada. ja pisze i czytam, i wiecej czytam, i tak bardzo skupiam sie na tym czytaniu, ze jest cudownie. pozmywalam, odkurzylam, schowalam swoje lozko do szafy. buduje siebie od nowa, tym razem obiecuje sobie solennie, ze nie dam sie nikomu zburzyc, skruszyc, nie dam nikomu wiecej dobudowac do siebie werandy, ktorej tak naprawde nigdy nie chcialam. ja i tylko ja. tylko czemu kobiety sa takie glupie? czemu ta wiedza, te mysli przychodza tak pozno? jeszcze tylko jedna rzecz, ostatnia i obiecuje, ze sie w tej kwestii zamykam - wiesz, ze dalabym Ci wszystko, ale nie moje prince polo.
czwartek, 9 września 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz