niedziela, 24 października 2010

chociaz mi glupio, przyznaje bez bicia - wczoraj pobilam rekord, wstalam o godzinie 15.00. ale to wszystko dlatego, ze do 5.00 ogladalam tap madl. dzisiaj mialam niesmialy zamiar wstac wczesniej i pare rzeczy ogarnac, ale kiedy otworzylam oczy okazalo sie, ze jest 12.30. shame on me. nieprzyzwoicie bejowy weekend. probowalam pisac, cos tam mi niby wychodzilo, ale w koncu stanelam przed lustrem i zaczelam sie cieszyc, ze udalo mi sie pozegnac z kilogramami, ktore chcialam splawic juz dawno dawno temu.

o 14.15 jem sniadanie kontemplujac nad tym, jakie zycie jest zabawne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz