sobota, 30 października 2010

a jednak, wyspalam sie prawie idealne. moze byloby lepiej, gdyby kochany pies nie szczekal przy drzwiach i rownie kochane sasiadki nie napierdzielaly pod nimi jak najete, a ze sa przygluche, to praktycznie krzycza. uch.

rossmann przeszedl samego siebie. ja rozumiem - tzn nie rozumiem, ale przywyklam - ze bozonarodzeniowe ozdoby zaczynaja wisiec juz po swiecie zmarlych, ale na litosc boska, jest jeszcze pazdzierrrrrrnik. i juz widze bombki, gwiazdki, torebki etc. no i wystroj swiateczny. urzekli mnie.

wykorzystalam piekna pogode i poszlam z psem i x na spacer po polach. pies byl bardzo grzeczny i jak zwykle nadaktywny, gorzej z x bo mial mega kaca, ale coz zdarza sie.

jestem na siebie zla. chcialam gdzies wyjsc, ale jestem tak padnieta, ze wyjde jedynie z pokoju do lazienki zeby sie wykapac. jutro wielki dzien, dostaje klucze do nowego lokum. zaczne pisac ksiazke pt. Okno Na Spacerniak, kto wie, moze ja kiedys zekranizuja?

naszlo mnie tez na refleksje - kiedy poczucie wlasnej wartosci zamienia sie narcyzm? zostalo mi dzisiaj zarzucone, ze jestem pyszalkowata i narcystyczna. nie zgadzam sie z tym. jestem raczej pokorna, tylko ze wlasnie - znam swoja wartosc. czy w dzisiejszych czasach swiadomosc tego, ze jest sie wartosciowym czlowiekiem jest niemodna? czy kazdy, kto nie spuszcza nosa na kwinte i daje sobie na kazdym kroku nakopac do dupy, nie jest falszywie skromny - staje sie od razu zakochanym w sobie bufonem? hm, chyba to chrzanie. rozni ludzie, rozne zestawy panvitan.

11 komentarzy:

  1. A ja tam nie mam nic przeciwko przedwczesnemu rzutowi artykułów świątecznych do sklepów. Po pierwsze rzadko sklepy odwiedzam, a gdy już idę na większe zakupy to ma radość nie zna granic bo np. w Lidlu mogę nabyć świąteczne: marcepany, dominosteine, pierniczki i CIASTECZKA KORZENNE! :D Samo Dobro!

    Poza tym na święta i ozdóbki z nimi związane mam jako prawdziwy Polak nieKatolik ekhm ekhm -> wyjebane. Gorzej gdy taka choinka jest kolędogrająca, plastikowy mikołajek ogłasza promocje, z głośników nprd kolejny świąteczny hicior, a ja nie mam przy sobie przenośnego zestawu zagłuszającego w postaci mp3 w uszach... ale, ale... czy ja wspominałem już coś o marcepanie i pierniczkach? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. mmmm, ja wlasnie sobie golnelam goraca czekolade marcepanowa :) mi tez to zbytnio nie przeszkadza, bo uwielbiam kalendarze adwentowe, ktore pozeram za jednym zamachem, wszelkie mikolajki i nadziewane bombeczki; tak samo jest ze swietami wielkanocnymi. pamietam, ze w tym roku juz dlugo po nich naszlo mnie na czekoladowego krolika, i co? oczywiscie w tesco znalazlam, w wielkim koszu z przecenionym zarciem :P

    opisalam sytuacje raczej na zasadzie 'obstawiamy, kiedy sie zacznie' oraz swego rodzaju fenomenu. swiateczna goraczka jest nie dla mnie, bo jakos bardzo nie celebruje tego swieta. natomiast zeby uniknac pozniejszego pospiechu, prezenty zdobywam za wczasu :)

    a jeszcze co do marcepana, to moze przy sami wiemy jakiej okazji browara niebawem uda mi sie ulepic marcepanowe kuleczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaaa! Marcepanowe kuleczki! Marcepanowe kuleczki! Marcepanowe kuleczki do browara? Hmm... pomyślmy, czy to pasuje? Walić! Marcepanowe kuleczki z browarem! W browarze, przy browarze i nad browarem (byle nie pod gdyż zatracą swą swoistą kuleczkowatość)! Marcepanowe kuleczki über alles!

    Zrobiłaś mi tymi marcepanowymi kuleczkami. Muszę pomyśleć nad jakimś czekoladowym mikołajkiem albo bombeczką w ramach rewanżu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. tylko ze ja je zrobie temy rencamy !!! :D juz znalazlam przepis nawet :) moge popakowac kuleczki w jakies folijki i dostaniesz do domu :) moge zrobic tez cycki-kuleczki - cycki to moj opatentowany przysmak, cholernie slodki, nieco podobny do marcepanu, tylko ze na bazie miodu i masla orzechowego. jak mnie najdzie, to tez zrobie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. cycki+marcepan=maszmnie

    Temy rencamy powiadasz... mojemy rencamy też bym coś ulepił, ugniótł i upiekł, ale chyba nie przy najbliższej okazji. Przykre obowiązki niestety nie pozwolą wyrobić się z czasem. Ale przyszłościowo nie mówię nie - potrafię - i są na to dowody :D

    OdpowiedzUsuń
  6. wierze, ze potrafisz! zrobimy kiczen party jak bedzie troche wiecej czasu :) na najblizsza okazje obiecuje marcepan (bedziemy rzucac kuleczkami w trakcie konceru, buehehe).
    bylam przekonana ze mam foto cyckow, ale nie mam, jutro wrzuce.
    a lubisz krowke? tylko niestety nie umiem robic takiej ciagnacej sie, ale takie karmelki swietnie wychodza :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już jedno ciastoparty za mną - nawet na FB dowody zdjęciowe zostały. Więc każde kolejne to już tylko z górki :D Gorzej, że wraz z przeprowadzką straciłem dostęp do porządnego pieca :/

    Krówkę lubię...

    OdpowiedzUsuń
  8. ja sie jutro zorientuje jak tam wyglada sprawa kuchenna - tam, tzn tam gdzie sie przeprowadzam :P jak bedzie piekarnik, to moze znow pobawie sie w lasange, pieczone ryby i ciasta. kurna, zjadlabym cos. budyn bym zjadla.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piekarnik to dobra rzecz - teraz mam jedynie taki mini... co prawda z termoobiegiem, ale niczego większego niż 23cm tam nie włożysz, co zasadniczo ogranicza inwencję twórczą. W niektórych przypadkach 23cm to zdecydowanie za mało ;P

    Ja bym zjadł kiśl, ale nie narzekam, bo właśnie popijam kawą kolejne ciasteczko korzenne ^_^

    OdpowiedzUsuń
  10. mam galaretke, ale trzeba ja zrobic, co zdecydowanie przekracza w chwili obecnej moje kompetencje.
    ciasteczka korzenne mniam... zwlaszcza tago takie w ksztalcie kwiatka :D

    OdpowiedzUsuń
  11. To są wiatraczki! Wiatraczki są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń