niedziela, 17 października 2010

nie chce mi sie spac. edukuje sie muzycznie, probuje zapanowac nad rozbrykanym burdelem w pokoju, znowu wyladowalam na kazimierzowskiej, taki ze mnie juz nomada. coz, brak stalego punktu zaczepienia w zyciu czasem przeszkadza. trzeba przywyknac.

nastroj mam jakis dziwny, jakis pomieszany z poplatanym. nowe, czasem nieco dziwne rzeczy rodza sie w glowie i domagaja stanowczo zrealizowania, czym predzej. boje sie, ale zeby przestac bac sie ciemnosci, trzeba wyjsc w czarna noc, usiasc samemu na lawce i po prostu przestac sie bac. bo w koncu ile mozna trzasc sie ze strachu? strach mozna tylko zepchnac w jakis kat umyslu, ale poki nie stawi sie mu czola, on bedzie tylko narastal i swiecil swoimi wielkimi, zoltymi oczami. bedzie rosl. tak, dokladnie, trzeba sie z nim zmierzyc.

dzien spedzilam na pakowaniu sie i sprzataniu mieszkania, do ktorego prawdopodobnie i tak za dwa tygodnie wroce. a potem nianczylam dwojke dzieci - jedno (Hipo) spalo, z drugiam (Kama) gralam w pchelki i grzybobranie, z czego mialysmy jedna wielka polewe. bez alkoholu, za to z mrozona pizza i laciata czekolada. tak umiemy tylko my. potem czytalam, za co skazuje sie na kare smierci w panstwach wschodnich i ciesze sie, ze mieszkam w Polsce. ciesze sie bardzo, ze mimo wszystko mam wybor jaka wiare wyznaje, z kim sypiam i czy robie to przed slubem etc.

tak naprawde ciesze sie ze wszystkiego i wszystkim. ciesze sie, ze mam fajna prace, ze mam zajebistych przyjaciol, ktorym moge pomarudzic i ktorzy moga pomarudzic mi. ciesze sie z upierdliwej psicy, ktora wlazi mi na kolana i kaze sie glaskac po brzuchu. ciesze sie z tego, ze mam wszystkie konczyny i ze sa one sprawne, ze moge robic tyle rzeczy, ktore sa codziennym wyzwaniem dla ludzi niepelnosprawnych. ciesze sie, ze liscie pospadaly z drzew, tworzac wielobarwny dywan na chodnikach i ze sa jeszcze miejsca, w ktorych tych lisci nikt nie sprzata. ciesze sie ze snu i snow, z mnostwa zycia wokol, z mnostwa pozytywnej energii, milosci, radosci, jakie wypelniaja mnie po brzegi. ciesze sie nawet z tej sytuacji, jaka w tej chwili jest - zmusza do myslenia, pozwala uczyc sie nowych rzeczy i rozwijac sie. kurna, wszystko mnie cieszy! i wszystko mnie bawi. zycie jest cudowne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz