pierwsza mysla, jaka mi towarzyszy od kilku dni kiedy rano otwieram oczy jest - kurwa, czemu tak ciemno? druga - kurwa, kiedy ja sie znowu poloze spac i wyspie?
dzisiaj za to rozmyslam nad tym, co bede jesc. tzn tak ogolnie, na przestrzeni czasu. skad te watpliwosci? zapowiada sie, ze czekaja na mnie kolejne dwa (jesli nie trzy) kursy tanca, zastanawiam sie tez nad joga. do tego dalej silownia. w portfelu moze cos zostanie, ale porownujac zuzycie energii do ilosci jedzenia, jakie ostatnio w siebie wmuszam ergo tempo z jakim pozbywam sie kolejnych kilogramow (zeby nie bylo, wcale mnie to tak nie cieszy. gdzie moje cycki, gdzie moje biodra?) to z kolei zostanie malo ze mnie. ale to w sumie dobrze!
dzisiaj za to ide na medytacje, ktora na szczescie nie wymaga zbytniej aktywnosci fizycznej. tak, szczerze mowiac licze na jakies cudowne efekty, dzieki ktorym odnajde w opcji MYSLENIE funkcje OFF. a jak juz znajde, to wcisne guziczek i go jakos zablokuje, by nie przelaczal sie na ON. myslenie przeszkadza w zwyklym cieszeniu sie zyciem. najpiekniej jest po prostu czuc, nie zastanawiajac sie nad kazdym aspektem danego zjawiska czy rzeczy, po prostu sie tym delektowac. myslenie jest dobre w matematyce, zeby rozpisac na kilka stron dowod na dzialanie '2+2=4'.
tak! tak, dzisiaj tez jest rocznica, kolejna, i tez trzecia! rowniez bardzo osobista, przypominajaca o tym, ze w zyciu dzieja sie rozne dziwne rzeczy, cuda tez sie zdarzaja. pierdolne frazesem - zeby pamietac o swoich marzeniach i o tym, ze sie spelniaja. dokladnie tak! boskoooo! lewituje 5cm nad ziemia.
środa, 20 października 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz