dzizas... weekend moznaby podzielic na dwie czesci. sobota - zajebista. i wizyta u mamuski, i potem babski wieczor (panow pewnie piekly uszy) z Natka i Asia, megapozytywny, megaprzyjemny, fajny i oby takich wiecej..! natomiast dzisiaj... jakas porazka. generalnie dzien mialam zaplanowany - ojciec, randevu z x, kolacja u sisterki. jednak wizyta u ojca zmasakrowala mnie psychicznie totalnie. poczulam, ze wszystkiego we mnie jest juz za duzo, wszystko na raz spierdolilo mi sie na glowe. nie wytrzymalam jego idiotycznego usmieszku pt. 'jestem najlepszym tatusiem na swiecie, nie mam sobie nic do zarzucenia ty glupia smarkulo'. czlowiek, ktory znecal sie nade mna fizycznie i psychicznie, urzadzil z domu komende gestapo. cos po prostu peklo. pieprze kase i mieszkanie, wybieram swoje zdrowie psychiczne.
strasznie mnie ta sytuacja zalamala. jeszcze bardziej przybilo chyba to, ze tak bardzo chcialam zobaczyc y, tak bardzo chcialam do niego napisac, odezwac sie, przytulic i wyplakac w rekaw. ale nie moglam. i nie zrobilam tego.
oczyiwscie z x sie nie spotkalam, zadzwonilam do siostry, zeby mnie zgarnela. troche sie uspokoilam, ale coz, niesmak pozostal.
a w tej wlasnie chwili doszlam do wniosku, ze ciazy nade mna fatum perkusistow.
niedziela, 21 listopada 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
a tatusiowie tacy są - zawsze maja rację. mój to jeszcze niedawno wolałby stracić własną rodzinę, niż przyznać się do błędu. jednak jak razem z siostrą przyparłyśmy go do muru, to wymiękł.
OdpowiedzUsuńspokojnie, w końcu zrozumie.
a artyści są niebezpieczni ;)
ja juz chyba na jakis czas mam dosc artystow wszelkiej masci... moze teraz rozejrze sie za jakims fizykiem albo innym naukowcem :P
OdpowiedzUsuńjak ma na imie Twoj ojciec tak z ciekawosci..? bo ja znam takiego jednego, co tez sie woli zaprzec niz sie przyznac do bledu/porazki. a moj stary sie juz raczej nie zmieni. trudno.