czwartek, 18 listopada 2010

mialam zalozyc kolejnego bloga, zeby jak najbardziej anonimowo wylewac w swiatlowody zale. kto wie, moze nawet zalozylam? ale chyba wole napisac ksiazke. nikt z was sie o niej nie dowie, wydam ja pod pseudonimem i nie uzyje w niej zadnych imion.

nie potrafie siedziec w ciszy, cisza mnie przeraza. nawet teraz mam wlaczone radio - nie slychac prawie nic, ale czuje sie lepiej, kiedy cokolwiek szumi gdzies tam w tle.

nie przestane wlewac w siebie wody, dopoki nie bede zupelnie pusta.



takm gdzie konczy sie rozum
sa niewydeptane sciezki
porosniete mchem trawa i mleczami
pelne rozwidlen
bezkresne nieprzetarte szlaki
pachnace strachem i motylami
ruchome piaski z wykrzyknikami

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz