niech bedzie, powiem pare slow.
zabraklo mi szafy. tak, smiejcie sie, zabraklo mi miejsca na ubrania. to bylo do przewidzenia. najgorsze jest to, ze absolutnie nie umiem pozbywac sie ubran, a malo tego - uwielbiam ciagle znosic jakies nowe. tzn nowe dla mnie, bo 99% pochodzi z odzysku. w kazdym razie jest cienko. zwiozlam procz tego troche pierdol.
mam mega nostalgiczny nastroj, usmiecham sie do swoich mysli i znowu wyjelam z szuflady rozowe okulary. tak czy siak, zycie zapowiada sie calkiem przyjemnie.
piątek, 12 listopada 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz