czwartek, 4 listopada 2010

obudzil mnie slon. o 6.00 rano. myslalam, ze cos rozpieprze. oczy mi sie kleja. najpierw trzaskanie drzwiami, potem krecenie sie w kuchni, ktora mam za sciana. moze za sciana to za duzo powiedziane, bo od kuchni oddziela mnie raczej duze okno zasloniete roleta. tak wiec przy zapaleniu swiatla wali mi ono nieco po oczach. nie mozna tez wziac pod uwage, ze druga osoba nie wstaje o 6.00 i starac sie nie walic naczyniami, bo po co. no nic, poprosze ja, zeby byla nieco ciszej, moze uda mi sie czyms zakleic okno i drzwi.

starsi ludzie pragna od mlodszych szacunku, ale na jakiej podstawie? wylacznie z racji wieku? nie ma mowy. nie bede szanowala osoby, ktora rzuca we mnie miesem dlatego, ze nie przepuscilam jej w drzwiach. najpierw sie wychodzi, potem sie wchodzi. ale nie. jak stare, to sie nalezy wszystko i jeszcze droge pozamiatac przed szanownymi nogami.

najchetniej wyjechalabym gdzies na tydzien. w gory.

3 komentarze:

  1. w temacie "przyzwyczajeń" starszych ludzi gdzieś wyczytałam ciekawe przemyślenie: jak to jest że babcia pod blokiem może stać i pytlować godzinami a jak wsiada do autobusu to odrazu zaczynają ją boleć nogi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a tak, znam to :) bardzo trafne

    OdpowiedzUsuń
  3. haha też widziałam tego demota i też tego nie cierpię - na szacunek trzeba zasłużyć

    OdpowiedzUsuń