środa, 15 grudnia 2010

postanowilam wczoraj sprawic sobie niewiarygodna przyjemnosc, jaka miala byc jazda autobusem. po zasniezonej drodze w godzinach szczytu - zeby sprawdzic, na co miezkancy warszawy tak narzekaja. long story short: polacy chyba po prostu niemilosierne zrzedzenie maja we krwi. wysysaja je z mlekiem matki. wszystko wiecznie zle, wszystko nie pasuje, zawsze, ZAWSZE jak cos jest nie po ich mysli to NA PEWNO jest swiadome dzialanie innego czlowieka, zlosliwe, z pelna premedytacja, wrogie, zle i w ogole. rzygac sie chce od tego. zamiast sie usmiechnac, zeby bylo milej, to nie - kwasna mina i krzyki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz