poniedziałek, 24 października 2011
Psy są dla mnie tym, kim dla niektórzych są dzieci. Powodem, żeby rano wstać, żeby wyjść na spacer, żeby się uśmiechnąć, pochwalić je za coś, bawić się, trenować. Wypełniają moje życie. Obawiam się, że wolę ostatnio czas spędzać z nimi niż z ludźmi, raczej wśród ludzi. W metrze dostaję jakiejś trzęsawicy, nie mogę znieść smrodu, głosów, oddechów ludzi. Idąc ulicą nie mogę na nich patrzeć. Są takie dni, właśnie teraz. Może mi za jakiś czas przejdzie i znowu będę duszą towarzystwa. Na razie klaruje mi się, czym chciałabym zająć się w życiu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz