piątek, 9 grudnia 2011
Wczoraj magiczne ciasteczka (masło, cukier, mąka i jajka, nic ponadto, ale nadal magiczne), dzisiaj przychodzę do małego. Na stole książka. Na okładce TO konkretne słowo. Później piszę SMSa z bramki internetowej, żeby wysłać trzeba wpisać hasło. Jako hasło znów pojawia się TO słowo. Czy to jakaś cholerna zmowa? Nie to, żebym narzekała. Ciekawe, ciekawe...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz