Jak to jest z polską służbą zdrowia? Nie zgłębiłam tego tematu, ale czy jeśli na ostry dyżur przyjdzie osoba bezdomna - bez ubezpieczenia, niemająca funduszy, by zapłacić za leczenie - to czy takiego kogoś odsyła się z kwitkiem do domu? Pojechałam na Stolec na ostry dyżur, bo prawdopodobnie mam wbity w paluch u prawej stopy kawałek igły (do szycia, nie pytajcie JAK), ale niestety.... Nie mogą mi pomóc, są końmi. Nie mam ubezpieczenia, nie mam też kasy, żeby płacić na OD 80zł za wizytę u lekarza, ani tym bardziej 150zł za RTG. No i tak jadę na rivanolu ;)
Z pozytywów - kumpela wcisnęła mi kolejnego tymczasowicza, a raczej tymczasowiczkę. Ksena (srsly..?) ma jakieś 2 lata, jest w typie husky i żyła do tej pory w patologicznej rodzinie... Potem żyła w schronie. Ma charakterek, uwielbia się bawić, a sierść z niej złazi w takich ilościach, że niebawem udziergam sweterek. Niestety, kumpela zapomniała wspomnieć, że Ksena ma cieczkę - Kuba na szczęście zabrał Bubę do siebie na kilka dni, ale Zgredek... Dostał małpiego rozumu, łazi za nią i sika po kątach. Jest jeszcze niewykastrowany, jutro dopiero USG i pod nóż.
Ksena rozwaliła się na podłodze. Ksena, która nie jest i nie będzie Kilunem. Kolejny pies na tymczasie. Mój ból.
Dalej. Pożyczyłam od przyjaciółki książkę, której autorem jest mój były już na szczęście szwagier. Osoba, której wolałabym w swoim życiu nigdy nie poznać. Zakładając jednak, że wszystko w życiu jest po coś (a takie założenie właśnie u mnie w głowie panuje, chociaż ostatnio zastanawiam się, po co kolejne rzeczy się wydarzają, kiedy wolałabym, by ich nie było) myślę intensywnie nad tym, czy mówienie na głos o rzeczach ogólnie przyjętych jako nieprzyjemne to łamanie tabu czy może emocjonalny ekshibizjonizm? Postawię na tę pierwszą opcję. Ten człowiek (choć może nie zdaje sobie z tego sprawy) zrobił mi jedną z większych krzywd, jakie można zrobić dziecku. W każdym razie dzieciakowi w wieku 13-15 lat. Mój były szwagier molestował mnie seksualnie i zrobił mi pranie mózgu. Uzależnił mnie od siebie. Koszmar, jaki ciągnie się za mną do dzisiaj i tak bardzo zrył mi banię, że wciąż śni mi się po nocach i wpływa na relacje z ludźmi.
I teraz pytanie - czy to jest rzecz, którą ogół ludzi powinien/chce wiedzieć? Czy to może być po prostu kolejny temat rozmowy, sugerujący, że takie rzeczy mogą dziać się za ścianą, czy coś, co powinno zostać w rodzinie lub wśród bliższych znajomych/przyjaciół?
Nie chcę mu spuszczać wpierdolu, nie życzę mu źle. Sądzę, że w tej chwili ma to, na co sobie zapracował. Oddzieliłam to grubą kreską, chociaż czasem wszystko wraca.
A, no i dzięki nieocenionej pomocy Alka, który wymienił mi w kuchni kran - podłączyłam i uruchomiłam w końu pralkę! Jeeeeee...! I robię pierwsze pranie. Święto, święto!
niedziela, 15 stycznia 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz