Starzeję się. Ogłaszam wszem i wobec, że dnia dzisiejszego zakupiłam... PRALKĘ. Nową, piękną, dużą pralkę. Jutro przyjeżdża lodówka (z odzysku), pralka we wtorek. Reszkami sił stawiam opór dorosłości i buntuję się przed kuchenką. Zamiast kuchenki będzie elegancki parowar. No i może korkociąg.
Nie mogę przestać się śmiać i uśmiechać. Wszystko mnie tak zajebiście zachwyca. Te wszystkie pierdoły, te wszystkie (bardziej lub mniej) zryte osobowości wokół, nie wiem co z tym wszystkim robić. Tyle we mnie tej cholernej radości i miłości, że naprawdę zaraz zacznę rzygać tęczą :) Nie mieć pragnień, nie mieć oczekiwań, chłonąć każdy moment życia... Bosko Dosko...
sobota, 7 stycznia 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
dla takich wpisów mogłabyś dodać button "lubię to" :)
OdpowiedzUsuńmilo mi kochana :)
OdpowiedzUsuń