Wzięłam na swoje barki chyba dość sporo - jedno dziecko, drugie dziecko, wieczorami knajpa (no tak, wychodzi ekonomiczniej - jest zapieprz i nie ma czasu na myślenie, taki sam efekt jak przy chlaniu, tyle że zarabiam kasę zamiast ją wydawać, fakje), dorywcze administrowanie stroną i jeszcze robienie dredloków.
I nienawidzę momentu, kiedy zaczynam tęsknić, mimo że wiem, że absolutnie nie powinnam, bo to niezdrowe i nic dobrego nie wróży. Ale idzie mi ogarnianie tego wszystkiego coraz lepiej; nie myślę - a czuję. Myślenie nie wprowadza nic dobrego. Myślenie jest dobre w matematyce, ale nie tutaj. Człowiek rozkminia miliard możliwych scenariuszy, a i tak życie robi swoje i odpierdala coś z innej beczki, czego się nikt nie spodziewał. Tak jest zawsze, na tym to wszystko polega i cóż... Trzeba się przestać przejmować i cieszyć tym, co jest. To tak w teorii. A w praktyce druga strona łóżka jest nieznośnie zimna.
piątek, 24 lutego 2012
niedziela, 12 lutego 2012
Mark Lanegan wydaje nową płytę. Zdecydowanie nie mogę przestać jej słuchać. Z nim jest jak z przyjacielem - znam go już tyle czasu, ale wciąż zaskakuje. Mimo że niby nic nowego nie robi. Magiczne. Za miesiąc koncert, nie mogę się doczekać :) Widziałam go już raz na żywo, ten dzień zapadł mi w pamięć - wtedy to schizofreniczny sąsiad z dołu próbował wyważyć mi drzwi do mieszkania. Bo on słyszał głosy i tupanie po 22.00 i nie mógł spać. W sumie to mi go szkoda.
Poważnie... Słucham tego albumu dzisiaj już chyba siódmy raz :P
Dojrzewam też poważnie w końcu do remontu, raczej odświeżenia klaustrofobicznej sypialenki. Kolor ścian - wiadomy. Wykładzina jeszcze nie została wybrana. No i przymierzam się do zmiany łóżka na nieco większe, acz krótsze. Jedna ze ścian pokoiku ma 190cm, kur*a nie można było dociagnąć do 200... Obecny materac się nie nadaje, a musi być większy, bo już się z psami tam nie mieszczę!
Jeszcze lista życzeń... Chociaż co do życzeń to lepiej się ugryźć w język czasem. Niekiedy rzucone półżartem spełniają się w najmniej oczekiwanej chwili i potem nie wiadomo, co z nimi zrobić. No ale te są chyba bezpieczne - jeśli ktoś z was miałby do oddania jakąś wielką, ciepłą bluzę z kapturem to chętnie przygarnę :P
Rzekłam. Luty mógłby się już skończyć. W marcu koncerty, hokej wraca na torwar... :) I wiosna może przyjdzie też.
Poważnie... Słucham tego albumu dzisiaj już chyba siódmy raz :P
Dojrzewam też poważnie w końcu do remontu, raczej odświeżenia klaustrofobicznej sypialenki. Kolor ścian - wiadomy. Wykładzina jeszcze nie została wybrana. No i przymierzam się do zmiany łóżka na nieco większe, acz krótsze. Jedna ze ścian pokoiku ma 190cm, kur*a nie można było dociagnąć do 200... Obecny materac się nie nadaje, a musi być większy, bo już się z psami tam nie mieszczę!
Jeszcze lista życzeń... Chociaż co do życzeń to lepiej się ugryźć w język czasem. Niekiedy rzucone półżartem spełniają się w najmniej oczekiwanej chwili i potem nie wiadomo, co z nimi zrobić. No ale te są chyba bezpieczne - jeśli ktoś z was miałby do oddania jakąś wielką, ciepłą bluzę z kapturem to chętnie przygarnę :P
Rzekłam. Luty mógłby się już skończyć. W marcu koncerty, hokej wraca na torwar... :) I wiosna może przyjdzie też.
niedziela, 5 lutego 2012
Dobra, tak krótko.
Kolejny raz w ostatnim czasie słyszę pytania typu - Koti, jak Ty to robisz, że jesteś taka wyluzowana? Koti, jak Ty to robisz, że się tak cieszysz? Nie umiem odpowiedzieć na takie pytania. Ja tak po prostu mam. Nie spinam się. No bo po co? Zamiast wkurwiania - głęboki oddech i uśmiech. Oczywiście nie zawsze się to udaje, ale w większości przypadków to i owszem :) Że się cieszę? Cieszyć się trzeba, uwielbiam się cieszyć ze wszystkiego, z czego tylko radość może płynąć. Wyleczyłam się też prawie całkiem z nienawiści i ogólnej złości na ludzi. Raczej im współczuję i w największym gałganie widzę kogoś, w kim siedzą bardzo głęboko jakieś krzywdy, ból, kompleksy. A bycie dla takich ludzi wrednym absolutnie nic nie da, prócz eskalacji niefajnych zachować oraz marnowania moich własnych nerwów. Na co mi to?
W każdym razie pytania o luz i radość ,odbieram jako komplementy.
No i trochę komentarzy na świat.
Sprawa półrocznej Magdy chyba nie jest już nikomu obca. Najpierw niby porwana, w rzeczywistości zmarła wskutek nieszczęśliwego wypadku (przynajmniej taka jest obecna wersja matki). Jak grad posypały się hejterskie komentarze, wyzwiska i złorzeczenia pod adresem Katarzyny W. Oczywiście ich autorkami na pewno były kobiety, które same przeszły identyczną sytuację i zachowały zimną krew, przytomność umysłu i zrobiły, jak w instrukcji przykazano. Nie bronię matki Magdy, jednak mieszanie jej z błotem uważam za wysoce nie na miejscu. Ja się raczej zastanawiam, co musiało się dziać i jak bardzo musiała być ta kobieta przerażona, żeby posunąć się do takiej zagrywki. Czego się bała? Być może czas pokaże, o co w tym wszystkim chodziło.
Oraz sprawa ACTA. Jaśnie Wielmożny Premier naszego pięknego kraju łaskawie 'zdecydowanie wstrzymał proces ratyfikacji' czyli tak naprawdę nie zrobił nic konkretnego, rzucił hasło, żeby zamknąć usta tym, którzy jeszcze myślą i walczą. I drażni mnie, że cały wielki szum jest robiony tylko wokół internetu i kradzieży 'własności intelektualnej'. Jest masa innych spraw, ważniejszych od cholernych empetrójek, a której ACTA zagraża. Polecam posłuchać Glacy, bardzo mądre słowa się z niego wysączyły. Zamieszczę filmik, póki jeszcze mogę i nie zamkną mnie za to na 10 lat.
A jeśli ktoś ma trochę więcej czasu - polecam całość programu Lisa:
Tak poza tym - na zachodzie bez zmian. Temperatura nadal niska, ale kto by się tym przejmował! Zaczęłam robić dredloki, bardzo mi wychodzi i jeszcze bardziej się podoba.
Kolejny raz w ostatnim czasie słyszę pytania typu - Koti, jak Ty to robisz, że jesteś taka wyluzowana? Koti, jak Ty to robisz, że się tak cieszysz? Nie umiem odpowiedzieć na takie pytania. Ja tak po prostu mam. Nie spinam się. No bo po co? Zamiast wkurwiania - głęboki oddech i uśmiech. Oczywiście nie zawsze się to udaje, ale w większości przypadków to i owszem :) Że się cieszę? Cieszyć się trzeba, uwielbiam się cieszyć ze wszystkiego, z czego tylko radość może płynąć. Wyleczyłam się też prawie całkiem z nienawiści i ogólnej złości na ludzi. Raczej im współczuję i w największym gałganie widzę kogoś, w kim siedzą bardzo głęboko jakieś krzywdy, ból, kompleksy. A bycie dla takich ludzi wrednym absolutnie nic nie da, prócz eskalacji niefajnych zachować oraz marnowania moich własnych nerwów. Na co mi to?
W każdym razie pytania o luz i radość ,odbieram jako komplementy.
No i trochę komentarzy na świat.
Sprawa półrocznej Magdy chyba nie jest już nikomu obca. Najpierw niby porwana, w rzeczywistości zmarła wskutek nieszczęśliwego wypadku (przynajmniej taka jest obecna wersja matki). Jak grad posypały się hejterskie komentarze, wyzwiska i złorzeczenia pod adresem Katarzyny W. Oczywiście ich autorkami na pewno były kobiety, które same przeszły identyczną sytuację i zachowały zimną krew, przytomność umysłu i zrobiły, jak w instrukcji przykazano. Nie bronię matki Magdy, jednak mieszanie jej z błotem uważam za wysoce nie na miejscu. Ja się raczej zastanawiam, co musiało się dziać i jak bardzo musiała być ta kobieta przerażona, żeby posunąć się do takiej zagrywki. Czego się bała? Być może czas pokaże, o co w tym wszystkim chodziło.
Oraz sprawa ACTA. Jaśnie Wielmożny Premier naszego pięknego kraju łaskawie 'zdecydowanie wstrzymał proces ratyfikacji' czyli tak naprawdę nie zrobił nic konkretnego, rzucił hasło, żeby zamknąć usta tym, którzy jeszcze myślą i walczą. I drażni mnie, że cały wielki szum jest robiony tylko wokół internetu i kradzieży 'własności intelektualnej'. Jest masa innych spraw, ważniejszych od cholernych empetrójek, a której ACTA zagraża. Polecam posłuchać Glacy, bardzo mądre słowa się z niego wysączyły. Zamieszczę filmik, póki jeszcze mogę i nie zamkną mnie za to na 10 lat.
A jeśli ktoś ma trochę więcej czasu - polecam całość programu Lisa:
Tak poza tym - na zachodzie bez zmian. Temperatura nadal niska, ale kto by się tym przejmował! Zaczęłam robić dredloki, bardzo mi wychodzi i jeszcze bardziej się podoba.
Subskrybuj:
Posty (Atom)