wtorek, 15 stycznia 2013

Właśnie się zastanawiam, jak daleko może sięgnąć autocenzura. Są rzeczy, które mam ochotę wykrzyczeć, wyśpiewać, po prostu wyrzucić z siebie w czysto ekshibicjonistyczny sposób. To sprawy pozytywne i negatywne. Negatywnych nie tykam w ogóle, bo po co. Pranie jakichkolwiek brudów na forum publicznym? Nie. Ale w sumie - czemu nie? Jeśli coś zalega mi na wątrobie i jest szczere? Komuś mogłoby być przykro. To nieeleganckie. A pozytywy? A jeśli rzygam tęczą i nie jestem w stanie sama ze sobą wytrzymać, bo to męczące? Hm.

Miałam wyjść z domu. Miałam spotkać się z MOJĄ PRZYJACIÓŁKĄ KAMILĄ eŁ, ale przełożyła nasze randez vous. W takim wypadku zabrałam się z zapałem za szukanie zapasowych gumowych nakładek na słuchawki, gdyż jedna taka nakłada ze słuchawki spadła i raczyła się gdzieś zapodziać, doprowadzając mnie tym samym do rozpaczy życia bez muzyki w ciągu dnia. Przeraziła mnie ilość śmieci oraz zaginionych-odnalezionych rzeczy, jakie znalazłam w torbach, a także masa śmieci :3 Gumek nie znalazłam oczywiście. Za to mogłabym otworzyć stragan z (nieużywanymi oczywiście) tamponami. Mam ich zapas na dobre pół roku :P Ale muszę szukać dalej. Mam dzisiaj na to czas.

Mój Najukochańszy przeszedł metamorfozę. Lekką - ale zawsze. Wprawne ręce jednej z dwóch osób, które mogą prócz mnie dotykać najbliższej mi istoty odwaliły kawał dobrej roboty tuningując nieco obręcze, wymieniając znienawidzone opony z wentylem rowerowym na takie z wentylem samochodowym (koniec jebania się z przejściówką), zmieniając opony (po czym akurat musiał spaść śnieg...) i inne drobne, acz znaczne pierdółki. Wczesną wiosną malowanko na oczojebne kolorki, a na dniach serwis przedniego amorka. Cierpię wielce, gdyż czasu braknie na codzienne jazdy :( Frustracja. Przynajmniej do i z pracy jeżdżę z moim Ukochanym.

Dnia 7.I zważyłam się. Ku mojemu zaskoczeniu zeszło mi 2kg, chociaż spodni na nogi wcisnąć nie mogę. I tym razem jestem pewna, że to mięśnie :P Teraz zaczęłam 'normalnie' jeść (pół litra lodów na kolację etc), ale na szczęście w wadze siadły baterie i nie sprawdzę, ile mój zacny tyłek waży po tygodniu. Bardzo dobrze.

I rzygam tęczą dalej niż widzę (Aśka, wybacz). Taka prawda. Nie chcę czuć się winna za to, że jestem szczęśliwa. A jestem i to bardzo. Jeszcze bardziej będę w przyszłą środę jak wyjdę z sądu, a sprawa zakończy się pomyślnie :P

I nutson na dzisiaj :3


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz