Po pierwsze - przypomniałam sobie, czemu nie lubię siłowni. I przypomniałam również, czemu siłownię lubię :3
Nie lubię - ze względu na klimat, gdy jest masa osób i do konkretnych maszyn czeka się miliard godzin. Ale nic to, wyjebane.
Lubię - ze względu na jednego właściciela pięknej brody o inteligentnym wyrazie pyska. Miły akcent wizualny. A, no i można spalić wcześniej upieczone i pożarte ciasto. I energię też z siebie wyrzucić. No, więcej plusów. Chociaż to i tak nie to samo co rower.
Dzisiaj też przeszłam samą siebie. Wstawiając pranie do komory na płyn do prania wlałam płyn do płukania i odwrotnie. Potem wywaliłam na siebie sałatkę. Rewelacja.
Poza tym zmieniam pracę. Niestety moja pracodawczyni sama straciła swoją posadę (nie tak niestety - dla niej na pewno dobrze, dziewczyna odżyła), więc efekt domina poszedł w ruch. Ale po dwóch dniach dostałam bardzo dobrą ofertę. Jedyny mankament jest taki, że praca dopiero od połowy czerwca. Ale co tam, dam radę ;)
Kurwa, chciałam popisać trochę więcej. Ale oczy mi się zamykają.
środa, 27 lutego 2013
niedziela, 3 lutego 2013
O losie....
3,5h sprzątania i ogarniania ciuchów. Dlaczego? Przejęłam po znajomej komodę oraz przeuroczą szafę. Dobrałam się więc do całych moich ubraniowych zasobów i zrobiłam selekcję. Dwie ogromne torby ciuchów czekają na najbliższą edycję Uwolnij Łacha. Do tego karton i torba śmieci. Ale jest bardzo fajnie i nie ma takiego pierdolnika w końcu. Będzie cieplej - podłoga i malowanie ścian. W ogóle tydzień temu po raz pierwszy w życiu rozłożyłam (oraz w ogóle zobaczyłam rozłożony) stół w kuchni. Do głowy wbiło mi się tylko to, że jest tam czerwony prostokąt na ścianie. Gdzieś tam w podświadomości wiedziałam, że to rozkładany stół. W końcu się przydał! Po 25 latach nieużytkowania... Niesamowite. Idealny na parowar i do robienia sałatek. Seksu się na nim jednak uprawiać nie da, nawet nie chcę próbować. Jeszcze się człowiek połamie i klops!
I dzisiaj tak na sto pro doceniłam mieszkanie samej. Kocham mieszkać sama. Kocham kłaść się sama do wielkiego wyra, w którym mogę się rozwalić jak chcę. Moje rzeczy leżą tam gdzie chcę i nikomu nie przeszkadzają, nikt ich nie przestawia. Podoba mi się to. Podoba mi się moje mieszkanie i klimat, jaki w nim panuje. To, że udało mi się tchnąć w nie trochę mojego ducha i chaosu.
3,5h sprzątania i ogarniania ciuchów. Dlaczego? Przejęłam po znajomej komodę oraz przeuroczą szafę. Dobrałam się więc do całych moich ubraniowych zasobów i zrobiłam selekcję. Dwie ogromne torby ciuchów czekają na najbliższą edycję Uwolnij Łacha. Do tego karton i torba śmieci. Ale jest bardzo fajnie i nie ma takiego pierdolnika w końcu. Będzie cieplej - podłoga i malowanie ścian. W ogóle tydzień temu po raz pierwszy w życiu rozłożyłam (oraz w ogóle zobaczyłam rozłożony) stół w kuchni. Do głowy wbiło mi się tylko to, że jest tam czerwony prostokąt na ścianie. Gdzieś tam w podświadomości wiedziałam, że to rozkładany stół. W końcu się przydał! Po 25 latach nieużytkowania... Niesamowite. Idealny na parowar i do robienia sałatek. Seksu się na nim jednak uprawiać nie da, nawet nie chcę próbować. Jeszcze się człowiek połamie i klops!
I dzisiaj tak na sto pro doceniłam mieszkanie samej. Kocham mieszkać sama. Kocham kłaść się sama do wielkiego wyra, w którym mogę się rozwalić jak chcę. Moje rzeczy leżą tam gdzie chcę i nikomu nie przeszkadzają, nikt ich nie przestawia. Podoba mi się to. Podoba mi się moje mieszkanie i klimat, jaki w nim panuje. To, że udało mi się tchnąć w nie trochę mojego ducha i chaosu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)