Po pierwsze - przypomniałam sobie, czemu nie lubię siłowni. I przypomniałam również, czemu siłownię lubię :3
Nie lubię - ze względu na klimat, gdy jest masa osób i do konkretnych maszyn czeka się miliard godzin. Ale nic to, wyjebane.
Lubię - ze względu na jednego właściciela pięknej brody o inteligentnym wyrazie pyska. Miły akcent wizualny. A, no i można spalić wcześniej upieczone i pożarte ciasto. I energię też z siebie wyrzucić. No, więcej plusów. Chociaż to i tak nie to samo co rower.
Dzisiaj też przeszłam samą siebie. Wstawiając pranie do komory na płyn do prania wlałam płyn do płukania i odwrotnie. Potem wywaliłam na siebie sałatkę. Rewelacja.
Poza tym zmieniam pracę. Niestety moja pracodawczyni sama straciła swoją posadę (nie tak niestety - dla niej na pewno dobrze, dziewczyna odżyła), więc efekt domina poszedł w ruch. Ale po dwóch dniach dostałam bardzo dobrą ofertę. Jedyny mankament jest taki, że praca dopiero od połowy czerwca. Ale co tam, dam radę ;)
Kurwa, chciałam popisać trochę więcej. Ale oczy mi się zamykają.
środa, 27 lutego 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz