Kilka spraw na szybko.
Praca lgnie do mnie jak muchy do lepu. Świetnie! Dzieciaki fajne, rodzice także :)
Pieniąchy również do mnie nadlatują z różnych stron, z czego również jestem zadowolona.
Kontakty towarzyskie na wysokich obrotach. Sobota była bardzo aktywna jak na moje standardy: odbiór kumpla z lotniska (kocham lotnisko!), koncert, a na deser impreza urodzinowa. W niedzielę brak kaca. Niesamowite i cudowne! ;D
W niedzielę również powrót z pracy Samochodem, Którego Staram Się Nie Zaślinić. Był krótki rajd, było bardziej bokiem, a ja jechałam z idiotycznym wyrazem twarzy i bananem na ryju całą drogę, uważając na ilość 'kurwa, jak zajebiście!' wyrzucanych z siebie pod wpływem silnych emocji. W końcu... Za dnia jestem nianią, po godzinach Szaloną Kotłownią. Nie wszyscy rodzice sobie z tym radzą ;)
Chciałam się też upewnić, że milczenie oznacza spławienie. Obiecałam sobie, że jeśli w zasięgu mojego wzroku pojawi się biała Africa Twin (która w sobotę zatoczyła bezczelnie majestatyczne kółko pod moim nosem) oraz samochód z rejestracją, w której skład będzie wchodzić '666' (wczoraj - 4 sztuki) zadzwonię do jegomościa. Zbierałam się jak sójka za morze i zadzwoniłam. Oczywiście nie odebrał, ale to nic! Nie o to chodzi! Chodzi o to, że ścisnęłam poślady i zadzwoniłam! Jestem z siebie zajebiście dumna :D A że nie odebrał.... To już jego bajka.
Robię karierę, trzepię kasę, wożę się amerykańskim samochodem, żyję w luksusie, a w czerwcu lecę z przystojnym Hiszpanem do Włoch :3 Po drodze na pewno wydarzy się wiele niesamowitych, pozytywnych rzeczy! :D
Życzę każdemu, kto czyta te słowa, żeby odnalazł radość w swoim życiu. To naprawdę proste i jeszcze bardziej zajebiste! Aloha!
wtorek, 23 kwietnia 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz