No dobra. To teraz przyznam się do wszystkiego.
Otóż historia zaczyna się jakoś pod koniec lutego, kiedy to jeszcze chodziłam do Seana i Agnieszki. Poleciła mi książkę 'Pieniądze i Prawo Przyciągania'. Zawsze kręciła mnie tematyka parapsychologii i różnych pochodnych, nie do końca wytłumaczonych zjawisk (które są dementowane przez wszelkiego rodzaju naukowców i racjonalistów pod hasłem 'jesli czegoś nie da się wyjaśnić to znaczy, że to ściema' - ale spoko, ich prawo), więc zakupiłam ową książkę i z lekką dozą dystansu zabrałam się za lekturę.
Gwoli przypomnienia - przez cały marzec nie mogłam znaleźć pracy, kończyły mi się pieniądze i takie tak inne różne ciekawe rzeczy ;)
Mimo że tytuł zawiera 'pieniądze' tekst traktuje ogólnie o życiu i tym, czemu różne rzeczy się dzieją. A inne się raczej nie dzieją. Głównym założeniem Prawa Przyciągania jest to, że podobne przyciąga podobne. Czyli nie za bardzo można się bogacić jęcząc jednocześnie, że jest się biednym wszystko jest za drogie; nie można być zdrowym, kiedy na każdym kroku obawia się lżejszej lub poważniejszej choroby; nie można stworzyc satysfakcjonującego związku urągając, jacy to mężczyźni są idiotyczni (khem khem :3). No dobra, pomyślałam sobie, w sumie coś w tym jest. Nie będę streszczać wszystkiego, bo od czegoś mamy google, książki i e-booki.
Jak to się ma do dzisiejszego wpisu?
Otóż tak. Zaczęłam - zaznaczam, że nawet ja, pieprznięte dziecko kosmosu podeszłam do tego z rezerwą - dobierać myśli, we wszystkim widzieć pozytywne aspekty, a negatywne po prostu olewać. Wybrałam to, że chcę się dobrze czuć, mieć świetny nastrój. Hm, ale jak to, to tak można sobie wybrać? Otóż tak, można! Jak najkurwabardziej! Po pierwszych kilku dniach zauważyłam, że nic i nikt nie jest w stanie mnie zdenerwować. Potem zauważyłam, że w moim życiu przestały pojawiać się niemiłe sytuacje. Od miesiąca banan nie schodzi mi z ryja, zasypiam uśmiechnięta i wstaję uśmiechnięta :D
Oferty pracy posypały się lawinowo (ja odpowiedziałam tylko na jedno ogłoszenie, z którego dostałam odpowiedź i z miejsca mnie zatrudnili), to Rodzinki szukały i znalazły mnie. W tym dostałam ofertę nie do odrzucenia: jedna z Rodzin oferuje mi pracę przy ich dwuletnim synu, przy czym praca wymaga podróżowania z Rodzinką po Europie i USA. Czyli moje marzenie o podróżach się ziściło.
Poza tym mam mnóstwo czasu i robię to co chcę i to co robić kocham. Przy okazji z różnych źródeł pieniądze same do mnie napływają i wychodzę na finansową prostą, a to dopiero początek. Różni ludzie odzywają się do mnie w różnych sprawach, a to wszystko jest dla mnie inspiracją do działania.
To wszystko zawsze wokół mnie było, wiem. Jednak z jakichś względów nie dostrzegałam tego i nie wykorzystywałam okazji. To wszystko ma nieco wspolnego z filozofią Miej Wyjebane A Będzie Ci Dane, jednak nie do końca, bo nie chodzi o to, by mieć wyjebane, lecz na podstawie kontrastu dowiedzieć się, czego się nie chce i czego się chce, i skupić się tylko na tych chcianych aspektach. I one przyjdą.
Sądzę, że większość osób uzna to za pierdolenie, zbieg okoliczności lub pseudosekciarski bełkot, ale to ich sprawa :) Mnie jest tak cudownie z tym wszystkim, co już teraz wiem i co się w moim życiu sprawdza... Po prostu każdemu życzę, by odnalazł radość i spełniał swoje marzenia, to łatwiejsze, niż się wydaje.
piątek, 26 kwietnia 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz