środa, 3 kwietnia 2013

Wstałam wcześniej, żeby skończyć zlecenie. W godzinę się wyrobię. Ostatnio wstawanie wcześniej całkiem nieźle mi idzie. 'Katuję się' na siłowni - tzn. tak bardzo weszła mi ona przez miesiąc w krew, że dzień bez większej dawki ruchu jest jakiś dziwny. Po co? Nie chcę chudnąć, nie mam określonego celu. Siłka = relaks, zrzucenie nadmiaru energii, no i zajebiście macać brzuch czy nogi i czuć zmianę konsystencji z budyniu w - nie przesadzając - kamień.

Nieunikniona jest jednak w tej chwili utrata wagi. Moje ciało przeszło na dietę, a raczej utrzymuje ścisły post. Może i czasem poczuję burczenie w brzuchu, ale teraz jest tam jeszcze coś. A jak już nawet nieco zgłodnieję.... i zajrzę do lodówki.... i powącham jedzenie.... odechciewa mi się. No odechciewa się i już! Co mam zrobić? I tak wmuszam w siebie już śniadania, żeby być na chodzie. Chociaż energia z kalorii zawartych w jedzeniu nie jest mi potrzebna. Mam inne doładowanie. Jak to na mnie przystało raz na jakiś czas wpadam w ten dziwny stan. Tak, brawo! Zakochałam się po uszy. Moje obawy pt 'czy jeszcze kiedyś się zakocham?' oraz wstręt do męskiego dotyku (nie tylko erotycznego, ale ogólnie) prysły precz. Tak jak zły dotyk boli przez całe życie (chociaż..? fuck it, nie i już!), tak dobry potrafi naprodukować tyle serotoniny i endorfin, że mogłabym spokojnie wysłać część swojej nadprodukcji na eksport. Chodzę z bananem na ryju i myślę pozytywnie! Jako że ostatnio staram się trzymać tego schematu, żeby ściągać różne wydarzenia myślami (a to działa, i to zajebiście), to i w tym przypadku zamierzam trzymać się tej strategii. Ale, Jezusiku słodki, straciłam głowę.

Pod wpływem dwóch seriali, mianowicie 'Gry o Tron' oraz 'Wikingów' wpadłam na genialny pomysł pojechania na Festiwal Wikingów i Słowian w Wolinie w celu poszukiwania idealnego męża. Podzieliłam się tym pomysłem z siostrą i jej mężczyzną, na co ów skwitował 'a nie wolisz na Gotlandię?' i dodał, że tam odbywa się tydzień średniowieczny. Więc oboje byli się wkopali. Jednak jakie to ma teraz znaczenie? No jakie? Wiosna, wiooooosna! Kocham ten stan. Chociaż wielki włochaty Wiking (już nie musi być Szwed - postęp, ale nadal Skandynaw) zawsze cieszy moje oko.

Wracam do Delmy.

Oddaję głos do studia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz