1. Nieoczekiwanie przyszły książki. Jak widać Paczkomatów święto pracy nie obowiązuje - i bardzo miło. Noc z Huxleyem się zapowiada, o ile wcześniej nie wyzionę ducha ze śmiechu oglądając 'Spadkobierców'.
2. Dialog z Zuzą:
- Kurna, muszę chyba zmienić siodełko. Skóra na tyłku zrobiła mi się od niego gruba i chropowata. Nie wyrwę już żadnego faceta na dupę - mówię ja
- Wyrwiesz, tylko nie pokazuj mu się nago - mówi ona
3. I rozkręcony na części pierwsze rower. Powinnam siedzieć rok na karnym jeżyku z potłuczonego szkła i rozżarzonych węgli w celu odpokutowania za grzech zaniedbania mojego najwspanialszego, ciężkiego, dwukołowego samca! Był tak zasyfiony, cały napęd CZARNY. Bardzo się zdziwiłam, że przednie zębatki są srebrne. Zupełnie bezsensownie usłuchałam opinii, że póki rower jeździ to się go nie rozkręca i nie czyści dogłębnie. Dziś wieeeeeeeem (życie cudem jeeeeeest), że to o kant dupy potłuc ;) Ale! Człowiek uczy się całe życie i kolejna lekcja za mną.
czwartek, 2 maja 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz