Sobota.
Dzień teoretycznie wolny od pracy, ale nie dla Nianiusi.
Na dzień dobry podziękowałam za cudowny sen i pomyślałam, jak wspaniały dzień mnie czeka, następnie postanowiłam zrobić ciasto na pierniczki, które to obiecałam osobom kilku ku uciesze ich brzuszków. Raduję się niezmiernie, że upał zmalał, gdyż jest szansa, że nie upiekę się w kuchni razem z ciasteczkami. Tylko szansa.
Potem, pomimo deszczu, zdecydowałam się dzielnie na zakupy bieliźniane. Wczoraj do grona moich materialnych podopiecznych trafiły całkiem miłe butki do łażenia po pagórkach, dzisiaj coś, co zobaczy osobnik :3 Aż mu zazdroszczę.
I... praca. Jak zwykle - czas spędzony wręcz genialnie :) Krótki spacer i zabawa z Albertem, jeszcze krótsza drzemka. Potem dołączyli goście, w tym 4-letnia dama. Póki Albi funkcjonował przytomnie byłam przykładną Nianiusią, bawiłam się z dwójką dzieciaków. Ale kiedy poszedł spać... Piwo, whisky i Dixit, czyli wieczór w pacy po godzinach. Grało, gadało i czas spędzało się bardzo miło, ale to Wiktoria została królową wieczoru z jej tekstami:
- Oszszszsz Ty, Doroto! - hasło klucz po prostu
- Przepraszam Doroto, czy mogłabyś zwalić żyrafę? - posmarkałam się ze śmiechu. Chodziło o zrzucenie drewnianej żyrafy ze stołu, jednak po pewnej dawce alkoholu w doborowym gronie... No nie dało się tego zinterpretować jednoznacznie :D
W dodatku kopnęłam niechcący pewną zabawkę Pana Pracodawcy i... małym palcem prawej nogi ją połamałam. Mam moc! :D
sobota, 10 sierpnia 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz