środa, 24 grudnia 2014

Muszę to z siebie wyrzucić, po prostu muszę :D

Ten rok był jak do tej pory najlepszy ever, przewspaniały, pełen niesamowitych wydarzeń i magii. Przekozak!

Decyzja o tym, by przeprowadzić się z powrotem do Warszawy, którą po półrocznej nieobecności doceniłam i na którą spojrzałam innym okiem.

Poznanie wspaniałych ludzi, którzy - tak jak ja - ogarniają Wszechswiat :D

Błyskawiczne znalezienie świetnie płatnej pracy, która uświadomiła mi, że jeśli dalej będę opiekować się dziećmi to coś mnie strzeli. Mieszkanie w świetnym miejscu - z wielkim balkonem z widokiem na pola i las Kabacki.

Ale druga połowa roku skopała mi tyłek doszczętnie, jeśli się tak lepiej przyjrzeć. W ten przełom zaczał się od spontanicznego pójścia na American Day. A potem... Przede wszystkim pokonałam swoje strachy. Strachy są wymysłem i siedzą wyłącznie w głowie. Każdy ma swoje. Pokonałam strach i zakończyłam związek, który mnie nie rozwijał i nie satysfakcjonował, a w tym samym czasie stwierdziłam, że kończę pracę z dzieciakami i... idę dłubać w autach do warsztatu. W ten sposób coś, czego się bałam stało się moją rzeczywistością. I przeżyłam. Mało tego - nie tylko przeżyłam, ale świetnie sobie ze wszystkim poradziłam!

Ponadto stwierdziłam, że nie jestem już dziewczyną. Tzn nie zmieniłam płci, ale z dziewczyny przepoczwarzyłam się w kobietę i tak świetnie się z tym czuję :D

Poznałam masę wspaniałych ludzi, których nie sposób wymienić - w każdym razie jeśli poznałam Cię w 2014 roku to właśnie o Tobie mówię :D Złapałam znowu kontakt z przyjaciółkami - Aśka, Olka i KK - kocham was! Właśnie się pakuję i przeprowadzam do fantastycznego mieszkania, które bedę robić po swojemu od początku. Obejrzałam fajne filmy, poznałam nową muzykę, odnalazłam pasję przy robieniu zdjęć, jeździłam fajnymi samochodami i zakochałam się w C4.

Do końca roku jeszcze tydzień, jeszcze tyle może się wydarzyć, a będzie tylko lepiej i lepiej... Życie może rozpieszczać, tylko pozwólcie mu na to!

2015, też będziesz najlepszy! :D