<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953</id><updated>2012-02-24T01:22:02.526+01:00</updated><title type='text'>Żelkoti</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>142</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-4614349615971640313</id><published>2012-02-24T01:21:00.000+01:00</published><updated>2012-02-24T01:21:52.454+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Wzięłam na swoje barki chyba dość sporo - jedno dziecko, drugie dziecko, wieczorami knajpa (no tak, wychodzi ekonomiczniej - jest zapieprz i nie ma czasu na myślenie, taki sam efekt jak przy chlaniu, tyle że zarabiam kasę zamiast ją wydawać, fakje), dorywcze administrowanie stroną i jeszcze robienie dredloków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nienawidzę momentu, kiedy zaczynam tęsknić, mimo że wiem, że absolutnie nie powinnam, bo to niezdrowe i nic dobrego nie wróży. Ale idzie mi ogarnianie tego wszystkiego coraz lepiej; nie myślę - a czuję. Myślenie nie wprowadza nic dobrego. Myślenie jest dobre w matematyce, ale nie tutaj. Człowiek rozkminia miliard możliwych scenariuszy, a i tak życie robi swoje i odpierdala coś z innej beczki, czego się nikt nie spodziewał. Tak jest zawsze, na tym to wszystko polega i cóż... Trzeba się przestać przejmować i cieszyć tym, co jest. To tak w teorii. A w praktyce druga strona łóżka jest nieznośnie zimna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-4614349615971640313?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/4614349615971640313/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/02/wzieam-na-swoje-barki-chyba-dosc-sporo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4614349615971640313'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4614349615971640313'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/02/wzieam-na-swoje-barki-chyba-dosc-sporo.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-1685043301737886199</id><published>2012-02-12T22:58:00.002+01:00</published><updated>2012-02-12T22:58:41.046+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Mark Lanegan wydaje &lt;a href="http://www.mojo4music.com/blog/2012/01/listen_now_mark_lanegan_bands.html" target="_blank"&gt;nową płytę&lt;/a&gt;. Zdecydowanie nie mogę przestać jej słuchać. Z nim jest jak z przyjacielem - znam go już tyle czasu, ale wciąż zaskakuje. Mimo że niby nic nowego nie robi. Magiczne. Za miesiąc koncert, nie mogę się doczekać :) Widziałam go już raz na żywo, ten dzień zapadł mi w pamięć - wtedy to schizofreniczny sąsiad z dołu próbował wyważyć mi drzwi do mieszkania. Bo on słyszał głosy i tupanie po 22.00 i nie mógł spać. W sumie to mi go szkoda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poważnie... Słucham tego albumu dzisiaj już chyba siódmy raz :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dojrzewam też poważnie w końcu do remontu, raczej odświeżenia klaustrofobicznej sypialenki. Kolor ścian - wiadomy. Wykładzina jeszcze nie została wybrana. No i przymierzam się do zmiany łóżka na nieco większe, acz krótsze. Jedna ze ścian pokoiku ma 190cm, kur*a nie można było dociagnąć do 200... Obecny materac się nie nadaje, a musi być większy, bo już się z psami tam nie mieszczę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze lista życzeń... Chociaż co do życzeń to lepiej się ugryźć w język czasem. Niekiedy rzucone półżartem spełniają się w najmniej oczekiwanej chwili i potem nie wiadomo, co z nimi zrobić. No ale te są chyba bezpieczne - jeśli ktoś z was miałby do oddania jakąś wielką, ciepłą bluzę z kapturem to chętnie przygarnę :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzekłam. Luty mógłby się już skończyć. W marcu koncerty, hokej wraca na torwar... :) I wiosna może przyjdzie też.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-1685043301737886199?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/1685043301737886199/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/02/mark-lanegan-wydaje-nowa-pyte.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1685043301737886199'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1685043301737886199'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/02/mark-lanegan-wydaje-nowa-pyte.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-8508866765288649799</id><published>2012-02-05T18:33:00.002+01:00</published><updated>2012-02-05T18:33:35.269+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Dobra, tak krótko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny raz w ostatnim czasie słyszę pytania typu - Koti, jak Ty to robisz, że jesteś taka wyluzowana? Koti, jak Ty to robisz, że się tak cieszysz? Nie umiem odpowiedzieć na takie pytania. Ja tak po prostu mam. Nie spinam się. No bo po co? Zamiast wkurwiania - głęboki oddech i uśmiech. Oczywiście nie zawsze się to udaje, ale w większości przypadków to i owszem :) Że się cieszę? Cieszyć się trzeba, uwielbiam się cieszyć ze wszystkiego, z czego tylko radość może płynąć. Wyleczyłam się też prawie całkiem z nienawiści i ogólnej złości na ludzi. Raczej im współczuję i w największym gałganie widzę kogoś, w kim siedzą bardzo głęboko jakieś krzywdy, ból, kompleksy. A bycie dla takich ludzi wrednym absolutnie nic nie da, prócz eskalacji niefajnych zachować oraz marnowania moich własnych nerwów. Na co mi to?&lt;br /&gt;W każdym razie pytania o luz i radość ,odbieram jako komplementy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i trochę komentarzy na świat.&lt;br /&gt;Sprawa półrocznej Magdy chyba nie jest już nikomu obca. Najpierw niby porwana, w rzeczywistości zmarła wskutek nieszczęśliwego wypadku (przynajmniej taka jest obecna wersja matki). Jak grad posypały się hejterskie komentarze, wyzwiska i złorzeczenia pod adresem Katarzyny W. Oczywiście ich autorkami na pewno były kobiety, które same przeszły identyczną sytuację i zachowały zimną krew, przytomność umysłu i zrobiły, jak w instrukcji przykazano. Nie bronię matki Magdy, jednak mieszanie jej z błotem uważam za wysoce nie na miejscu. Ja się raczej zastanawiam, co musiało się dziać i jak bardzo musiała być ta kobieta przerażona, żeby posunąć się do takiej zagrywki. Czego się bała? Być może czas pokaże, o co w tym wszystkim chodziło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oraz sprawa ACTA. Jaśnie Wielmożny Premier naszego pięknego kraju łaskawie 'zdecydowanie wstrzymał proces ratyfikacji' czyli tak naprawdę nie zrobił nic konkretnego, rzucił hasło, żeby zamknąć usta tym, którzy jeszcze myślą i walczą. I drażni mnie, że cały wielki szum jest robiony tylko wokół internetu i kradzieży 'własności intelektualnej'. Jest masa innych spraw, ważniejszych od cholernych empetrójek, a której ACTA zagraża. Polecam posłuchać Glacy, bardzo mądre słowa się z niego wysączyły. Zamieszczę filmik, póki jeszcze mogę i nie zamkną mnie za to na 10 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/U_pzGxnBLZ8/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/U_pzGxnBLZ8&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/U_pzGxnBLZ8&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A jeśli ktoś ma trochę więcej czasu - polecam całość programu Lisa:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/1peYHoHbOKk/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/1peYHoHbOKk&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/1peYHoHbOKk&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tak poza tym - na zachodzie bez zmian. Temperatura nadal niska, ale kto by się tym przejmował! Zaczęłam robić dredloki, bardzo mi wychodzi i jeszcze bardziej się podoba.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-8508866765288649799?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/8508866765288649799/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/02/dobra-tak-krotko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8508866765288649799'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8508866765288649799'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/02/dobra-tak-krotko.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-7650357945206904876</id><published>2012-01-29T15:56:00.001+01:00</published><updated>2012-01-29T15:56:25.878+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>No to tak, pierwsza sprawa - miesiąc luty miesiącem abstynencji (prócz jednego wydarzenia), a hasło 'herba zamiast łychy' będzie mi przyświecać. Kolejny zwrotny moment w egzystencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawa druga - kto do cholery przykręcił grzejnik? Jest tak cholernie zimno, że nie mam ochoty się nigdzie ruszać. I jeszcze jakieś choróbsko śmiało się do mnie przyplątać, pokrzyżowało plany pójścia w końcu na mecz hokejowy i na koncert. No ale widocznie tak musiało być. Chociaż siedzenie w dwóch swetrach i drgawki z zimna to nie jest najprzyjemniejszy sposób spędzania soboty. I kolano mnie napierdziela. Chodzę po ulicy, jakbym miała kijek w tyłku, byle tylko nie rozwalić sobie kolejny raz tego stawu. Byłaby kiszka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj Ksena ode mnie sobie pojechała. Do schroniska na sterylizację. Nie będę wnikać w szczegóły, ale mam prośbę - do każdego, kto może czasem tu zagląda i do przekazania dalej - zanim weźmiecie psa i to tak wymagającego jak husky... Pomyślcie, przemyślcie sto razy, poczytajcie o rasie, popytajcie się ludzi, którzy te psy mają. Że w większości przypadków dużo wyją, że lubią wpierdalać pod nieobecność właściciela wszystko, co im sie nawinie, że 'armagedon' to ich drugie imię. Że warczenie niekoniecznie oznacza agresję i chęć zjedzenia wszystkich na obiad; że potrzebują masę, masę ruchu (i nie są najlepszym wyborem dla domatorów lub osób starszych), że to psiaki delikatne i trzeba mieć trochę doświadczenia, żeby się nimi zajmować... I naprawdę nie jest dobrym pomysłem branie takiego psiaka - w dodatku po przejściach, ze schroniska, niesprawdzonego jeśli ma się małe dziecko. Nie chcę wyjść na jakiegoś przemądrzałego speca, bo też wielkiej kariery z tymi psami za sobą nie mam, Ksena była trzecia. Ale wiele da się zaobserwować. A jak już koniecznie się ktoś uprze to niech bierze konsekwencje i chociaż zadzwoni po behawiorystę, a nie wywala psa za drzwi. Ręce opadają.&lt;br /&gt;W każdym razie dziwnie pusto i spokojnie zrobiło się bez trzeciego psa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Haha, no i egzystencjonalne pierdy z cyklu 'w czym tkwi sedno tęsknoty' - albowiem dopadło mnie to uczucie i zastanawiam się, gdzie ma swoje korzenie. Nie czuję się samotna, a jednak czegośtam brakuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/triac-Iwxbk/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/triac-Iwxbk&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/triac-Iwxbk&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-7650357945206904876?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/7650357945206904876/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/no-to-tak-pierwsza-sprawa-miesiac-luty.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7650357945206904876'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7650357945206904876'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/no-to-tak-pierwsza-sprawa-miesiac-luty.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-1916493478206221114</id><published>2012-01-27T11:17:00.000+01:00</published><updated>2012-01-27T11:17:26.902+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Czy to klaruje mi się powolutku jakaś życiowa ścieżka?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po jakimś tam czasie totalnego bejowania i szlajania się po knajpach/meczach hokejowych/imprezach przychodzi nieśpiesznie moment ogarnięcia się. Mimo niechęci do robienia czegoś, co nie sprawia mi mega-frajdy, robię to. Mianowicie, małymi kroczkami, sprzątam, uczę się. Tylko ten cholerny czas, którego wciąż brakuje! Miałam tydzień urlopu, minął o wiele za szybko. Plan rozpieprzyła igła w palcu i niemal dwa dni spędzone na poszukiwaniach zaginionych biletów w domu Hipka. Weekend zaczął się w czwartek (a może i w środę?) i zmęczył mnie niesamowicie. W sobotę przyjaciel organizował urodziny (nie będę wszystkiego opisywać, musiałabym strzelić całe opowiadanie, ale była to jedna z lepszych prywatek, na jakich miałam okazję być), razem z jego dziewczyną i kumplem pomagałam w przygotowaniach, i już samo robienie sałatek i wódkowych galaretek było niesamowicie satysfakcjonujące, miłe i takie scalające wszystko. Miałam niesamowitą frajdę. Całą noc byłam na czuwaniu, dolewałam, robiłam ze znajomymi drinki, dorabiałam kanapki, wycierałam, jeśli coś się wylało, trochę zmywałam. Poszłam spać ostatnia, gasząc niepotrzebnie zapalone światła i takie tam różne, a potem pomagałam sprzątać. Wszystkie te zabiegi były tak samo przyjemne (ależ tak, przyjemne!) jak sama impreza. Nawet psy wybaczyły mi długą nieobecność i były tak wspaniałomyślne, że nie narozrabiały w domu. Tylko się pakowały wciąż na kolana :) Swoją drogą zaczynam odczuwać ich zwiększoną ilość w moim apartamencie. Mało tego - koleżanka chciała mi wcisnąć jeszcze jednego husa, ale już naprawdę nie mam gdzie go upchnąć. To by było samobójstwo. Nie mówiąc już o sąsiadach, którzy chyba by mnie wypatroszyli ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybym miała powiedzieć, co jest dla mnie w życiu (przynajmniej w tym momencie) najważniejsze, bez wahania odpowiedziałabym - przyjaciele. Ludzi, których kocham i za których dałabym się pokroić. Cały czas żyję w poczuciu, że daję im z siebie za mało; że nie wiedzą, ile dla mnie znaczą. I ci, których znam dłużej, i ci, których znam nieco krócej, ale jakaś taka mentalna więź powstała. Kocham was całym pokręconym sercem!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-1916493478206221114?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/1916493478206221114/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/czy-to-klaruje-mi-sie-powolutku-jakas.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1916493478206221114'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1916493478206221114'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/czy-to-klaruje-mi-sie-powolutku-jakas.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-4058832033693278007</id><published>2012-01-19T01:09:00.001+01:00</published><updated>2012-01-19T01:11:50.796+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;No to od początku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa dni temu doczłapałam się w końcu do  lekarza, żeby mi zrobili ze stopą porządek. Nadal kurwa nie mam pojęcia  jak to zrobiłam, ale w moim paluchu tkwił 2,5cm kawałek igły. Wbity  oczkiem. I ułamany. W imię powiedzonka, że głupi ma zawsze szczęście -  na miejscu był chirurg (a jest tam raz w tygodniu), który wyjął mi w  miarę sprawnie ciało obce ze stopy. Krzyku, wrzasku i rabanu narobiłam  przy tym jakby mnie co najmniej ze skóry żywcem obdzierali, ale  przeżyłam. Zainwestuję w chodaki albo inne sapogi, ku przestrodze RTG  przykleiłam do szyby. Piękny widok. Wczoraj poszłam jeszcze na zastrzyk  przeciwtęzcowy, załamałam się totalnie. Baba nawet rąk nie umyła...  Naprawdę, bardziej ufam swojej piercerce niż lekarzowi. Do czego to  doszło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I straaaasznie dużo jem. Ale tak dużo dużo. Na szczęście  nie tylko ja - taka fala po znajomych poszła, tłumaczę to sobie zimą,  mrozami i śniegiem. Kurna. Do tej pory zima bardzo mi się podobała, ale w  momencie, kiedy jednego dnia przemoczyłam dwie pary butów, a spodnie  miałam utytłane do kolan.... Dziękuję bardzo. Odechciewa się wychodzić  gdziekolwiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym momencie dochodzimy do wątku Kseny i tego, że  staram się ją pogodzić z Bubą. Na razie idzie opornie, młoda się boi i  pokazuje zęby. Ale małymi kroczkami do przodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reszty przemyśleń zaoszczędzę, są beznadziejne ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale za to....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-GAwAqIlpad0/TxddrkDpu9I/AAAAAAAAL7o/JCCpE_IoydM/s1600/DSCN0879.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-GAwAqIlpad0/TxddrkDpu9I/AAAAAAAAL7o/JCCpE_IoydM/s320/DSCN0879.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ....kolejna sprawa z cyklu 'doświadczyłam = umrę szczęśliwa'. No i Makdonald w środku Kerfura. O litości! Koniec! Bo zbiera mi się na smenty..!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-4058832033693278007?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/4058832033693278007/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/no-to-od-poczatku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4058832033693278007'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4058832033693278007'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/no-to-od-poczatku.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-GAwAqIlpad0/TxddrkDpu9I/AAAAAAAAL7o/JCCpE_IoydM/s72-c/DSCN0879.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-460122225235460927</id><published>2012-01-15T23:52:00.001+01:00</published><updated>2012-01-15T23:54:17.327+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Jak to jest z polską służbą zdrowia? Nie zgłębiłam tego tematu, ale czy jeśli na ostry dyżur przyjdzie osoba bezdomna - bez ubezpieczenia, niemająca funduszy, by zapłacić za leczenie - to czy takiego kogoś odsyła się z kwitkiem do domu? Pojechałam na Stolec na ostry dyżur, bo prawdopodobnie mam wbity w paluch u prawej stopy kawałek igły (do szycia, nie pytajcie JAK), ale niestety.... Nie mogą mi pomóc, są końmi. Nie mam ubezpieczenia, nie mam też kasy, żeby płacić na OD 80zł za wizytę u lekarza, ani tym bardziej 150zł za RTG. No i tak jadę na rivanolu ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pozytywów - kumpela wcisnęła mi kolejnego tymczasowicza, a raczej tymczasowiczkę. Ksena (srsly..?) ma jakieś 2 lata, jest w typie husky i żyła do tej pory w patologicznej rodzinie... Potem żyła w schronie. Ma charakterek, uwielbia się bawić, a sierść z niej złazi w takich ilościach, że niebawem udziergam sweterek. Niestety, kumpela zapomniała wspomnieć, że Ksena ma cieczkę - Kuba na szczęście zabrał Bubę do siebie na kilka dni, ale Zgredek... Dostał małpiego rozumu, łazi za nią i sika po kątach. Jest jeszcze niewykastrowany, jutro dopiero USG i pod nóż.&lt;br /&gt;Ksena rozwaliła się na podłodze. Ksena, która nie jest i nie będzie Kilunem. Kolejny pies na tymczasie. Mój ból.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej. Pożyczyłam od przyjaciółki książkę, której autorem jest mój były już na szczęście szwagier. Osoba, której wolałabym w swoim życiu nigdy nie poznać. Zakładając jednak, że wszystko w życiu jest po coś (a takie założenie właśnie u mnie w głowie panuje, chociaż ostatnio zastanawiam się, po co kolejne rzeczy się wydarzają, kiedy wolałabym, by ich nie było) myślę intensywnie nad tym, czy mówienie na głos o rzeczach ogólnie przyjętych jako nieprzyjemne to łamanie tabu czy może emocjonalny ekshibizjonizm? Postawię na tę pierwszą opcję. Ten człowiek (choć może nie zdaje sobie z tego sprawy) zrobił mi jedną z większych krzywd, jakie można zrobić dziecku. W każdym razie dzieciakowi w wieku 13-15 lat. Mój były szwagier molestował mnie seksualnie i zrobił mi pranie mózgu. Uzależnił mnie od siebie. Koszmar, jaki ciągnie się za mną do dzisiaj i tak bardzo zrył mi banię, że wciąż śni mi się po nocach i wpływa na relacje z ludźmi.&lt;br /&gt;I teraz pytanie - czy to jest rzecz, którą ogół ludzi powinien/chce wiedzieć? Czy to może być po prostu kolejny temat rozmowy, sugerujący, że takie rzeczy mogą dziać się za ścianą, czy coś, co powinno zostać w rodzinie lub wśród bliższych znajomych/przyjaciół?&lt;br /&gt;Nie chcę mu spuszczać wpierdolu, nie życzę mu źle. Sądzę, że w tej chwili ma to, na co sobie zapracował. Oddzieliłam to grubą kreską, chociaż czasem wszystko wraca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A, no i dzięki nieocenionej pomocy Alka, który wymienił mi w kuchni kran - podłączyłam i uruchomiłam w końu pralkę! Jeeeeee...! I robię pierwsze pranie. Święto, święto!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-460122225235460927?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/460122225235460927/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/jak-to-jest-z-polska-suzba-zdrowia-nie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/460122225235460927'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/460122225235460927'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/jak-to-jest-z-polska-suzba-zdrowia-nie.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-3235394336341460301</id><published>2012-01-13T01:08:00.000+01:00</published><updated>2012-01-13T01:08:14.226+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Tylko dla ludzi o mocnych nerwach! Ten &lt;a href="http://www.kinomaniak.tv/film/Angus-stringi-i-przytulanki/813" target="_blank"&gt;film&lt;/a&gt; tak mnie rozczulił, chciałabym mieć znów 14 lat (kurna, to już dekadę temu było!), chociaż tak sobie uprzytomniłam, że emocjonalnie pod pewnymi względami na tym wieku się zatrzymałam. Chyba nie będę walczyć z takim stanem rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tym, jakiego kaca miałam przez pół dnia postanowiłam zapić resztkę smutków karotką. Bezpieczniej i zdrowiej. I naprawdę, naprawdę już tyle nie pić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-3235394336341460301?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/3235394336341460301/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/tylko-dla-ludzi-o-mocnych-nerwach-ten.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3235394336341460301'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3235394336341460301'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/tylko-dla-ludzi-o-mocnych-nerwach-ten.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-8548834934104999516</id><published>2012-01-12T01:07:00.000+01:00</published><updated>2012-01-12T01:07:16.695+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/W0YxjH09TDU/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/W0YxjH09TDU&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/W0YxjH09TDU&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kocham gościa. Polecam wywiad w najświeższym numerze Forum.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-8548834934104999516?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/8548834934104999516/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/kocham-goscia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8548834934104999516'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8548834934104999516'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/kocham-goscia.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-5677201264992660147</id><published>2012-01-12T00:53:00.000+01:00</published><updated>2012-01-12T00:53:50.976+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Narada bojowa z Panną Joanną. Temat zszedł generalnie na sprawy damsko-męskie, a konkretnie na obecną paranoiczną sytuację. Kobiety rzucają się na mężczyzn jak wygłodniałe piranie na padlinę, wyszarpują sobie ich z rąk, walczą o uwagę. W świecie zwierząt (np. u ptaków przeto) jest tak, że to samiec nosi strojne piórka, pięknie śpiewa, lata czy inaczej zabiega o względy samicy. Ale xuj, przecież u ludzi wszystko jest na opak. To kobieta ma być multi-extra, walczyć dzielnie o swojego samca, żeby przypadkiem nie wyfrunął do innej. A jeśli na horyzoncie pojawia się świeże mięso - to mięso przebiera w zainteresowanych jak w ulęgałkach. Wszystko ma podane na tacy, nie musi się starać, bo to baby, głupie baby latają jak kot z pęcherzem, w akcie desperacji, w strachu przed samotnością, cholera wie - jeszcze milion powodów by się znalazło. Kobieta, która nie wymagała zdobycia jest mniej cenna. Ale któremu chce się zdobywać, jeśli wokół kręci się mnóstwo łatwych kąsków. W każdym razie zjawisko fascynujące, smutne, zastanawiające, żenujące i przerażające. Która nie walczy - niech pogodzi się z przegraną, z marginesem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parę notek wcześniej wspomniałam o tym, jak podchodzę do spraw seksu - że trzeba ze mną najpierw pochodzić nieco po wałach nadwiślańskich. Usłyszałam, że jestem wymierającym gatunkiem. Chyba rzeczywiście. W świecie Rozwartonogich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I powoli dojrzewam do zapuszczenia korzeni w domu. Z tuzinem butelek wina, obok podobną ilością whisky (tak w ogóle - whisky i wciąganie tabaki to zdecydowanie kobiece używki), w miare sprawnym komputerem, muzyką i świętym spokojem. I pisać, pisać, pisać, malować, rysować, pisać i pisać. Nie wychodzić zbytnio nigdzie. Czytać. Ćwiczyć umysł. Skupiać się na swoim cholernym oddechu, jak wlatuje... wylatuje... wdech... wydech...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ach, no i pralka dojechała. Niestety jeszcze czeka na uruchomienie. Mam także nowego domownika - Stefan jest wielkim piwnicznym szczurem i lubi buszować po kuchni. A psie dziewczyny próbują wcisnąć mi kolejnego tymczasowicza i biorąc pod uwagę urlop w nadchodzącym tygodniu - mocno się nad tym zastanawiam. Zostanę starą panną, ale przynajmniej ze zwierzyńcem. Crazy Dog Lady!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-5677201264992660147?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/5677201264992660147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/narada-bojowa-z-panna-joanna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5677201264992660147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5677201264992660147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/narada-bojowa-z-panna-joanna.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-5406804506457585072</id><published>2012-01-10T11:41:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T11:41:25.803+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Ornitologicznie. Zaczerpnięte z pisma, jakie można złapać w warszawskim ZOO, artykuł o rozważnym wyborze domowego pupila:&lt;br /&gt;"Idealnym partnerem dla papugi jest ktoś, kto marzy o spędzaniu z nią całych dni i nocy, wspólnym demolowaniu mebli, bujaniu się na żyrandolu, rozchlapywaniu wody i jedzenia, a także wydawaniu od samego rana wrzaskliwych dźwięków wraz z pierzastą partnerką. Odrzucona papuga staje się osowiała, popada w głęboką depresję, wyskubuje sobie pióra i nierzadko umiera z tęsknoty."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast moja własna obserwacja: mężczyźni są jak gołębie - chcą żreć, ale do ręki po bułę podejść się boją :P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-5406804506457585072?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/5406804506457585072/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/ornitologicznie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5406804506457585072'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5406804506457585072'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/ornitologicznie.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-3359576048514001674</id><published>2012-01-10T01:09:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T01:09:30.350+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Chciałam pominąć zbędny wstęp, ale jak wiadomo - wstęp to bardzo ważna część, eee.... tak ogólnie w życiu. Pominięcie wstępu to kiepska sprawa. Ale wstęp musi być dobry - nie taki na odwal się. To tak, jakby go w ogóle nie było. Więc kończąc mój zajebisty wstęp przechodzę do sedna sprawy, przynajmniej do punktu pierwszego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dzisiaj jest nim grafomaństwo. W weekend wybieram się na kilka koncertów polskich kapel. Przesłuchiwałam je i o ile muzycznie... no, dadzą jakoś radę, tyle teksty (no dobra, jednej z nich, nie będę wymieniać z nazwy) rozłożyły mnie na łopatki, bynajmniej nie z zachwytu. Nie mogłam tego słuchać. I tak myślę sobie, że większości polskojęzycznych tekstów nie da się słuchać (jeśli chodzi o anglojęzyczne - nie jestem aż taka pro, ale słychać, kiedy ktoś język kaleczy...), czego najlepszym przykładem jest Coma. Ale z drugiej strony to ja jestem cholerną ignorantką, bo przecież każdy ma pragnienie wyrażania siebie (ja też, pisząc chociażby te słowa, które również mogą ujść za suche grafomaństwo), a nie każdy musi być Osiecką, Szymańskim czy Rimbaud, nie? W ogólnym rozrachunku wychodzi na to, że nawet teksy Ich Troje mogą trafiać do serca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Punktu drugiego i kolejnych brak. To był epilog.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-3359576048514001674?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/3359576048514001674/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/chciaam-pominac-zbedny-wstep-ale-jak.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3359576048514001674'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3359576048514001674'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/chciaam-pominac-zbedny-wstep-ale-jak.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-8563861544703706078</id><published>2012-01-07T15:51:00.000+01:00</published><updated>2012-01-07T15:51:24.919+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Starzeję się. Ogłaszam wszem i wobec, że dnia dzisiejszego zakupiłam... PRALKĘ. Nową, piękną, dużą pralkę. Jutro przyjeżdża lodówka (z odzysku), pralka we wtorek. Reszkami sił stawiam opór dorosłości i buntuję się przed kuchenką. Zamiast kuchenki będzie elegancki parowar. No i może korkociąg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę przestać się śmiać i uśmiechać. Wszystko mnie tak zajebiście zachwyca. Te wszystkie pierdoły, te wszystkie (bardziej lub mniej) zryte osobowości wokół, nie wiem co z tym wszystkim robić. Tyle we mnie tej cholernej radości i miłości, że naprawdę zaraz zacznę rzygać tęczą :) Nie mieć pragnień, nie mieć oczekiwań, chłonąć każdy moment życia... Bosko Dosko...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-8563861544703706078?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/8563861544703706078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/starzeje-sie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8563861544703706078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8563861544703706078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/starzeje-sie.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-996490602151342280</id><published>2012-01-05T12:28:00.000+01:00</published><updated>2012-01-05T12:28:34.927+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Zostałam brutalnie przymuszona przez &lt;a href="http://jutrofutro.blogspot.com/" target="_blank"&gt;Zakurzoną&lt;/a&gt; do skomponowania nowej notki, bo nie wiadomo, co się u mnie dzieje. A dzieje się naprawdę wiele, w dodatku pozytywnych rzeczy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim odzyskałam mentalną równowagę, wewnętrzny spokój (jeśli u mnie można to tak w ogóle nazwać), poziom Pierdolca wrócił do normy. Czyli jest bardzo wysoki. Cieszę się z tego niezmiernie! Czuję, jakbym przeszła jakiś kosmiczny detoks - schudłam (nie, nie odchudzam się, za to często mam w domu wielką tabliczkę czekolady), mój mózg pracuje inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalazłam swoje 'miejsce na ziemi'&amp;nbsp; - zawsze chciałam mieć taką knajpę, do której będzie mi się miło wracać, bo będą tam znajome twarze i fajny klimat. I &lt;a href="http://www.facebook.com/pages/Rama/122622204469495?sk=wall" target="_blank"&gt;znalazłam,&lt;/a&gt; więc w piątkowe wieczory po pracy odreagowuję godziny spędzone z dzieckiem przechodzącym aktualnie bunt dwulatka. Jakiś czas temu tyćkę przesadziłam, przez co kompletnie nie pamiętam, co się działo, a to z kolei pchnęło mnie do postanowienia ograniczenia spożywania alkoholu, a przynajmniej kontrolowania jego dawek. Na szczęście moi kochani przyjaciele z całych swoich wielkich serc wspierają mnie w tym założeniu obdarowując trunkami tudzież akcesoriami z nimi związanymi. Kocham was.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podjęłam walkę o przyszłość - zapisałam się na kurs psiego trenera, po którym będę miała kwalifikacje do pracy z czworonogami. No i ostatni pies, jakiego odratowałam zadomowił się u mnie na stałe. Najbrzydszy i najbadziej śmierdzący pies, jakiego widziałam. Jego pani zmarła, chyba nigdy w życiu nie była z nim u weterynarza. Tak więc mam dwa sierściuchy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem zafascynowana ludźmi. Faza aspołeczna przeszła do archiwum, oczywiście zdarzają się dni, kiedy po prostu mam ochotę posiedzieć w domu i się wyciszyć, ale należy to do rzadkości. Wraz z wyczilowaniem umysłowym nadszedł dystans do różnych życiowych aspektów, w tym do relacji damsko-męskich. Pławię się wręcz swoim stanem cywilnym, wracam do domu kiedy chcę, robię co chcę i w ogóle zosiosamosizm pełną gębą. Chociaż w sprawach seksu pozostałam staroświecka i najpierw trzeba ze mną chodzić po wałach nadwiślańskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sylwester... Najlepszy w życiu, tak mi się wydaje. Przetańczyłam całą noc, nawiązałam kontakty społeczne, wydawało mi się tak koło 5.00, że 'czas iść do domu', ale zostałam i kameralną grupką wyszliśmy koło 10.00. Nie wiem, ile wypiłam, ale wszystko pamiętam i to jest cudowne. Masa mega miłych wspomnień :) Szkoda, że nie wszyscy zapamiętali tak dobrze tę noc i the day after.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuję się taka wolna!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-996490602151342280?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/996490602151342280/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/zostaam-brutalnie-przymuszona-przez.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/996490602151342280'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/996490602151342280'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2012/01/zostaam-brutalnie-przymuszona-przez.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-4031393102999244562</id><published>2011-12-09T19:46:00.001+01:00</published><updated>2011-12-09T19:46:48.360+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Wczoraj magiczne ciasteczka (masło, cukier, mąka i jajka, nic ponadto, ale nadal magiczne), dzisiaj przychodzę do małego. Na stole książka. Na okładce TO konkretne słowo. Później piszę SMSa z bramki internetowej, żeby wysłać trzeba wpisać hasło. Jako hasło znów pojawia się TO słowo. Czy to jakaś cholerna zmowa? Nie to, żebym narzekała. Ciekawe, ciekawe...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-4031393102999244562?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/4031393102999244562/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/12/wczoraj-magiczne-ciasteczka-maso-cukier.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4031393102999244562'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4031393102999244562'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/12/wczoraj-magiczne-ciasteczka-maso-cukier.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-2010064200848762819</id><published>2011-12-07T00:04:00.000+01:00</published><updated>2011-12-07T00:04:49.221+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>O matko, czuję się upośledzona, cofnięta w rozwoju jakaś. Nie mogę spać. Dwa razy pomyliłam drogę. I za dużo zjadłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro przyjeżdża kolejny drugi pies. A, i nie jadę do Wiednia! Od ostatniego weekendu jakoś odechciało mi się tego wyjazdu, ale myślałam - umówiłam się, to pojadę. Jednak 'się samo' rozwiązało, niezależnie ode mnie. Haha, Góra wie co robi. Yeah!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-2010064200848762819?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/2010064200848762819/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/12/o-matko-czuje-sie-uposledzona-cofnieta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/2010064200848762819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/2010064200848762819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/12/o-matko-czuje-sie-uposledzona-cofnieta.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-7922286929076368611</id><published>2011-12-05T00:01:00.000+01:00</published><updated>2011-12-05T00:01:36.393+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Zmian ciąg dalszy. Kilka centymetrów nad ziemią. Takie rzeczy przychodzą niespodziewanie, kiedy człowiek myśli - że jak to? że niby może być inaczej? A jednak.&lt;br /&gt;Parę dni temu coś porządnie zatrybiło w mojej łepetynce. Jest świetnie. Banan nie schodzi mi z twarzy. Nie pamiętam, kiedy ostatnio wracałam do domu o 6.00 rano, wybawiona, wygadana, trochę napita, szczęśliwa. Miałam na nogach buty-rybki, jakiś miły pan w typie zadbanego kloszarda przywitał się z tymi moimi butami, zaczął karmić je orzeszkami, a potem przez dwie stacje nasze stopy się ze sobą bawiły. Nie zamieniliśmy ani słowa, ale to była tak urocza akcja, że czułam rosnące w środku ciepło.&lt;br /&gt;Są ludzie. Ludzie są fajni. Znalazłam swoje miejsce do przesiadywania - zawsze mi takiego czegoś brakowało. Aaaaach... Wszystko przemija. Te złe dni zwłaszcza :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-7922286929076368611?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/7922286929076368611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/12/zmian-ciag-dalszy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7922286929076368611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7922286929076368611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/12/zmian-ciag-dalszy.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-1273229392375840366</id><published>2011-11-17T01:56:00.000+01:00</published><updated>2011-12-04T23:53:38.352+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>'Zło dobrem zwyciężaj' - trzy krótkie słowa, a tak trudno wcielić je w życie. Tak samo jak zwyczajne pozytywne myślenie, albo chociaż powstrzymanie się psioczenia na głos i po cichu, w myślach na osobę, która miesza. Uczę się tego. Ale gdzie są granice?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy odcięłam dziś kotwicę od swojego koreczka? Wierzę w to. Wierzę, że mój koreczek popłynie w końcu z prądem rzeki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoda tylko, że na miejsce jednego oddanego psa czeka 50 kolejnych. A zima idzie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-1273229392375840366?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/1273229392375840366/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/11/zo-dobrem-zwyciezaj-trzy-krotkie-sowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1273229392375840366'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1273229392375840366'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/11/zo-dobrem-zwyciezaj-trzy-krotkie-sowa.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-3015355539246423609</id><published>2011-11-11T12:33:00.000+01:00</published><updated>2011-12-04T23:53:38.352+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Jakaż zmiana zaszła niesamowita ostatnimi czasy... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomniana wcześniej tableteczka nie przyniosła aż takich rezultatów, jakich się po niej spodziewałam, niejmniej jednak po jakimś czasie zwaliła mnie z nóg - niestety nie w tym momencie, co potrzeba. Mój pies dostał sraczki i musiałam wyłazić z nim na dwór co dwie godziny. To było coś w stylu półlunatykowania. Wszystko robiłam automatycznie, bez namysłu. A rano pod względem wizualnym miałam wrażenie, jakbym grała w filmie, który się zacina, tak mi się wszystko przewijało przed oczami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mniejsza z tym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na mojej drodze pojawił się Pan Prawnik, który wyznaje podobną filozofię życiową co ja - nic nie dzieje się bez przyczyny, wszystko ma swój sens, ze wszystkiego trzeba wyciągać wnioski, nad nami jest jakaś nieokreślona siła wyższa... Tylko ja nie mam w sobie dyscypliny i pokory, żeby to wszystko rzeczywiście wcielać w życie. Pan Prawnik ma i dzieli się tym z ludźmi. Tak więc któregoś dnia, kiedy przyszłam w sprawie o profilu typowo zawodowym usadził mnie na krześle i zabrał mi depresję, ot tak, po prostu. Nie tęsknię za nia i chociaż jeszcze przede mną jest kawałek drogi do przejścia jestem pewna, że się uda. Dzisiaj jadę pożegnać się również z innymi rzeczami, jakie gnijąc zalegają w mojej głowie. Przełom? Mam nadzieję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A z innej beczki... Czyż można wyobrazić sobie równie dziwny dzień? Tyczy się to dnia wczorajszego. Rano wychodząc z psami ujrzałam lustro - nie pod śmietnikiem, ale oparte o drzewo na środku trawnika stało duże lustro w drewnianej ramie. W jednym kawałku, nieporysone, w sumie całkiem czyste. Hm, psy kotłując się w domu zbiły mi dwa lustra... Nie zastanawiając się długo odstawiłam kudłacze do domu, wróciłam po samotnie stojącą furniturę i zataszczyłam do domu. Dzień zamknęłam podobną abstrakcją. Zamiast - jak każdy porządny człowiek w moim wieku - iść na wieczorną imprezę, polansować się po mieście, napierdolić się zdobywając nowe, lecz ulotne wspomnienia czy po prostu czytać 'cierpnienia młodego Wertera' w jakiejś modnej knajpie (której jednak nazwy nie wymienię) postanowiłam spotkać się z przyjaciółką i pójść na nocne zakupy do Tesco. 'Wiem, co mam kupić, tylko dwie rzeczy i lecimy' - i jak to zwykle bywa w przypadku, kiedy we dwie wchodzimy do tegoż hipermarketu wszelkie wcześniejsze postanowienia są gówno warte. Zabawiłyśmy tam ze dwie godziny, nawet nie pamiętam dlaczego. Z początku wszystko szło gładko aż do momentu, kiedy weszłyśmy do działu z... ozdobami choinkowymi. Doszłam do wniosku, że w tym roku MUSZĘ mieć choinkę i gówno obchodzi mnie to, że nie ma jeszcze połowy listopada. Najmniejsze sztuczne drzewko kosztowało 7zł. Do tego nieproporcjonalnie duże bombki - ale zanim wybrałam ostateczny zestaw kilka razy upadłam na podłogę ze śmiechu. Tak, zdecydowanie, wieczory z Nią to świetna śmiechoterapia. Kiedy już opuściłysmy dział choinkowy przypomniało mi się, że koniecznie muszę kupić mopa. Żeby umyć te 0,3m2 w łazience. No i przecież miałyśmy wziąć lody. Niestety do zamrażarek szło się przez dział z kosmetykami, w którym co chwila zatrzymywałyśmy się, by powąchać perełki do kąpieli o zapachu szampana czy pokontemplować nad żelem pod prysznic z Buzzem Astralem, któremu ktoś urwał głowę. Na naszym przykładzie możnaby swobodnie zobrazować ruch jednostajnie opóźniony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczorajszy dzień był przełomowy z jeszcze jednego powodu. Kołdra. Nadszedł wiekopomny dzień, dość spania i marznięcia pod śpiworem. Pomarańczowe prześcieradło, ciepła kołdra z zieloną poszewką, do kompletu rudawy koc. Spało się wybornie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-3015355539246423609?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/3015355539246423609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/11/jakaz-zmiana-zasza-niesamowita.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3015355539246423609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3015355539246423609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/11/jakaz-zmiana-zasza-niesamowita.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-4824953461579418705</id><published>2011-10-29T00:52:00.000+02:00</published><updated>2011-12-04T23:53:38.353+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Zastanawiałam się ostatnio, czemu kobiety kochają drani. Może dlatego, że nie lubimy się mylić, przyznawać do błędów? A może dlatego, że sporo z nas ma w sobie 'syndrom matki Teresy'... Wierzy w cuda-niewidy. Z resztą jakie to ma znaczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj planuję się wyspać. Łyknęłam sobie bardzo ładną tableteczkę, mam nadzieję, że podziała. Teraz śpię po 2-3h na dobę, jak już uda mi się zasnąć - mam koszmary. Ojciec, ktoś próbuje mnie zabić, takie fajne klimaty. Tak źle i tak niedobrze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-4824953461579418705?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/4824953461579418705/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/10/zastanawiaam-sie-ostatnio-czemu-kobiety.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4824953461579418705'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4824953461579418705'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/10/zastanawiaam-sie-ostatnio-czemu-kobiety.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-165322302874512768</id><published>2011-10-24T21:31:00.000+02:00</published><updated>2011-12-04T23:53:38.353+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Psy są dla mnie tym, kim dla niektórzych są dzieci. Powodem, żeby rano wstać, żeby wyjść na spacer, żeby się uśmiechnąć, pochwalić je za coś, bawić się, trenować. Wypełniają moje życie. Obawiam się, że wolę ostatnio czas spędzać z nimi niż z ludźmi, raczej wśród ludzi. W metrze dostaję jakiejś trzęsawicy, nie mogę znieść smrodu, głosów, oddechów ludzi. Idąc ulicą nie mogę na nich patrzeć. Są takie dni, właśnie teraz. Może mi za jakiś czas przejdzie i znowu będę duszą towarzystwa. Na razie klaruje mi się, czym chciałabym zająć się w życiu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-165322302874512768?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/165322302874512768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/10/psy-sa-dla-mnie-tym-kim-dla-niektorzych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/165322302874512768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/165322302874512768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/10/psy-sa-dla-mnie-tym-kim-dla-niektorzych.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-5869344938114159323</id><published>2011-10-22T01:55:00.000+02:00</published><updated>2011-12-04T23:53:38.353+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Czuję się staro. Do sklepu czynnego 24h weszłam za grupką młodzieży, wiekiem zapewne nie tak bardzo zaawansowani jak ja, lecz płeć piękna z tego towarzystwa wyglądała jak 30-stki po liftingu. W każdym razie - weszłam do monopolowego po chipsy. Nie po piwo, tanie wino czy inny tego typu bajer, ale po cholerne chipsy. A potem oglądałam z Przyjaciółką 'Pamiętniki z wakacji' popijając owocową herbatą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadrobiłam w Tesco kupując pojedynczy kieliszek do wina, bo przecież wstyd pić wino z kubka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-5869344938114159323?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/5869344938114159323/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/10/czuje-sie-staro.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5869344938114159323'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5869344938114159323'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/10/czuje-sie-staro.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-3551925867999958669</id><published>2011-10-21T00:37:00.000+02:00</published><updated>2011-12-04T23:53:38.353+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Chodzenie spać uważam obecnie za bezsensowne. I bezsenne. Siedzę do późna, byle tylko oczy zaczęły się same zamykać ze zmęczenia, ze znużenia. Wyłączam komputer. Gaszę światło. Wskakuję w śpiwór, przykrywam się kocem. I gówno. Leżę, gapię się w sufit, w jedną ścianę, w drugą ścianę. Kaskada galopujących myśli, zagwozdek, gdybań i innych tym podobnych. Mija godzina, dwie, w końcu udaje mi się zasnąć. Często mam koszmary, a tak czy siak codziennie śni mi się On. Czasem dobrze, czasem źle. Budzę się w środku nocy - jeśli po koszmarze, to z krzykiem - przekonana, że już czas wstawać do pracy. Kilka razy zaczęłam się nawet ubierać nie zważając na zmrok panujący za oknem. Ogarniam się i kładę znowu. Mija kolejna godzina, zanim udaje mi się ponownie zasnąć. Budzik próbuje mnie wygonić z łóżka, słaniam się na nogach nieprzytomna. Wory pod oczami, kapeć w ustach. Zapominam się uczesać. Jedyne momenty, kiedy śpię w miarę dobrze to drzemki z dzieciakiem w pracy - on idzie spać, ja idę spać. Odpływam bez problemu w mgnieniu oka i żadziej mam koszmary. Lepiej też spało mi się u siostry. Może to przez mieszkanie? Naładowane złą energią... Może duch Starego jeszcze się tu pałęta..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz też odwlekam chwilę odłączenia się od świata.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-3551925867999958669?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/3551925867999958669/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/10/chodzenie-spac-uwazam-obecnie-za.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3551925867999958669'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3551925867999958669'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/10/chodzenie-spac-uwazam-obecnie-za.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-9194856832100844005</id><published>2011-10-19T21:30:00.000+02:00</published><updated>2011-12-04T23:53:38.353+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Nie wiem, jak brzmi pękające, rozdzierane na strzępy serce, ale podejrzewam, że jest to dźwięk zbliżony do rozdeptanego na chodniku w słoneczny dzień ślimaka. A potem podeszwa robi *klap plask* i inne onomatopeje z siebie wydaje, kiedy to nieszczęsne kawałki nieboszczyka co i rusz przyklejają się do innej płytki chodnikowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śnił mi się dzisiaj ojciec. Jak zwykle w negatywny sposób, wyrządzał mi krzywdę. Tym razem trzymał mnie mocno za nadgarstki i mówił 'i co, tego właśnie chciałaś smarkulo?' i śmiał się tym swoim znienawidzonym przeze mnie lekceważącym uśmieszkiem, wykrzywiającym mu twarz w równie znienawidzonym grymasie. W końcu się wyswobodziłam. Obudziłam się w momencie, kiedy w śnie walnęłam go w twarz, w rzeczywistości zaś przypierdoliłam pięścią w ścianę. Takich snów też nienawidzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę też duzo o Kajce... Jakoś nie dociera do mnie, że skoczyła z okna, że jej nie ma. Nie byłyśmy wielkimi przyjaciółkami, ale kiedyś spędzałyśmy sporo czasu razem, zwykle tańcząc na knajpianych stołach przy GNR. Czasem w poszukiwaniu czyjegoś numeru telefonu przelatuje mi jej imię w spisie kontaktów... Mam wtedy ochotę wysłać jej SMSa 'czesc, co slychac? moze umowimy sie w koncu na piwo?', ale wiem, ze nikt nie odpisze, ze ta wiadomosc nawet do niej nie dotrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I znalazłam coś lepszego i tańszego niż leżenie w wannie z cieplutką wodą - prysznic a potem zakopanie się pod spiworem + kocem z termoforem na brzuchu :) Polecam każdemu zmarźluchowi. Najlepiej z toną czekolady czy innych łakoci.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-9194856832100844005?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/9194856832100844005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/10/nie-wiem-jak-brzmi-pekajace-rozdzierane.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/9194856832100844005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/9194856832100844005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/10/nie-wiem-jak-brzmi-pekajace-rozdzierane.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-920364315398025124</id><published>2011-10-15T20:45:00.000+02:00</published><updated>2011-12-04T23:53:38.353+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Czasami słuchając piosenki, czytając wiersz czy oglądając serial czy film odnoszę wrażenie, że ktoś mnie podgląda. Przykładów jest wiele, ostatnio Osiecka oraz ostatni odcinek moich ukochanych 'Trudnych Spraw'. Wcześniej jeszcze 'Monidło' Halszki Opfer. Najlepsze jest to, że straszliwie wkurwiałam się na autorkę (będącą zarazem główną bohaterką) za brak jaj, za brak siły żeby powiedzieć NIE. A sama nie jestem lepsza, robię dokładnie to samo. Ze strachu, ze słabości. Ofiara zawsze pozostanie ofiarą. Chcę się w końcu wyplątać z tego schematu.&lt;br /&gt;Z tej właśnie przyczyny w zimie pojadę do Hiszpani, wyrwę jakiegoś dzianego biznesmena i będę wiodła dostatnie, leniwe życie czytając i pisząc książki. Oraz wysyłając wam co jakiś czas zdjęcia z mojego bajecznego kurortu, w którym zawsze świeci słońce.&lt;br /&gt;Chociaż po zastanowieniu chyba wyrwę jakiegoś Nowozelandczyka, przynajmniej pooglądam humbaki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozbyłam się w środę jednego psa, był u mnie na tymczasie. Zrobiło mi się tak smutno, że poszłam wydać o wiele za dużo pieniędzy do empiku (książki i bilety na koncerty). To zabiło ból tylko na jakiś czas. W nocy pozwoliłam swojemu psu spać ze mną na materacu, co nie zdarza się zbyt często. Ale i to nie pomogło. W piątek przyjeżdża do mnie zmarnowany malamut, który ostatnie dwa lata spędził w przechowalni dla zwierząt pod Olsztynem. Oooo tak, od razu lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak w ogóle to przede wszystkim chciałam napisać o bezapelacyjnie najskuteczniejszym sposobem na zrzucenie zbędnych kilogramów. Żadne tam siłownie i diety, pocenie się i głodówki. Z całego serca polecam depresję, najlepiej połączoną z nerwicą. Jeść się definitywnie odechciewa, a jak już coś uda się wmusić, organizm natychmiat biegnie do kibla i zwraca, afiszując tym samym swoją solidarność z właścicielem. Nerwica dodatkowo zaburza sen, przez co metabolizm większość czasu jest czynny, co za tym idzie - spala więcej kalorii. Jako wady takiego systemu można zaliczyć podkrążone oczy i szarą cerę, zawroty głowy, problemy z koncentracją - ale czego my, kobiety, nie zrobimy, by wcisnąć się w spodnie xxxxxxs? Żeby tylko zawrócić w głowach tym szalonym facetom? Ach!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-920364315398025124?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/920364315398025124/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/10/czasami-suchajac-piosenki-czytajac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/920364315398025124'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/920364315398025124'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/10/czasami-suchajac-piosenki-czytajac.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-3122557711942376365</id><published>2011-10-12T23:29:00.000+02:00</published><updated>2011-12-04T23:53:38.353+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Dzisiaj się złamałam. Cholerny empik. Dwa bilety na koncerty i trzy książki. Wydałam resztkę awaryjnej kasy na jedzenie, ale za bardzo się nie przejmuję, jeść mi się nie chce, a suszone jabłka mogę jeść w kółki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wizyta u psychologa niezbyt mnie pocieszyła, niezbyt postawiła na nogi, ale w jakiś sposób pomogła. Trochę wyklarowała. Sądzę, że podejmuję dobrą, acz kurewsko trudną decyzję. Pani psajko świetnie to ujęła - to tak, jakby umarł ktoś bliski. Rozpacz po stracie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-3122557711942376365?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/3122557711942376365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/10/dzisiaj-sie-zamaam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3122557711942376365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3122557711942376365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/10/dzisiaj-sie-zamaam.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-2422707371452717432</id><published>2011-10-10T20:49:00.000+02:00</published><updated>2011-12-04T23:53:38.356+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Obiecałam sobie, że do końca tygodnia nie wydam ani złotówki. Tak ogólnie, na nic. Pierwszy dzień udany, portfel zostawiłam w domu. Wystarczy nie brać ze sobą pieniedzy i nagle coś-co-muszę-koniecznie-kupić nie jest wcale takie niezbędne.&lt;br /&gt;Wczoraj w Tesco zrobiłam zapasy na najbliższy tydzień - suszone jabłka i krążki ryżowe z czekoladą. Powinno starczyć. Oprócz tego piżama z krową, rękawiczki i dwie płyty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszę się z tego mojego postanowienia. Od jakichś dwóch godzin kusi mnie, żeby wybrać się na żer - wielka butelka czerwonego słodkiego wina. Uwalić się w wannie z o wiele za ciepłą wodą, wypocić z siebie cały syf. Z pomalowanym trzy lata temu kieliszkiem, zapalić... Czekać, aż resztki farby poodrywają się z sufitu i spadną mi na głowę.&lt;br /&gt;Ale nie powinnam pić. Nie powinnam też palić. Teoretycznie. Teoretycznie powinnam być przystosowaną społecznie jednostką, mającą za sobą maturę, kończącą studia, z ciekawą pracą w perspektywie, może nawet jakimś sensownym kolesiem u boku, czerpiącą z życia garściami. Młoda, zdolna, atrakcyjna. Mało ma się teoria do praktyki, albowiem gdyż ponieważ bo jestem po prostu w ciemnej dupie. Przystosowana zbytnio nie jestem, do nauki nie potrafię się zmobilizować, chociaż matura nie jest wielkim wysiłkiem... Pójść na przód chociaż z tą częścią mojego świata. Od ponad roku niańczę dziecko, co ostatnio zaczyna mnie irytować. Staram się wykaraskać z toksycznego związku, w którym na zmianę kocham i nienawidzę głównego bohatera, na zmianę tęsknię i chcę skopać mu dupę. Na domiar złego facet jest nietuzinkowy i inteligentny, przez co inni przedstawiciele jego rasy wypadają naprawdę słabo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jedyne co czerpie z życia garściami to czekoladki na wagę. Też z Tesco.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-2422707371452717432?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/2422707371452717432/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/10/obiecaam-sobie-ze-do-konca-tygodnia-nie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/2422707371452717432'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/2422707371452717432'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/10/obiecaam-sobie-ze-do-konca-tygodnia-nie.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-8210629497761127691</id><published>2011-08-07T13:56:00.000+02:00</published><updated>2011-08-07T13:56:06.125+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Jim Morrison jest dla mnie przede wszystkim poeta, autorem genialnych tekstow, ktore w pewnych momentach zahaczaja o kicz, jednak nigdy bezposrednio sie z nim nie stykaja. Tak jak i w Malym Ksieciu - za kazdym razem kiedy ich slucham czy czytam odnajduje cos nowego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-8210629497761127691?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/8210629497761127691/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/08/jim-morrison-jest-dla-mnie-przede.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8210629497761127691'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8210629497761127691'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/08/jim-morrison-jest-dla-mnie-przede.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-4378945975284960029</id><published>2011-05-30T10:41:00.002+02:00</published><updated>2011-05-30T10:41:17.728+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>w przedpokoju postawilam lodowke&lt;br /&gt;otworzylam drzwi na osciez&lt;br /&gt;ustawilam najwieksze chlodzenie&lt;br /&gt;bo troche za cieplo w tym moim domu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w lodowce jedzenie&lt;br /&gt;na pozniej&lt;br /&gt;teraz nie mam ochoty jesc&lt;br /&gt;moze jutro&lt;br /&gt;ale nie dzisiaj&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-4378945975284960029?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/4378945975284960029/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/05/w-przedpokoju-postawilam-lodowke.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4378945975284960029'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4378945975284960029'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/05/w-przedpokoju-postawilam-lodowke.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-4083937211657722656</id><published>2011-02-01T15:42:00.001+01:00</published><updated>2011-02-01T15:45:19.151+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Zainspirowana &lt;a href="http://polki.pl/dom_i_wnetrze_galeria.html?galg_id=10003314&amp;amp;ph_center_02_page_no=0"&gt;artykułem o trendach wnetrzarskich&lt;/a&gt; postanowilam podzielic sie z wami swimi refleksjami. mianowicie. pomysl polaczenia lazienki z sypialnia jest calkiem fajny w moim mniemaniu, o ile rzecz jasna dysponuje sie odpowiednia powierzchnia. i jesli mieszka sie w pojedynke. no dobra, mozna sobie mieszkac slodko we dwojke (czy jak tam kto woli wieksza iloscia osob), tez bym nie miala nic przeciwko takiemu rozwiazaniu mieszkajac z samcem, ale jest jedno bardzo duze ALE. byc moze jestem staroswiecka, zasciankowa, zacofana, zupelnie nienowoczesna, jednak wizja robienia kupy w sypialni, chociazby we wglebieniu, za przepierzeniem, cokolwiek, w kazdym razie w miejscu nie oddzielonym scianami i drzwiami od pomieszczenia, w ktoym spie jest dla mnie nie do pomyslenia. a w wyzej wymienionym artykule takie rozwiazania sa (niestety, nie ma tam umieszczonych rzutow, a takowe byly w papierowym wydaniu pisma), mozna bylo zobaczyc lozeczko, nieopodal wanna, a obok wanny piekny sedes. proponuje jeszcze obok sedesu umiescic rozkladany blat, coby mozna bylo komfortowo jesc, kiedy sie wydala.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://polki.pl/work/privateimages/formats/E/31145.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://polki.pl/work/privateimages/formats/E/31145.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kolejna sprawa, jesli chodzi o wystroj wnetrz - po prostu obecne trendy w ogole mi sie nie podobaja. minimalistyczne, chlodne pustostany, nowoczesne i metalowe, gladkie, robotyczne wrecz, bezosobowe, ascetyczne i sterylne. nie chcialabym wracac do takiego domu, chyba ze wezme pod uwage fakt, ze pod moja dyktatura w try miga zamienilby sie w przytulny maly burdel.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-4083937211657722656?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/4083937211657722656/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/02/zainspirowana-artykuem-o-trendach.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4083937211657722656'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4083937211657722656'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/02/zainspirowana-artykuem-o-trendach.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-7153729174414656863</id><published>2011-01-26T14:11:00.000+01:00</published><updated>2011-01-26T14:11:33.780+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>kilka dni temu na jednym z portali spolecznosciowych* wymienialam ze znajomymi uwagi dotyczace pracy - miejsca, warunkow, wynagrodzenia, atmosfery i tym podobnych jej aspektow. bedac wyjatkowo leniwa pozwole sobie po prostu przekopiowac niektore wypowiedzi, czasem skrocone, lecz z zachowaniem ich sensu. a i tak wyjdzie dosc dlugo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no i nie napisze, bo gdzies rozmowe wcielo. potem poszukam lub wyprodukuje swiezy towar. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*chodzi rzecz jasna o facebook. coraz bardziej irytuje mnie internet jako miejsce 'spotkan', a taki facebook (mimo ze i u mnie 'chodzi' caly czas w tle) szczegolnie. okej, fajnie jest spojrzec i zobaczyc, kto rowniez jest online, pogadac chwile lub dwie z wybrana osoba, ale mam wrazenie, ze fb przybiera powoli range life-stylowa. jakis czas temu portal inteligentnie zablokowal moje konto, bo dla zartow ustawilam sobie inne nazwisko. uznano to za podszywanie sie pod inna osobe, wprowadzanie falszywych danych i przez miesiac bylam marginesem spolecznym. mocno wtedy odczulam, jak moim znajomym fb wszedl do krwi - ilekroc sie z kims widzialam, czy to na kameralnym spotkaniu, czy wiekszej imprezie, zawsze byl poruszany temat 'a widzialas/es co X ostatnio wrzucil na fejsa?', 'kurde, chyba Z i W sie rozstali, widzialam/em, ze zmienili status zwiazku na fejsie' etc etc etc, przyklady mozna mnozyc. kiedy ktos wplatal watek fb w rozmowie ze mna, a ja odpowiadalam 'nie mam fb', zwykle nastepowala chwila milczenia, wybaluszenie oczu oraz pytanie 'ale jak to?' ano takto srakto. nagle okazalo sie, ze bez dostepu do fb ominely mnie jakies pomniejsze imprezy, spotkania, wspolne piwo, cos tam jeszcze, w kazdym razie kilka zdarzen. oprocz dwoch czy trzech osob wiekszosc znajomych zapomniala o moim istnieniu z racji tego, ze wszystko wrzucali 'na sciane na fejsie'. dlatego tez zastanawiam sie od jakiegos czasu, czy nie zlikwidowac sobie konta na tymze portalu w celu zyskania czasu, ktory zwykle trace na pierdoly oraz weryfikacji moich przyjazni i znajomosci.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-7153729174414656863?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/7153729174414656863/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/01/kilka-dni-temu-na-jednym-z-portali.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7153729174414656863'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7153729174414656863'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/01/kilka-dni-temu-na-jednym-z-portali.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-1911441728441468606</id><published>2011-01-24T13:47:00.000+01:00</published><updated>2011-01-24T13:47:23.133+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>allegro powinnam miec zablokowane, bo zaczynam dzielic skore na niedzwiedziu. strasznie sie niecierpliwie i chcialabym juz teraz zaraz w tej chwili kupic kilka rzeczy. ale spokojnie, jeszcze troche.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wygrzebalam kolejna 'cudowna' diete, tym razem jest autorstwa dr Haya i polega na nielaczeniu ze soba roznych grup. grupy sa trzy: bialkowa, weglowodanowa i neutralna; nie laczy sie bialka i weglowodanow. ponoc efektem jest lepsze trawienie, a w efekcie zgubienie kilogramow. na ile to prawda, zobaczymy za jakis czas, chociaz w moim przypadku powodem eksperymentu jest raczej chec poprawienia perystaltyki jelit, anizeli odchudzanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wczoraj natomiast odbylam z przyjaciolka Karolina burze mozgow, bosmy wpadly na pomysl rozkrecenia w koncu wlasnego interesu, zeby robic cos, co lubimy i przy okazji miec z tego jakies pieniadze, a stanelo na szeroko pojetym rekodzielnictwie. wiem, wiem - pieknie brzmi. ale kto wie, moze sie kiedys uda. co wymyslilysmy tego na razie nie zdradze. wkrotce pewnie powstanie jakas strona www albo chociaz zaslepka z krotkim info. badz co badz zapalilam sie do tego pomyslu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zapalilam sie rowniez do renowacji mieszkania. remont to za duze slowo, poza tym naprawde lubie stopien nackania rzeczy, jaki tam panuje. totalna rupieciarnia, lecz jedyna w swoim rodzaju. zainspirowalo mnie przytulne gniazdko Karoliny, wiec marzy mi sie wycyklinowanie i zabejcowanie podlogi, pomalowanie scian, maly retusz lazienki i kuchni (czy raczej wyrobu kuchniopodobnego, wneki, w ktorej jedna osoba ledwo moze sie obrocic. przy moim zamilowaniu do garowania to zdecydowanie upierdliwe). oczywiscie jeden z dwoch pokoi pozostawiam w nienaruszonym stanie samcowi, coby mogl chlapac farba do woli nie wywolujac wypiekow 'znowu sie ujebalo' na mojej twarzy. chociaz te ujebane sciany tez maja swoj urok. ha, bedzie sporo zabawy tak czy siak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czekam na koniec miesiaca. w lutym juz bedzie nieco lepiej, chociaz i tak przede mna naprawa szkod wyrzadzonych przez psa w wynajmowanym pokoju, czyli zaszycie kanapy, pranie dywanu (jesli nie kupno nowego) i odkupienie rolety okiennej, bo jakims cudownym trafem ja zjadla. kozica cholerna. bede musiala tez zaladowac wszystkie swoje duperele spod szyldu 'nie mam na nie miejsca, ale mam sentyment i nie chce ich wyrzucac, choc ich nie uzywam' do pudel, tak samo z ubraniami, ograniczyc sie na razie do minimum, poki drugi pokoj bedzie pelnil role pracowni, a szafa bardziej graciarni. a potem juz z gorki - coraz cieplej, kwiatki, ptaszki, sloneczko i w ogole.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-1911441728441468606?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/1911441728441468606/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/01/allegro-powinnam-miec-zablokowane-bo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1911441728441468606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1911441728441468606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/01/allegro-powinnam-miec-zablokowane-bo.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-6124679767604801938</id><published>2011-01-20T14:16:00.001+01:00</published><updated>2011-01-20T19:59:55.305+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>z dzieckiem przez warszawe nie jest latwo. tzn zalezy z jakim - mam na mysli 13kg klocka + pewnie 1kg ciuszki w spacerowce. w drodze na wybrzeze kosciuszkowskie 20 spacerkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zrobie czarny PR dla zumi. drogie zumi - to, ze wybrzeze kosciuszkowskie 19 jest w tym a nie innym miejscu nie znaczy, ze numer 20 bedzie dokladnie po drugiej stronie. wprowadzona w blad postanowilam przejsc sie mostem poniatowskiego. z optymistyczna (jak sie okazalo - na wyrost) mysla 'na pewno bedzie jakis zjazd dla wozkow' ruszylam w droge. pierwsze, drugie, trzecie, czwarte schody - zjazdu nie ma. za chwile chodnik się kończy, widzę jakieś schody, ale zjazdu nie... coz, pewnie bede sie musiala wrocic, super. ale nie! na koncu chodnika jeszcze jedno zejscie - sa szyny na wozek, uff... co prawda nieco za szeroko rozstawione, ale to juz pikus, dam rade. zjechalam, przeszlam kawalek przejsciem. dalej schody na dol, ale juz oczywiscie bez zjazdu na wozki. bo po co. wiec albo wdrapuje sie na gore, cofam do ronda i wymyslam inna trase, albo walcze ze schodami. wybralam druga opcje - stuk stuk stuk, turlamy sie powoli po schodkach. jestesmy na dole. ide chodnikiem w lewo. ide, ide, ide... i jestem znow przy schodach. chodnik prowadzi tylko dookola filaru mostu, nie ma zadnego przejscia na druga strone ulicy. na sama mysl o tym, ze musialabym targac wozek na gore po schodach, a potem wciagac go po gownianie zrobionym podjezdzie zachcialo mi sie plakac. moglam rowniec przebiec przez ulice, co wydawalo sie dosc ryzykowne, zwlaszcza, ze dziecko nie moje, jednak zdecydowalam sie wlasnie na ten krok. po drugiej stronie rowniez nie bylo normalnego chodnika, ale moglam isc w miare spokojnie poboczem wybrzeza kosciuszkowskiego. ide, ide, ide... centrum kopernika nie widac. jest chwila luzu na jezdni, przechodze na bardziej cywilizowana strone ulicy. mijam jeden most i kolejny, swietokrzyski i w koncu docieram do celu. 'troszeczke' dalej niz wskazywalo zumi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mialam nadzieje, ze jako nowy obiekt centrum bedzie rowniez nowoczesne, bedzie tez posiadac w miare bystry personel, ale te zyczenia rowniez byly czcze. brak drzwi automatycznych - ciezkie wrota trzeba otwierac manualnie, jednak przy przebytych znojach nie jest to już wielkim problemem. wiec nie marudze. po wejsciu witam milego pana ochroniarza i pytam, gdzie zlozyc projekty na konkurs. pan ochroniarz macha mi przed nosem prospektem informacyjnym i podaje mi go. robie do niego blagalne oczy (chociaz w duchu mysle 'chyba pana pokrzywilo...'), prosze ladnie, zeby mi po prostu odpowiedzial na pytanie. oswiadcza, ze na samej gorze jest biuro, ale nie ma windy, sa schody, no i z wozkiem to ja tam nie wejde. nie moge go tez zostawic tutaj, bo 'nie mozna'. wskazal mi droge do biura - musi pani wyjsc i tam w rogu ma pani drzwi, tam trzeba wejsc i beda schody. na sama gore trzeba wejsc. wyszlam, podeszlam do grupy pracownikow, ktorzy zrobili sobie przerwe na papieroska, a takze wybawili mnie z opresji. okazalo sie bowiem, ze wcale nie musialam wychodzic z budynku zeby wejsc do czesciu biurowej. moglam zrobic okolo 10 krokow w linii prostej z miejsca, w ktorym rozmawialam z panem ochroniarzem, a rowniez bym tam dotarla. winda tez sie znalazla! mila pani wpuscila mnie wejsciem viajpi, pojechalysmy NA SAMA GORE, tzn az na pierwsze pietro! zostawilam projekty i korzystajac z okazji, ze jestem tam za darmoszke i bez kolejki (czas oczekiwania na wejscie około godziny, koszt biletu adult 22zl) troche pozwiedzalam. wracamy, w koncu... w recepcji siedza 3 mlode dziewczyny. kolejka na setki osob. prosze, by mnie wypuscily przez wieksza bramke, ale nie slysza. prosze zatem jakiegos chlopaczka, zeby wypuscil mnie przez zwykla bramke (do wyjscia potrzebna jest specjalna karta, ktorej nie mialam z wiadomych wzgledow). udaje mi sie przepchnac polowe wozka. chlopaczek pika karta drugi raz - wozek sie blokuje. chlopaczek pika trzeci raz - wychodze bramka obok, wyjmuje mlodego i trzymajac go na jednym reku, druga reka skladam wozek i jakos wyciagam z potrzasku. calosc trwala troche dlugo - jakies 10 minut, podczas ktorych zaden ochroniach czy obsluga obiektu (chociaz kilka w/w osob widzialo, ze cos sie dzieje) nie pokwapilo sie nawet, by chociaz podejsc i sie zainteresowac sytuacja, nie mowiac juz o zaproponowaniu pomocy. energicznym krokiem poszlam na najblizszy przystanek autobusowy i zawiozlam swoj umeczony tylek do domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tak wiec procz stepionego sluchu i wiekszego mieszkania jako kolejny warunek zdecydowania sie na wlasnego potwora stawiam wynalezienie wozka-poduszkowca. albo helikoptera.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-6124679767604801938?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/6124679767604801938/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/01/z-dzieckiem-przez-warszawe-nie-jest.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6124679767604801938'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6124679767604801938'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/01/z-dzieckiem-przez-warszawe-nie-jest.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-7311964451224593095</id><published>2011-01-19T15:31:00.000+01:00</published><updated>2011-01-19T15:31:14.092+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>ostatni okres pokazal mi, ze warto ufac swojej intuicji (przede wszystkim jej sluchac), i nie poddawac sie. ostatnio obejrzany film (food, inc.) przypomnial mi, dlaczego nie jem miesa. ostatnie 45 minut przypomnialo mi, dlaczego nie chce miec dzieci (chyba, ze wczesniej ogluchne).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-7311964451224593095?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/7311964451224593095/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/01/ostatni-okres-pokazal-mi-ze-warto-ufac.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7311964451224593095'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7311964451224593095'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/01/ostatni-okres-pokazal-mi-ze-warto-ufac.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-8689579141389623985</id><published>2011-01-18T14:24:00.001+01:00</published><updated>2011-01-18T14:27:42.218+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>dzisiaj bedzie na slodko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ze bloga zaniedbalam to fakt, prosze o wybaczenie, skupilam sie bowiem na slowie pisanym odrecznie bezposrednio na materiale papierowym zeszytowym. w kratke. i tam tez wszystko zostanie, uzupelniac nic nie bede w wersji internetowej. no moze procz podstawowych pozytywnych informacji - nadal mam prace i ja uwielbiam, znow jestem caloscia i tez te calosc uwiebiam. i cala calosc jest pracujaca, co jeszcze bardziej mnie cieszy. i calosc bedzie spoczywala niebawem w jednym miejscu, nierozparcelowana na czesci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jestem tak cholernie przeszczesliwa, ze boje sie, ze zaraz wybuchne i wyleca ze mnie tysiace cukierkow, jak z jakiejs pinaty. mam mnostwo pomyslow i za malo czasu, by je wszystkie realizowac. poki nie mam jeszcze funduszy na inwestowanie w owe pomysly pozostaje mi skupic sie na spalaniu kalorii przygotowujac sie do - mam nadzieje nadchodzacej - wiosny. ostatnie kilka dni byly naprawde przyjemne, juz tak troszke cieplej, kilka stopni powyzej zera, zrzucilam welniane plaszczydlo i lazilam w polarze. od razu inaczej. chociaz paczkow jeszcze na drzewach nie widac to z utesknieniem czekam na ten dzien, kiedy zachlysne sie powietrzem i stwierdze 'tak! to juz TEN zapach, wiosna!'. uwielbiam ten dzien. jeden z przyjemniejszych w roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jesli ktos chcialby troche szczescia i radosci, zapraszam w moje okolice. promieniuje na kilometr.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ach, i chyba pojde w slady Morrisona wzgledem uznania moich rodzicow za martwych. coz, oni zabili mnie wczesniej, o ile w ogole kiedykolwiek bylam w ich oczach zywa istota. w dodatku mixem ich komorek. mdli mnie, kiedy o tym mysle. rest in peace mamusiu i tatusiu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-8689579141389623985?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/8689579141389623985/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/01/dzisiaj-bedzie-na-slodko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8689579141389623985'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8689579141389623985'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/01/dzisiaj-bedzie-na-slodko.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-4410115014395920280</id><published>2011-01-08T22:48:00.000+01:00</published><updated>2011-01-08T22:48:20.844+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>centra handlowe, a zwlaszcza umieszczone w nich hipermarkety niezmiennie wzbudzaja moja agresje. moze nie tyle same w/w instytucje, co przebywanie w nich i robienie tam zakupow. z powodow czysto oszczednosciowych zmuszona bylam wczoraj do pojechania do wolskiego auchan, gdzie za zakupy na +/- tydzien na dwie osoby (nie wliczajac takich rzeczy jak woda czy bulki, po co trzeba sie przejsc do sklepu na dole, coby bylo swieze) wydalam 200zl. mrozonki, kasza, ryz, makaron, takie tam pierdoly bardziej obiadowe. ale cena, jaka przyszlo zaplacic mojej psychice byla o wiele wieksza - stada ludzi z klapkami na oczach, nie patrza gdzie ida i czy przypadkiem lub nieprzypadkiem w kogos nie wjezdzaja, tym podobne ekscesy. tragedia. jako sie jednak udalo. zyje, chociaz trauma pozostala.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-4410115014395920280?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/4410115014395920280/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/01/centra-handlowe-zwlaszcza-umieszczone-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4410115014395920280'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4410115014395920280'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/01/centra-handlowe-zwlaszcza-umieszczone-w.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-1019232601923661900</id><published>2011-01-05T15:11:00.000+01:00</published><updated>2011-01-05T15:11:07.486+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>poprzedni rok skonczyl sie pomyslnie, ten zaczal sie nie najgorzej. sylwester byl calkiem udany, przynajmniej tak mi mowiono nastepnego dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w niedziele kolejny final WOSP. cel jak zawsze szczytny, ale to jest jeden z tych dni, kiedy nie wychodze z domu, jesli naprawde nie musze. wolontariusze z puszkami atakuja ludzi na kazdym kroku. zawsz chetnie wrzuce do puszki pare groszy, ale naprawde mam mozg i nogi i sama podejde do zbieracza. czasami ci ludzie kojarza mi sie z piraniami albo sepami, rzucajacymi sie na kawalek miesa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a pondato: kasy brak, pies zjada mieszkanie, w poniedzalek czeka mnie wizyta u dentystki, wiec robie w gacie juz teraz. w ramach rekompensaty szczescie wielkie nawiedzilo me progi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-1019232601923661900?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/1019232601923661900/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/01/poprzedni-rok-skonczyl-sie-pomyslnie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1019232601923661900'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1019232601923661900'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2011/01/poprzedni-rok-skonczyl-sie-pomyslnie.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-4524277281672154262</id><published>2010-12-22T10:25:00.001+01:00</published><updated>2010-12-22T10:40:34.932+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>wczoraj. mialam na koncie mniej funduszy niz myslalam. weszlam do sklepu, za gotowke kupilam wino w najbardziej kiczowatej butelce, jaka znalazlam (jak zwykle). wrzucilam do koszyka kilka innych niezbednych do zycia produktow jak chipsy, czekolada, puszka skondensowanego mleka i zupki chinskie, costam do tego jeszcze. poszlam do kasy. odrzucilo mi karte po raz pierwszy. wiec ja odrzucilam kilka produktow. odrzucilo karte po raz drugi, pani kasjerka zrobila sie niemila. odrzucilam reszte zakupow. poszlam do bankomatu nieopodal, by dowiedziec sie, w czym rzecz. pomyslalam - dobra, wiem juz, ile mam na koncie, to pojde do innego sklepu po cos do zarcia, do tamtego juz nie zdaze. i tak najwazniejszy produkt spozywczy mam w plecaku. i tak weszlam do innego sklepu, ale cos mnie tknelo. czy aby na pewno mam wszystko, co miec powinnam? no pewnie, ze nie. po co. zaginely w akcji male zakupy kosmetyczne z drogerii, wiec biegne do sklepu numer jeden, po drodze malo sie dwa razy nie zabijajac na lodzie, no bo po co sobie zawracac glowe posypaniem chodnika. juz nie mowie nawet odsniezeniem, zebraniem calej lodo-pluchy z niego. zwykly piasek. na szczescie zdazylam i wszystko skonczylo sie happy endem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a na przystanku nie chcialo mi sie wsiadac w tramwaj. nie mialam ochoty. stalam obok slupa z rozkladem jazdy i patrzylam sie na platek sniegu. byl naprawde duzy i tak ladnie blyszczal. nie moglam od niego oderwac wzroku i zastanawialam sie, czy ktos jeszcze procz mnie go widzi. czy wszyscy chca sie po prostu stloczyc jak sardynki w jakims cholernym wagonie. czy ktos tego platka zaraz nie zdepcze. i jakas pani nadepnela go wkrotce potem obcasem. nie zastanawiajac sie, gdzie stawia noge.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i mialam boski wieczor. to niesamowite, ze w koncu cos odciagnelo moja uwage od majki i lezenia godzine w wannie. ogladalam serial, tarmosilam psa za uszy, pilam wino - caly czas majac na glowie kretynska papierowa czapeczke w stylu dzieciecych przyjec. oczywiscie rozowa. i oczywiscie zapomnialam, ze mam ja na glowie. przypomnialam sobie o niej dopiero w lazience, kiedy spojrzalam w lustro. nie byl do dobry widok i mialam ochote wszystkie lustra w domu rozpieprzyc w drobny mak. czasem po prostu brakuje kamieni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;acha, i jeszcze siostra powiedziala, ze matka znowu sie na mnie obrazila i, ze tak powiem, swiat nie bedzie. bo ona sie ze mna nie umawiala. przykro to mowic, ale fochy moich rodzicow sa chyba ostatnia rzecza, jaka sie w zyciu przejmuje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-4524277281672154262?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/4524277281672154262/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/wczoraj.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4524277281672154262'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4524277281672154262'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/wczoraj.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-5542973598360383498</id><published>2010-12-20T18:20:00.002+01:00</published><updated>2010-12-20T18:20:52.264+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>mozna ja schowac w kieszeni, zamknac w znaczku pocztowym. nie zmiesci sie w dloniach, nawet tych wielkosci chleba. jej portret zobaczysz w koraliku z modeliny, poczujesz zapach w kilku sosnowych iglach. czasem chowa sie i udaje, ze jej nie ma. sprawi, ze sloneczny dzien bedzie jeszcze bardziej slonecznym dniem, a podkowka na ustach odwroci sie, tworzac literke u. ale nie zapamietasz jej, nie nauczysz sie i nie powiesz nigdy 'tak, znam ja dobrze'. lubi robic niespodzianki, czasem bardziej a czasem mniej mile. bo humorzasta bywa. jest kobieta rubensa - im wieksza, tym lepsza. no, bez przesady. prowadzi cie za reke przez labirynt ciemny i pelen pulapek, i sprawdza jak bardzo jej ufasz. w finalowej rundzie obsypie cie pocalunkami albo wpakuje kulke w naiwny kark, suka. ale spokojnie, masz kilka zyc.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-5542973598360383498?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/5542973598360383498/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/mozna-ja-schowac-w-kieszeni-zamknac-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5542973598360383498'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5542973598360383498'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/mozna-ja-schowac-w-kieszeni-zamknac-w.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-8494344887422649035</id><published>2010-12-17T13:13:00.001+01:00</published><updated>2010-12-17T13:18:06.311+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;iframe frameborder="0" height="344" src="http://www.youtube.com/embed/_5ddZU5Ipqg?fs=1" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;z okazji niedawno obchodzonej 30. rocznicy zamachu na Lennona (swoja droga w urodziny Morrisona), zaglebilam sie nieco bardziej w historie Beatles'ow. kawalek ostatni z ostatnich, tytul znajomy (chociaz i tak Doorsi to nie ta paczka), prosty i subtelny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-8494344887422649035?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/8494344887422649035/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/z-okazji-niedawno-obchodzonej-30.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8494344887422649035'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8494344887422649035'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/z-okazji-niedawno-obchodzonej-30.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/_5ddZU5Ipqg/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-4291822445076036035</id><published>2010-12-15T10:26:00.000+01:00</published><updated>2010-12-15T10:26:38.015+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>postanowilam wczoraj sprawic sobie niewiarygodna przyjemnosc, jaka miala byc jazda autobusem. po zasniezonej drodze w godzinach szczytu - zeby sprawdzic, na co miezkancy warszawy tak narzekaja. long story short: polacy chyba po prostu niemilosierne zrzedzenie maja we krwi. wysysaja je z mlekiem matki. wszystko wiecznie zle, wszystko nie pasuje, zawsze, ZAWSZE jak cos jest nie po ich mysli to NA PEWNO jest swiadome dzialanie innego czlowieka, zlosliwe, z pelna premedytacja, wrogie, zle i w ogole. rzygac sie chce od tego. zamiast sie usmiechnac, zeby bylo milej, to nie - kwasna mina i krzyki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-4291822445076036035?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/4291822445076036035/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/postanowilam-wczoraj-sprawic-sobie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4291822445076036035'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4291822445076036035'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/postanowilam-wczoraj-sprawic-sobie.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-3467611025064407484</id><published>2010-12-14T10:14:00.000+01:00</published><updated>2010-12-14T10:14:12.916+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>jedzac mieszanke studencka zawsze najpierw wyjadam rodzynki (jakkolwiek by to nie zabrzmialo). dopiero potem biore sie za orzechy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;natomiast moja nienawisc do poczty polskiej wzrosla. juz wczoraj czulam sie nieciekawie, ale zobaczylam, ze w koncu przyszla oczekiwana przesylka. wzielam awizo, na ktorym jak byk W DNIU OTRZYMANIA AWIZO W GODZINACH 18.00-20.00. i poszlam. czekalam 15 minut, mimo ze nie bylo kolejki. panie na poczcie bardzo lubia sie opierdalac i udawac, ze robia miliard innych wazniejszych rzeczy, oraz uwielbiaja mowic 'czego?', coz za kultura. troche sie juz slaniajac na nogach odstalam swoje, podchodze do okienka i slysze, ze 'a to awizo dzisiejsze, to dopiero jutro'. czy tak trudno poprosic listonosza, zeby skreslil jedna linijke tekstu z awizo?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-3467611025064407484?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/3467611025064407484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/jedzac-mieszanke-studencka-zawsze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3467611025064407484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3467611025064407484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/jedzac-mieszanke-studencka-zawsze.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-1715778127841663269</id><published>2010-12-13T10:06:00.000+01:00</published><updated>2010-12-13T10:06:31.739+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>jakas plaga. wszyscy zakladaja sobie wzajemnie dziwne metalowe koleczka na palce. nie, zebym miala cos przeciwko temu - jak chca, dobrze im zycze. ale sie jakis wysyp zrobil, a ja poczulam sie staro. to juz TEN moment, kiedy duza czesc znajomych formalizuje swoje sparowanie. i bylam na imprezie zareczynowej, gdzie byly same pary/zareczeni/zonkosie + kilka szczesliwych przyszlych matek. nie moge jednak nie docenic owego zlotu ludzi mniej lub bardziej mi znanych, gdyz skosztowalam po raz pierwszy w zyciu piwa z sokiem... fiolkowym. mniam. tzn syrop slodki jak kazdy inny, ale sama mysl, ze 'moje piwo pachnie fiolkami' byla taka.. budujaca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tak jak sobie obiecalam, wyspalam sie znakomicie tak w sobote, jak i w niedziele. w sobote dotrzymalam danego sobie slowa i pojechalam po raz kolejny obejrzec imitacje Morrisona na deskach teatru Rampa. Im bardziej zaglebiam sie w ten spektakl, tym bardziej wydaje mi sie on gowniany. okaleczone teksty (przeklad jest koszmarny), zdarzenia srednio chronologicznie, gra aktorow... no dlugo by mozna jeszcze pisac. ale mam przez te 2h choc imitacje wrazenie, ze przenioslam sie w czasie. w ogole aktora grajacego Morrisona mogliby zmienic - jest juz troche za stary na te role. cialo ma niezle, ale troche juz wylysial. i udaloby mi sie dopiac swego, gdyby mu sie kabel nie splatal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w kazdym razie moj plan odwiedzenia Père Lachaise nabral realnych ksztaltow. w lipcu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i chce harmonijke ustna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wczoraj tez bylam w teatrze, La M.ort na 'Rosencrantz i Guildenstern nie żyją', ale chyba jestem za glupia, zeby to zrozumiec. spektakl bylprzegadany -&amp;nbsp; zdominowany przez monologi i dialogi wystrzeliwane z predkoscia swiatla; dodatkowo widownia nieco psula klimat: jeden pan sie dusil (katar? gruzlica jakas?) i co chwila potrzasal pudeleczkiem z drazetkami (co brzmialo jak tic-tac'i), smarkal i pociagal nosem, i sapal jak lokomotywa. obok niego jakis znudzony pan czytal czasopismo, a jego zawstydzona znajoma zwracala mu bezskutecznie uwage, ze tak sie w teatrze nie przystoi zachowywac, chociazby sztuka byla mega nudna. sama nie byla gorsza, bo co chwila z niewiadomych przyczyn wybuchala smiechem. doprawdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;caly weekend bardzo tworczy wbrew pozorom. swiatly takze i pouczajacy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-1715778127841663269?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/1715778127841663269/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/jakas-plaga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1715778127841663269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1715778127841663269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/jakas-plaga.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-4780992780559633771</id><published>2010-12-07T16:05:00.000+01:00</published><updated>2010-12-07T16:05:33.775+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>bede dzisiaj szyla potworki ogladajac film jednym okiem i uchem, drugim  uchem sluchajac muzyki, a drugim okiem czytajac ksiazke, stopa pojac sie  winem. czemu nie mam wiecej konczyn i oczu i uszy i ust i czemu w ogole jestem tylko jedna..? chcialabym byc podwojna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-4780992780559633771?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/4780992780559633771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/bede-dzisiaj-szyla-potworki-ogladajac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4780992780559633771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4780992780559633771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/bede-dzisiaj-szyla-potworki-ogladajac.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-8155675752803500762</id><published>2010-12-07T12:03:00.000+01:00</published><updated>2010-12-07T12:03:42.309+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>nie lubie miec takich snow, jak ten dzisiejszy. snilo mi sie, ze gonily mnie dinozaury. cos w stylu parku jurajskiego, bylam w jakims lesie z grupa ludzi i gonily nas jakies zielone, szybkie, niewielkie acz wyglodniale i drapiezne stworzenia. oczywiscie nie same dinozaury mnie przerazaly, tylko smierc. wiedzialam, ze za kilka chwil zgine, ze nie mam sie gdzie ukryc i zaraz ktorys z nich mnie dopadnie i rozerwie na strzepy. balam sie smierci. ostatnio ten motyw dosc czesto przewija sie w moich snach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-8155675752803500762?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/8155675752803500762/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/nie-lubie-miec-takich-snow-jak-ten.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8155675752803500762'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8155675752803500762'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/nie-lubie-miec-takich-snow-jak-ten.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-5670135785755343043</id><published>2010-12-06T13:49:00.000+01:00</published><updated>2010-12-06T13:49:43.821+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>mlody dobral sie do mojego kapcia. odpuscilam, zdjelam ocieplacz na stope z lewej nogi. ale malo mu, bo porzucil go i teraz dobiera sie do nogi lewej. i zuje zapamietale ow kapec. wchodzi pod stol i bardzo sie dziwi, zemu go boli glowa kiedy probuje sie podniesc bedac jeszcze pod blatem. chwile potem sciaga wszystkie scierki z drzwiczek od kuchenki gazowej i pelza z nimi po calej podlodze. stara sie wdrapac mi na kolana. ziewa. klade go do lozeczka, co konczy sie strasznym placzem (2 minuty... 5 minut... 10 minut... cisza), ale co zrobic, dziecko sie musi uczyc samodzielnosci. i tego, ze nie bede go bujac przez poltorej godziny w lezaczku-bujaczku. zasypia, moge w koncu zrobic sobie herbate, moze nawet zdaze sie wysikac. kiedy zaczynam czytac ksiazke, jasniepan budzi sie i znowu placze. glowa mi peka, ale usmiecham sie do niego dzielnie, w koncu to tylko dziecko. kicham, znowu placze. tak, kiedy kicham on placze, a kiedy ja placze - on sie smieje. nauczyl sie juz troche 'gadac' - jego gadanie polega na wykszykiwaniu onomatopei na caly glos, niekiedy prosto w moje biedne ucho. pora karmienia to sprawdzian dla cierpliwosci. w piatek na moich wlosach wyladowaly buraczki - nie mam zielonego pojecia w jaki sposob, ale takie sa fakty mili panstwo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-5670135785755343043?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/5670135785755343043/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/mlody-dobral-sie-do-mojego-kapcia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5670135785755343043'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5670135785755343043'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/mlody-dobral-sie-do-mojego-kapcia.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-68820845058690222</id><published>2010-12-02T12:31:00.000+01:00</published><updated>2010-12-02T12:31:01.229+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>najpierw troche o sniegu.&lt;br /&gt;otoz ja uwielbiam snieg i mroz (taki do -15 stopni). w poniedzialek sypnelo bardzo obficie, co ucieszylo tak mnie, jak i mojego psa. w pracy siedzialam do pozna, ale nic to, wrocilam do domu, wzielam bube i kube pod pachy, i poszlismy szalec w sniegu. przez caly dzien mialam cholerna ochote na czekolade. doczlapalismy sie do stacji benzynowej i zazartowalam 'haha, a teraz sie okaze, ze koti nie wziela pieniedzy!' i naprawde swiecie wierzylam, ze to bedzie udany dowcip. niechcacy wyszedl z tego czarny humor, bo rzeczywiscie - pieniadze zostawilam w drugiej kurtce... ale udawanie sanek i tak sie odbylo i zrekompensowalo brak czoko.&lt;br /&gt;we wtorek i srode rowniez rozkoszowalam sie bialym puchem lazac z psem po zaspach.&lt;br /&gt;az do dzisiaj, pierwszego czwartku, a drugiego dnia grudnia dwa tysiace dziesiec, wkurzalo mnie bardzo intensywne wyrazanie (czesto wielce niekulturalne) swojej dezaprobaty przez mieszkancow warszawy w stosuku do stanu odsniezenia ulic. poniewaz dzisiaj po raz pierwszy wyszlam na spacer z mlodym. w wozku. samochod odsniezony, ale jak ja to jasnej anielki mam wywlec wozek z dzieckiem na chodnik? zeby zobrazowac - wozek jest w samochodzie. samochod stoi przodem do chodnika. wyciagam wozek z bagaznika, nie mam jak nim przejechac obok auta, wiec bobo wkladam do niego rowniez od strony ulicy. no i jade kawalek ulica. jeszcze ujdzie. wjezdzam na chodnik i zaczyna sie masakra. uklepana warstwa sniegu jest bardzo waska, starcza na jedna osobe. a ja zapieprzam pchajac wozek. przejscie przez jezdnie to kolejny koszmar. najlepiej, gdyby wozek byl malym poduszkowcem albo mial funkcje LEWITACJA bo przez niektore nieuprzatniete zaspy-waly nie dalam fizynie rady przebrnac. w efekcie chodzilam z mlodym przez pol godziny w te i z powrotem po jedynym odsniezonym kawalku chodnika na przeciwko domu. jea.&lt;br /&gt;mimo tego moja pozycja wobec pogody za oknem sie nie zmienila jakos radykalnie. nadal snieg jest mega, a ludzie marudza, bo tak maja zakodowane w genach, przynajmniej w naszej szerokosci geograficznej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-68820845058690222?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/68820845058690222/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/najpierw-troche-o-sniegu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/68820845058690222'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/68820845058690222'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/najpierw-troche-o-sniegu.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-7083877166280391011</id><published>2010-11-26T12:58:00.001+01:00</published><updated>2010-11-26T13:02:29.075+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>szlam chodnikiem, patrzylam uwaznie pod nogi. przeskakiwalam popekane plytki i stawalam tylko na tych calych. miedzy tymi plytkami rosnie trawa, wystaja male zielone kepki. w malych zielonych kepkach trawy mieszkaja male slimaki bez skorupek, wloczace sie po swiecie. to tu, to tam; zostawiaja za soba glutowate slady. szlam sobie dalej, ale wiekszosc chodnikow ma to do siebie, ze raz na jakis czas wystepuje na nich wysoki, klockowany kraweznik, ktory tylko czeka, zeby kogos przewrocic. dlatego tez omijalam wszystkie krawezniki mniej lub bardziej szerokim lukiem. w koncu zorientowalam sie, ze chodze w kolko. wydeptalam w chodniku wzlobienie. jesien i deszcz. zaczela sie tam zbierac woda, a ja w tych samych zdartych trampkach robilam kolejne okrazenie. buty przemokly, rozklapcialy sie do reszty, a ja przeziebilam. cala zime przelezalam pod sniegiem, otulona ze wszystkich stron starymi gazetami i rozmoklymi kartonami. na wiosne zaczely wypadac mi wlosy, wypadaly calymi kepami przy kazdym lzejszym podmuchu wiatru. cieplego, pachnacego wiatru. z tych moich kepek wlosow gniazda robily sobie male biale ptaszki. utykaly je miedzy galeziami na drzewach, by za chwile moscic sie w nich wygodnie. w lecie z jajek wykluly sie porosniete szczecina miniaturowe bezglowe niemowleta, machaly raczkami we wszystkie strony. w lecie zwiedly wszystkie kwiaty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-7083877166280391011?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/7083877166280391011/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/szlam-chodnikiem-patrzylam-uwaznie-pod.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7083877166280391011'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7083877166280391011'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/szlam-chodnikiem-patrzylam-uwaznie-pod.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-5205394179256540735</id><published>2010-11-26T11:07:00.001+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.221+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>slucham i dochodze do wniosku, ze kobong nie ma tekstow, kobong to po prostu poezja spiewana. chcialabym cos kobongowego wrzucic, ale musialabym zaspamic bloga chyba wszystkimi utworami. wiec prosze sluchac i trawic.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-5205394179256540735?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/5205394179256540735/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/slucham-i-dochodze-do-wniosku-ze-kobong_26.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5205394179256540735'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5205394179256540735'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/slucham-i-dochodze-do-wniosku-ze-kobong_26.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-950134192953054656</id><published>2010-11-25T10:48:00.005+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.223+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>mialam isc wczoraj na koncert. wysiadlam z metra, poszlam w kierunku klubu i... odechcialo mi sie. wrocilam spacerem do domu. przyszla mi na mysl wizja, ze za 20 lat bede juz pewnie kobieta sukcesu po rozwodzie, kryzys wieku sredniego w pelni. pojde do pubu wyrywac mlodszych factow, zeby udowodnic sobie, ze nadal jestem atrakcyjna. wtedy podejdzie do mnie jakis mlodzian, zacznie zarywac i przedstawi sie: czesc, jestem Hipolit. ja mu odpowiem: i masz na nazwisko X-sinski? on na to: tak, skad wiedzialas? a ja: zmienialam Ci pieluchy, kiedy miales niecaly rok. dokladnie tak to bedzie wygladac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w koncu poszlam na silownie. dieta skladajaca sie z czekolady, lodow, chipsow i wina dala o sobie niestety znac. chociaz tlumacze to zima, z reszta idzie mroz, musze miec wieksza warstwe tluszczyku. w drodze do domu weszlam do warzywniaka, zachcialo mi sie bowiem warzyw i czegos nieslodkiego. zapachnialo ogorkami konserwowymi, poprosilam o dwie sztuki. zadowolona z siebie wdrapalam sie ledwo do swojej jaskini. mmm, ogoraski... gowno nie ogoraski. napompowane balaski. probowalam ugryzc ogorka, ale zrobil pffffff i wylecialo z niego mnostwo piany, smak byl po prostu koszmarny. ale tak jest zawsze. jak mam na cos ogromna ochote, to tego nigdy albo nie ma, albo jest obrzydliwe. tak wlasnie bylo z ciastem cytrynowym, ale to zupelnie inna historia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wena tworcza opuscila mnie wczorajszego wieczora, wiec postanowilam dokonczyc ksiazke. zeby nie bylo zbyt pieknie, pies sie czegos nazarl (hm, nie wiem, moze to byl olowek, a moze miekka pileczka, obie te rzeczy skonsumowala wczesniej pod moja nieobecnosc) i miala sranie pol nocy. w zwiazku z tym musialam latac z nia co dwie godziny na dwor, bo nie dawala mi spac. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="" id="result_box" lang="pl"&gt;&lt;span title=""&gt;John! &lt;/span&gt;&lt;span title=""&gt;John!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="" id="result_box" lang="pl"&gt;&lt;span title=""&gt;Rano we mnie! &lt;/span&gt;&lt;span title=""&gt;Rano we mnie!&lt;/span&gt;&lt;span title=""&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="" id="result_box" lang="pl"&gt;&lt;span title=""&gt;Kolorów dzwony&lt;/span&gt;&lt;span title=""&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="" id="result_box" lang="pl"&gt;&lt;span title=""&gt;BIM, w przerażeniu, urodzenie, BIM, Bam Bum.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-950134192953054656?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/950134192953054656/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/mialam-isc-wczoraj-na-koncert_25.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/950134192953054656'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/950134192953054656'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/mialam-isc-wczoraj-na-koncert_25.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-9036595095851447107</id><published>2010-11-24T16:12:00.003+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.225+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>prawie kazdy czlowiek musi czasem stawic czola sprawom, ktore go przerastaja, podjac jakies decyzje... dzisiaj padlo na mnie. zmierzylam sie z prasowaniem koszul... nie umiem tego robic! ale dalam rade, jestem z siebie dumna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-9036595095851447107?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/9036595095851447107/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/prawie-kazdy-czlowiek-musi-czasem_24.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/9036595095851447107'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/9036595095851447107'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/prawie-kazdy-czlowiek-musi-czasem_24.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-3833895283537889967</id><published>2010-11-24T11:34:00.002+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.226+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>no tak. tyle czasu chodze w butach z niezawiazanymi sznurowkami, ale nigdy sie nie wypieprzylam (jak na razie). kobieta przypal jednak nie spi, ona czuwa, wiec wczoraj postanowila potknac sie o... klamke w drzwiach do wlasnego pokoju. dokladnie tak. dla tych, ktorzy nie wiedzą - owe drzwi otwieraja sie mniej wiecej do polowy, za drzwiami stoi stolik-burdelopochlaniacz, ten ze szklanym blatem. niestety, nie jest&amp;nbsp; on okragly, ma za to cztery ostre kanty. jeden z tych kantow wbil mi sie dotkliwie w udo, kiedy na nim ladowalam. mam dziurawa noge.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a po drugie, jakis czas temu z rakowieckiej zniknela jedna apteka. obok apteki roslo drzewo, a na drzwie caly rok wisial neonowy mikolaj w saniach z reniferem. tylko ten, kto nie zaznal tego widoku nie bedzie wiedzial, jak bardzo sie za takimi idiotyzmami teskni w szary poranek, kiedy po raz kolejny zaspalo sie do pracy i biegnie sie do tramwaju.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-3833895283537889967?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/3833895283537889967/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/no-tak_24.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3833895283537889967'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3833895283537889967'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/no-tak_24.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-8623372581870451698</id><published>2010-11-23T10:07:00.001+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.229+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Poszlam wczoraj na pakernie zapytac sie, co ma biedna Kama zrobic, bo zgubila portfel, a w nim karte na silownie. mila pani wydala mi dla niej nowa karte. cudownie. dzisiaj ja zgubilam swoja. dzisiaj rowniez obiecalam sobie, ze wezme do pracy jakies zarcie i owszem, wzielam. sama sucha bulke, bo zapomnialam wlozyc do torby miesiwa (Kama -&amp;gt; wole sopocka!). tak naprawde nie wiem, co sie z nim stalo, pamietam moment wyjmowania z lodowki, a potem... film mi sie urwal. im wczesniej wstaje, tym pozniej wychodze z domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;babcia smierc czatowala dzis od rana. wychodze z psem na spacer, widze uchylone drzwi do jej mieszkania. zbiegam szybko bo schodach, katem oka rejestruje, ze pojawila sie w progu i zerka na dol. uf, udalo sie. spacer zaliczony, trzeba jakos dosc niepostrzezenie przemknac sie do domu. to tez sie udaje, zanim sasiadka mnie dopada, jestem za progiem, bezpieczna. jeszcze tylko wyjsc do pracy. obylo sie bez problemow, lecz nie bez strachu. zastanawiam sie tylko, czy biedna Martyna miala nalot.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;x wlasnie podsunal mi genialny pomysl - by przepuscic to co powstaje spod mych paluchow przez &lt;span dir="ltr" id=":52"&gt;tlumacza googla&lt;/span&gt; w cyklu hiszpanski-&amp;gt;angielski-&amp;gt;sua-hili-&amp;gt;angielski-&amp;gt;hiszpanski-&amp;gt;polski. odczytalam przed chwila jeden akapit i wiem juz, jaka rozrywke bede miala dzisiaj po pracy... to bedzie COS..!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-8623372581870451698?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/8623372581870451698/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/poszlam-wczoraj-na-pakernie-zapytac-sie_23.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8623372581870451698'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8623372581870451698'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/poszlam-wczoraj-na-pakernie-zapytac-sie_23.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-2359810147311426063</id><published>2010-11-22T13:39:00.003+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.231+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>to jest ten moment, kiedy (odpukac w niemalowane) gorzej byc nie moze. tzn (odpukac w niemalowane vol.2) moglabym stracic prace (tfu tfu tfu), ale mam cicha nadzieje, ze to sie nie stanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w takich wlasnie chwilach pt 'gorzej byc nie moze' jest juz po prostu tak zle, ze siadam na podlodze, mam wszystko w dupie i zaczynam sie z tego smiac. troche przez lzy, ale smiac. przestaje mnie obchodzic, co bedzie z x czy co sobie pomysli, co bedzie z ojcem, z mieszkaniem, ze wszystkim. leze, gapie sie w sufit i jest mi blogo. malo konstruktywnie? owszem, w pozycji horyzontalnej nic materialnego nie powstaje, ale czy zeby cos ZROBIC czy STWORZYC musze moc to dotknac i zobaczyc? nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mezczyzni sa jak dzieci. nic jednak nie zmienia faktu, ze mam cholerna ochote na czekolade.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ide w koncu na 'wyjscie przez sklep z pamiatkami'. mialam isc tydzien temu, ale dzisiaj sie nadarzyla okazja. i to w jakze zacnym towarzystwie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-2359810147311426063?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/2359810147311426063/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/to-jest-ten-moment-kiedy-odpukac-w_22.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/2359810147311426063'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/2359810147311426063'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/to-jest-ten-moment-kiedy-odpukac-w_22.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-7312982478906424616</id><published>2010-11-21T21:54:00.001+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.233+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>dzizas... weekend moznaby podzielic na dwie czesci. sobota - zajebista. i wizyta u mamuski, i potem babski wieczor (panow pewnie piekly uszy) z Natka i Asia, megapozytywny, megaprzyjemny, fajny i oby takich wiecej..! natomiast dzisiaj... jakas porazka. generalnie dzien mialam zaplanowany - ojciec, randevu z x, kolacja u sisterki. jednak wizyta u ojca zmasakrowala mnie psychicznie totalnie. poczulam, ze wszystkiego we mnie jest juz za duzo, wszystko na raz spierdolilo mi sie na glowe. nie wytrzymalam jego idiotycznego usmieszku pt. 'jestem najlepszym tatusiem na swiecie, nie mam sobie nic do zarzucenia ty glupia smarkulo'. czlowiek, ktory znecal sie nade mna fizycznie i psychicznie, urzadzil z domu komende gestapo. cos po prostu peklo. pieprze kase i mieszkanie, wybieram swoje zdrowie psychiczne.&lt;br /&gt;strasznie mnie ta sytuacja zalamala. jeszcze bardziej przybilo chyba to, ze tak bardzo chcialam zobaczyc y, tak bardzo chcialam do niego napisac, odezwac sie, przytulic i wyplakac w rekaw. ale nie moglam. i nie zrobilam tego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;oczyiwscie z x sie nie spotkalam, zadzwonilam do siostry, zeby mnie zgarnela. troche sie uspokoilam, ale coz, niesmak pozostal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a w tej wlasnie chwili doszlam do wniosku, ze ciazy nade mna fatum perkusistow.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-7312982478906424616?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/7312982478906424616/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/dzizas_21.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7312982478906424616'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7312982478906424616'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/dzizas_21.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-1984977156192426065</id><published>2010-11-19T13:28:00.002+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.235+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>dzisiaj slodko-gorzko. oczywiscie nie sa to moje prace, zapraszam na blog &lt;a href="http://barwy.ownlog.com/"&gt;barwy&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://img219.imageshack.us/img219/1922/pasek117.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="118" src="http://img219.imageshack.us/img219/1922/pasek117.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://img265.imageshack.us/img265/1042/pasek113.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="118" src="http://img265.imageshack.us/img265/1042/pasek113.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://img21.imageshack.us/img21/9164/pasek109.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="118" src="http://img21.imageshack.us/img21/9164/pasek109.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://img39.imageshack.us/img39/1337/pasek99.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="118" src="http://img39.imageshack.us/img39/1337/pasek99.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://img403.imageshack.us/img403/371/pasek97.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="118" src="http://img403.imageshack.us/img403/371/pasek97.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://img687.imageshack.us/img687/2765/pasek90.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="118" src="http://img687.imageshack.us/img687/2765/pasek90.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://img9.imageshack.us/img9/7161/pasek86.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="118" src="http://img9.imageshack.us/img9/7161/pasek86.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://img16.imageshack.us/img16/3977/pasek79.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="118" src="http://img16.imageshack.us/img16/3977/pasek79.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-1984977156192426065?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/1984977156192426065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/dzisiaj-slodko-gorzko_19.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1984977156192426065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1984977156192426065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/dzisiaj-slodko-gorzko_19.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-1450337789663563051</id><published>2010-11-19T11:00:00.001+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.236+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>nauka jest niesamowita. wlasnie odkrywam, ze jedna rzecz moze byc czarna i biala jednoczesnie. i nie wychodzi z tego szary, a szkoda. zamykam jedno oko - widze na bialo, zamykam drugie - widze na czarno. otwieram jedno i drugie - dostaje pieprzonego oczoplasu, a na slepo chodzic sie nie da.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wybieram sie po prostownice do zycia. moze w koncu sie dowiem, skad u mnie sklonnosc do debilizmu i jak sie z tego wyleczyc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe frameborder="0" height="344" src="http://www.youtube.com/embed/MSaLL5xatnE?fs=1" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-1450337789663563051?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/1450337789663563051/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/nauka-jest-niesamowita_19.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1450337789663563051'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1450337789663563051'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/nauka-jest-niesamowita_19.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/MSaLL5xatnE/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-1145445905706261140</id><published>2010-11-18T10:09:00.003+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.238+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>mialam zalozyc kolejnego bloga, zeby jak najbardziej anonimowo wylewac w swiatlowody zale. kto wie, moze nawet zalozylam? ale chyba wole napisac ksiazke. nikt z was sie o niej nie dowie, wydam ja pod pseudonimem i nie uzyje w niej zadnych imion.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie potrafie siedziec w ciszy, cisza mnie przeraza. nawet teraz mam wlaczone radio - nie slychac prawie nic, ale czuje sie lepiej, kiedy cokolwiek szumi gdzies tam w tle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie przestane wlewac w siebie wody, dopoki nie bede zupelnie pusta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;takm gdzie konczy sie rozum&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;sa niewydeptane sciezki&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;porosniete mchem trawa i mleczami&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;pelne rozwidlen&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;bezkresne nieprzetarte szlaki&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;pachnace strachem i motylami&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;ruchome piaski z wykrzyknikami&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-1145445905706261140?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/1145445905706261140/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/mialam-zalozyc-kolejnego-bloga-zeby-jak_18.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1145445905706261140'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1145445905706261140'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/mialam-zalozyc-kolejnego-bloga-zeby-jak_18.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-7447446325304260860</id><published>2010-11-17T11:18:00.001+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.239+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>moge tylko siedziec na widowni i obserwowac spektakl. czasem klaszcze, czasem podpieram reka glowe w zadumie, czasami sie wzrusze. moge byc widzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;rownie dobrze moge wyjsc.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-7447446325304260860?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/7447446325304260860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/moge-tylko-siedziec-na-widowni-i_17.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7447446325304260860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7447446325304260860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/moge-tylko-siedziec-na-widowni-i_17.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-6663977914469879315</id><published>2010-11-16T15:10:00.002+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.241+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>bede monotematyczna, ale nie moge sie powstrymac. im bardziej zaglebiam sie w postac morrisona, tym bardziej mnie zachwyca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="sqq"&gt;“I see myself as a huge fiery comet, a shooting star.  Everyone stops, points up and gasps "Oh look at that!" Then - whoosh, and  I'm gone...and they'll never see anything like it ever again... and  they won't be able to forget me- ever.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="sqq"&gt;“I like people who shake other people up and make them feel uncomfortable.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="sqq"&gt;“That's what real love amounts to - letting a person be  what he really is. Most people love you for who you pretend to be. To  keep their love, you keep pretending - performing. You get to love your  pretence. It's true, we're locked in an image, an act.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="sqq"&gt;“Where's your will to be weird?”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="sqq"&gt;“Being drunk is a good disguise. I drink so I can talk to assholes. This includes me.”&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="sqq"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="sqq"&gt;“Some of the worst mistakes of my life have been haircuts.” (!!!!!!!!!!!!!)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="sqq"&gt;“Actually I don't remember being born, It must have happened during one of my black outs.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="sqq"&gt;mistrz &lt;/span&gt;&lt;span class="sqq"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="sqq"&gt; &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-6663977914469879315?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/6663977914469879315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/bede-monotematyczna-ale-nie-moge-sie_16.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6663977914469879315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6663977914469879315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/bede-monotematyczna-ale-nie-moge-sie_16.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-7510729949762480879</id><published>2010-11-16T13:46:00.001+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.243+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>postanowilam urzadzic mala posiadowe przed dzisiejszym koncertem. zaprosilam troche luda, ale nie spodziewalam sie, ze odzew bedzie tak duzy i teraz zastanawiam sie, gdzie ja wszystkich pomieszcze. ja, ludzie i pies. to bedzie jakas masakra. dodam, ze w ciagu niecalej godziny bede musiala sie jeszcze wykapac i doprowadzic do stanu uzywalnosci. planowalam tez zrobic jakis obiad i podrzucic to-skomplikowane do domu, zeby po koncercie nie chodzil glodny (ostatnio jest milutki, niech ma), ale chyba na samych planach sie skonczy. wyjdzie w praniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zaspalam dzisiaj do pracy. zwracam martynie honor, niech halasuje ile chce wstajac rano. gdyby nie to, kimalabym pewnie dalej w najlepsze. snilo mi sie, ze mialam chemioterapie jakas stara maszyna, a po tej chemii tanczylam dancehall na szkolnej stolowce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;za to wczoraj po pracy wpadla do mnie panna karolina i lepilysmy mini-cycki, moj specjal. bedzie to wersja zmodyfikowana - jako ze wielu jest chetnych, zrobilam male cycuszki. beda bez sutkow (zelki colowe), bo kto by chcial delektowac sie piersia, ktorej sutek jest wiekszy niz cala reszta? krolik doswiadczalny stwierdzil, ze sa pyszne i to wystarczy. dwa pudelka pysznych kuleczek, mmm....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;poza tym buba chyba zlapala dola. nieopatrznie zostawilam lusterko na parapecie, musiala zobaczyc swoje odbicie i to sprowokowalo ja to uzycia moich kosmetykow, natomiast ograniczone zdolnosci manualne spowodowaly uzycie pyska i zebow, co zaowocowalo zezarciem dwoch tuszy do rzes, dwoch pomadek oraz podkladu. i pal licho, to tylko rzeczy, ale upierdzielila koncertowo bezowy dywan, ktory nie jest moja wlasnoscia. plus (hm, czy aby na pewno plus?) jest taki, ze spierajac plamy odkrylam, ze dywan jest jasniejszy niz myslalam, i teraz zamiast plam ze szminki i tuszu mam dwie wyraznie jasniejsze plamy na tle brudnego dywanu. tak zle i tak niedobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a poza tym jest bosko. otwieraja mi sie kolejne klapki i zakamarki umyslu, negatywne myslenie idzie mi wyjatkowo oporne (chyba ze sie postaram, a staram sie nie starac), pozytywne za to calkiem niezle. chcialabym miec dyktafono-aparat-fotograficzny w umysle, zeby na biezaco rejestrowac swoje mysli wraz z obrazami, ktore je wywolaly i w dowolnej chwili moc do tego wrocic. moze kiedys wynajda taki bajer.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-7510729949762480879?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/7510729949762480879/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/postanowilam-urzadzic-mala-posiadowe_16.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7510729949762480879'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7510729949762480879'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/postanowilam-urzadzic-mala-posiadowe_16.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-325989405030814430</id><published>2010-11-15T15:23:00.001+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.244+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>testuje, co dzieje sie z 9-miesiecznym dzieckiem, kiedy w tle leciec bedzie Bong-Ra. mlody smieje sie, dostal czkawki, a ja zabawiam go pluszowa krowa z atakiem epilepsji. bo najwazniejsze to widziec usmiech na buzi malucha..!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="344" style="background-image: url(&amp;quot;http://i3.ytimg.com/vi/jrrB5d3C64E/hqdefault.jpg&amp;quot;);" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/jrrB5d3C64E?fs=1&amp;amp;hl=en_US"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/jrrB5d3C64E?fs=1&amp;amp;hl=en_US" allowscriptaccess="never" allowfullscreen="true" wmode="transparent" type="application/x-shockwave-flash" height="344" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-325989405030814430?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/325989405030814430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/testuje-co-dzieje-sie-z-9-miesiecznym_15.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/325989405030814430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/325989405030814430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/testuje-co-dzieje-sie-z-9-miesiecznym_15.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-3539285388617688701</id><published>2010-11-13T17:02:00.001+01:00</published><updated>2010-12-02T12:49:54.388+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>ale takie sny to lubie, chodz sa mocno poschizowane. zaczne od tego, ze wczoraj na spotkaniu z x rozmawialismy miedzy innymi o horyzontach zdarzen (piekna nazwa), osobliwosciach i pieknych kwarkch. potem rozmowa zeszla na bardziej banalny temat, jakim sa podroze w czasie. te podroze w czasie tak bardzo wryly mi sie w beret, ze snilo mi sie, ze jakims cudem na krotki czas przenioslam sie 43 lata do tylu. oczywiscie na swojej drodze napotkalam szanownego pana morrisona, i czym predzej sie w sobie zakochalismy. on rzucil pamele, a ja w ogole zapomnialam o istnieniu to-skomplikowane (to jest idealne odwzorowanie sytuacji. owe zapomnienie mogloby nastapic dopiero, gdy w moje zycie wkroczylby morrison, ale nie pociaga mnie nekrofilia, wiec chyba jestem zgubiona). spedzalismy ze soba mnostwo czasu, pisal mi wiersze i tak dalej; jednak musialam mu powiedziec prawde - nie bede w jego czasach zbyt dlugo, musze wracac, ale jeszcze sie bede do niego teleportowac i moze wtedy zostane. po powrocie do teraznieszosci sprawdzalam teksty doorsow i ksiazki na ich temat; losy grupy, zwlaszcza morrisona potoczyly sie zupelnie inaczej niz w oryginale. powiedzialam to-skomplikowane o zaistnialej sytuacji i ze niebawem wracam na stale do roku 1967 - byl, lagodnie mowiac, bardzo niepocieszony tym faktem. niestety, w momencie kiedy mialam sie przenosic do ukochanego obudzili mnie wiezniowie na spacerniaku. znajac wszakze zycie dzisiejszy sen zapowiada caly cykl takowych z udzialem dawnego bozyszcza nastolatek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a wracajac do osadzonych, bylo mega. slyszalam rozmowe jednego z nich z jakas panna, byc moze jego kobieta. nie wiem, jakim cudem moglam to slyszec - tak jakby rozmawiali przez mur albo krzyczeli do siebie z okien. w kazdym razie ta pani wlasnie mu oswiadczyla, ze maja druga corke. dalej nie pamietam, jakis belkot, ale konwersacja trwala pare chwil.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;lekkiej depresji ciag dalszy. robie porzadek w pokoju, taki mega ogar. sporo pierdol wrzucilam do smietniskowej walizki (tzn. nie na smieci, nie wiem czy pisalam, ale znalazlam swietna walizne na smietniku), bo rozstawac sie z nimi nie chce (rzeczy -&amp;gt; wspomnienia. wspomnienia lubie, a za chwile nie lubie. czemu tego po prostu nie wypieprze?), a i ukladac gdzies na polkach na razie tez nie, poki nie zwioze wszystkich rzeczy od to-skomplikowane. wiec na polkach taki oto widok:&lt;br /&gt;- polka wyzej - kurczak tanczacy polke (popsuty), kadzidelka, swieczki, zdjecie czlonka rosyjskiej mafii, trzy butelki po winie (w jednej suszone kwiaty).&lt;br /&gt;- polka nizej - filcowy humbak od Kamy, osmiorniczka-pacynka na palec, maly sponge bob, dinozaur ukradziony z jakiejs knajpy, zasuszony motyl w pudelku po medalu, kolejna butelka po winie (a w niej dwa pluszowe usmiechniete kwiatki i balonik ze sponge bobem), pierdoly na szyje, lampka. biorac pod uwage to, ze na kanapie leza kolejne pluszaki, w kanapie lezy rozowa posciel, a na stoliku stoi lampka nadajaca sie do pokoju dzieciecego, dodatkowo w kolejce do powieszenia na scianie czekaja dwa usmiechniete wieloryby - pytam siebie, ile ja mam lat? niekiedy czuje sie na max 15, pod wzgledem wpierdolu od losu na co najmniej 30. suma daje 45, podzielone na dwa (bo niby dwie osoby we mnie mieszkaja) daje idealnie 22,5 czyli dokladnie ile mam teraz. wszystko jest pojebane.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-3539285388617688701?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/3539285388617688701/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/ale-takie-sny-to-lubie-chodz-sa-mocno.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3539285388617688701'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3539285388617688701'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/ale-takie-sny-to-lubie-chodz-sa-mocno.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-3096573272900423117</id><published>2010-11-13T01:28:00.001+01:00</published><updated>2010-12-02T12:49:54.391+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>nim zapomne - pani ekspedientka w sklepie nocnym miala laptop, odpalona przegladarke ze skorka... ze sponge bobem! sponge bob uber alles!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;maly dal mi dzisiaj niezle w kosc. caly dzien plakal, ale tak strasznie strasznie, chyba mu zeby rosna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;znowu mialam cos napisac i znowu wydaje mi sie to zbyt osobiste. z jednej strony mam ochote i swego rodzaju potrzebe podzielenia sie tym ze swiatem, z drugiej strony to jest takie MOJE.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-3096573272900423117?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/3096573272900423117/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/nim-zapomne-pani-ekspedientka-w-sklepie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3096573272900423117'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3096573272900423117'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/nim-zapomne-pani-ekspedientka-w-sklepie.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-2669838915144297817</id><published>2010-11-12T00:42:00.001+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.245+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>niech bedzie, powiem pare slow.&lt;br /&gt;zabraklo mi szafy. tak, smiejcie sie, zabraklo mi miejsca na ubrania. to bylo do przewidzenia. najgorsze jest to, ze absolutnie nie umiem pozbywac sie ubran, a malo tego - uwielbiam ciagle znosic jakies nowe. tzn nowe dla mnie, bo 99% pochodzi z odzysku. w kazdym razie jest cienko. zwiozlam procz tego troche pierdol.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mam mega nostalgiczny nastroj, usmiecham sie do swoich mysli i znowu wyjelam z szuflady rozowe okulary. tak czy siak, zycie zapowiada sie calkiem przyjemnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-2669838915144297817?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/2669838915144297817/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/niech-bedzie-powiem-pare-slow_12.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/2669838915144297817'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/2669838915144297817'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/niech-bedzie-powiem-pare-slow_12.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-7364970277283489200</id><published>2010-11-11T10:43:00.000+01:00</published><updated>2010-12-02T12:51:40.681+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>wczorajszy dzien byl co najmniej dziwaczny. po pracy mialam zalatwic 4 sprawy - bilety na Hair, odebrac polecony z poczty, zrobic jakies zakupy, no bo swieto oraz odwiezc pracodawczyni pozyczony w gwizdku internet. na szczescie Justyna sie zlitowala i powiedziala, zebym przywiozla go w piatek do pracy po prostu. okej, pojechalam do kongresowej - bilety o 50zl drozsze niz twierdzila informacja na stronie, wiec dupa. pojechalam zatem na poczte, ale przede mna bylo 28 osob... jak latwo sie mozna domyslic, zrezygnowalam i z tej przyjemnosci. zostaly mi wiec zakupy! jea, szoping, czyli to co niewatpliwie kocham. w markecie kolejka taka, ze... sie odechcialo wszystkiego. na szczescie kasa alkoholowa jest osobna, wiec zaopatrzylam sie sowicie, moze jeszcze na weekend starczy. w koncu nie musze nic jesc. weszlam rowniez do rossmanna po duze worki na smieci, zeby miec dzisiaj w co pakowac ubrania. wyszlam z plynem do prania i pilingiem. bez workow. i bez stania w kolejce, bo usmiechnelam sie do pani z kasy kosmetycznej (dla tych, ktorzy nie wiedza jak to w rossmannie wyglada - przy wyjsciu sa kasy do ktorych stoi sie godzine, przy kolorowych babskich mazidlach jest osobna kasa. wepchnelam sie do niej z Lenorem Spring, bez udzialu kosmetykow). zakupy jako takie zrobilam w sklepie pod domem. ach, i mialam ochote na jajecznice dzisiaj rano, ale co? tak, zapomnialam kupic jajek. cos mam z glowa.&lt;br /&gt;w kazdym razie mialam jechac do Marty, poniewaz kolejny przedstawiciel podrzednego gatunku meskiego okazal sie zlamanym chujem. niewiele z tego planu wyszlo, zapukala bowiem sasiadka obok, ze umiera i czy nie moglabym z nia posiedziec. wielkiego wyboru nie mialam, poszlam do sasiadki. w ciagu 1,5h zdazyla opowiedziec mi historie swojego zycia i zwierzyc sie, ze corka chciala ja otruc, a ziec pewnie wynajal jakichs zbirow, zeby ktorys ja palnal w leb jak wyjdzie z domu. nie wiem, ile w tym jest prawdy, ale kobiecina samotna jak palec. musi sie czlowiek czasem wygadac, wtedy sie lzej robi.&lt;br /&gt;kiedy juz wrocilam do domu, zdazylam jeno usiasc, a rozdzwonil sie telefon - x, pracoholik, o 22.34 skonczyl prace i podjedzie na herbatke. niestety, stracil wiele punktow kiedy zaczal sie przechwalac swoim bujnym zyciem seksualnym oraz podbojami starszych kobiet pt 'co to nie on'. nie lubie takich pierdol. z serii 'zlote mysli mojej mamy' - krowa, ktora duzo ryczy, malo mleka daje. z reszta, co mnie to obchodzi. moze ludzilam sie, z x okaze sie fajnym facetem, jakim zapamietalam go z dziecinstwa, na razie jednak stwarza wrazenie chlejusa erotomana. jea!&lt;br /&gt;i tak sie oto bardzo milo zaczal dzien niepodleglosci. na sniadanie marcepanowa czekolada na goraco. nie mam juz w domu slodyczy, ale grycan do 20.00 otwarty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-7364970277283489200?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/7364970277283489200/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/wczorajszy-dzien-byl-co-najmniej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7364970277283489200'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7364970277283489200'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/12/wczorajszy-dzien-byl-co-najmniej.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-3325658119336403392</id><published>2010-11-09T11:44:00.003+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.247+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>na dachu wierzowca szczeka pies. wracam do domu, nie moge sie doczekac, kiedy zapadne sie w wielka gabke, wyjme zebami korek ze smuklej szyjki przezroczystej butelki i pociagne duzy lyk; kiedy wezme do reki zapalniczke, przyloze do szklanej rurki, odchyle glowe do tylu i wypuszcze dym powoli, powoli, napawajac sie jego widokiem na tle sufitu. nie bede musiala udawac, ze moj wzrok nie jest pusty; moje oczy sa tam gdzie ich nie ma. w nieobecnych oczach idealne bialko, ani jednej cienkiej czerwonej zylki. jakas kobieta idzie ulica. mrugam, i juz jej nie ma. jasna dluga kurtka, jasny kaptur zniknely. chodnik marszczy sie pod moimi butami, male czerwone pajaczki chodza po scianach, scigaja sie, wpadaja sobie pod maluskie, obwite pod wzgledem ilosci nozki. wszedzie pelno papierow kolorowych z rolek srajtasmy, zuzytej na tylek jakiegos grubasa. papiery toaletowe z zyciorysami wszystkich ludzi na ziemi, rozpuszczaja sie w sciekach. w historii ludzkosci plawia sie szczury, rozmnazaja karaluchy. sowy pohukuja gdzies na ksiezycu. ktos zdejmuje plecak z moich ramion, ktos chce mi pomoc, niewidzialna reka pozbawia ciezaru. plyne. spadochron przygotowany pod pacha, czeka na kolejna gore, z ktorej bede mogla beztrosko spadac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;siedze w zamrazarce&lt;br /&gt;wale z calych sil w drzwiczki, ale nikt mnie nie slyszy&lt;br /&gt;dretwieja mi palce&lt;br /&gt;trace czucie w dloniach i stopach&lt;br /&gt;moje cialo robi sie sine&lt;br /&gt;serce zwalnia&lt;br /&gt;zwalnia&lt;br /&gt;nie slychac krzyku&lt;br /&gt;kolejna porcja miesa&lt;br /&gt;gotowa&lt;br /&gt;czeka&lt;br /&gt;na jakies wazne swieto&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mam taka jedna urne z trupem, mam ochote jebnac nia o sciane, chce, zeby ten pieprzony, szary pyl pokryl podloge centymetrowa warstwa smiechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;widzisz niebo, ale nie spojrzysz sie prosto w ten bezkresny blekit. dlaczego? bo slonce moze cie oslepic. bo moze lunac deszcz. bo mozesz zobaczysz, jak piorun w ciebie trafia. bo ptak moze nasrac Ci na glowe. zakladasz swoj smutny szklany sztormiak, do reki bierzesz smutna szklana parasolke i zamykasz sie pod smutnym szklanym kloszem. widzisz niebo doskonale, ale nigdy go nie doswiadczysz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-3325658119336403392?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/3325658119336403392/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/na-dachu-wierzowca-szczeka-pies_09.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3325658119336403392'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/3325658119336403392'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/na-dachu-wierzowca-szczeka-pies_09.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-4197000206427348939</id><published>2010-11-08T12:52:00.002+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.250+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>poprosilam o zwykla czarna herbate. z czterech stron swiata dostalam  najrozniejsze herbaty: jasminowa, owocowa, zielona, orientalna pachnaca  cynamonem. a ja chcialam czarna, w swoim starym wyszczerbionym kubku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-4197000206427348939?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/4197000206427348939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/poprosilam-o-zwykla-czarna-herbate_08.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4197000206427348939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/4197000206427348939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/poprosilam-o-zwykla-czarna-herbate_08.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-7202220171663626113</id><published>2010-11-06T00:42:00.004+01:00</published><updated>2010-12-02T12:53:57.535+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>lays prosto z pieca o smaku ziol prowansalskich - w pytkie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;hmm.. to byl dosc dziwny dzien.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w pracy mlody troche przynudzal, ale przyszedl tez jego starszy brat i dzien bardzo milo uplynal. szkoda, ze jest o 11 lat mlodszy ode mnie. tzn nie jakies lowelasowe zapedy, po prostu mamy sporo wspolnego, fajnie mi sie z nim gada, jest naprawde bystrym facetem. i oby tego nie spieprzyl. nie pozwole! nawet mi dzisiaj graffiti narysowal. pamietal, ze uwielbiam Waitsa. wiec jutro kupuje antyrame i wieszam rysunek w pokoju. nawet bedzie sie komponowal, bo jest na zoltej kartce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;po pracy nie mialam sily isc na streczing. buba zjadla mojego kurczaka-wiatraczek i troche suplementow zawierajacych kofeine, wiec mozna sobie wyobrazic, jaki mialam sajgon. pogadalam z martyna, wspollokaorka, nazarlam sie lodow. to lepsze niz jakies tam idiotyczne pocenie sie w rytm muzyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;na 20.00 umowilam sie z x do kina. to byl zajebisty wieczor! zaliczylismy trzy kina (z czego na zadne sie nie zdecydowalismy: 'nie, nie ma juz biletow', 'nie chce isc na pile' i 'nie ma nic ciekawego') oraz billard (okazalo sie, ze knajpe zlikwidowali), a potem na deser po poltoragodzinnym spacerze... najlepsze wino ever, sliwkowe ze sliwkami w srodku, w megaswietnej butelce, chociaz owo opakowanie lepiej opisuje 'babciny sloik'. i tak z winem pod pacha poszlismy pic pod chmurke. uwielbiam ludzi, ktorzy na dzien dobry nie stawiaja jakiejs sztucznej bariery wokol siebie. co prawda nie wszystko rozumialam (przyspieszacz elektronow), ale to nie znaczy, ze nie bylo ciekawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zadzwonilam do olki i zapytalam sie czy pamieta, ze bog tak umilowal swiat, ze syna swego jednorodzonego dal, na co sie rozesmiala i powiedziala, ze jutro sie widzimy. to bardzo upraszcza cala sytuacje, jesli i niedziela sie powiedzie. moze wtedy dotre do kina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;chcialabym byc w permanentnym stanie upojenia alkoholowego pod wzgledem emocjonalno-umyslowym. wtedy wszystko jest takie proste i latwe, nie mysli sie o niczym albo ma sie wszystko po prostu w dupie. a ja jestem tylko zalosnym kobietonem, ktory umie donosnie bekac i boi sie wlasnego cienia. boje sie zrobic cokolwiek. i jeszcze - najpierw organiczny ryz Gallo, potem wino Gallo. nie bede ani sluchac, ani ogladac Gallo. co ja takiego w poprzednim zyciu nabroilam, ze teraz musze sie z tym wszystkim bujac? kolejne ze zlotych powiedzonek mojej mamy - nerwy to w konserwy i na eksport. cos w tym jest! a zazdrosc na bocznice i niech sie chrzani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jednak doszlam do zaskakujacego wniosku, ze narzute na lozko mozna wykorzystac jako dodatkowa zaslone na okna, a recznik swietnie posluzy do zasloniecia okna w drzwiach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no more raaaaain, no more rooooses&lt;br /&gt;i wanna walk away, start over again&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dlaczego w MTV w programie 'my own..' jeszcze nie bylo 'my own TOM WAITS'? moglby byc starym chlejusem, ale gdyby mi TAK spiewal znioslabym wszystko. ciekawe, jak jego zona dala sobie rade bo wiem, ze i on dawal do wiwatu. nic juz nie mowie. przeciez juz dwa razy to przerabialam, czemu za trzecim to mnie az tak dziwi?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-7202220171663626113?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/7202220171663626113/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/lays-prosto-z-pieca-o-smaku-ziol.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7202220171663626113'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7202220171663626113'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/lays-prosto-z-pieca-o-smaku-ziol.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-6097179412178881870</id><published>2010-11-05T11:18:00.005+01:00</published><updated>2010-12-02T12:53:57.544+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>drodzy moi, zawieszam na razie dzialalnosc bloga.&lt;br /&gt;powod prosty, kiedy ktos pyta 'co u Ciebie' a ja zaczynam opowiadac, zbyt czesto pada 'aaa, czytalam/czytalem na blogu'. jesli ktos jest zainteresowany ekskluzywnym newsletterem z pikantnymi szczegolami mojego jakze fascynujacego zycia prywatnego proszony jest o zamieszczenie komentarza ze swoim mailem. a jak ktos ma czas, zapraszam na jakis cieply/zimny plyn i inne frykasy do moich siedmiu scian.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-6097179412178881870?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/6097179412178881870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/drodzy-moi-zawieszam-na-razie_2016.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6097179412178881870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6097179412178881870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/drodzy-moi-zawieszam-na-razie_2016.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-2019750765269408172</id><published>2010-11-05T11:18:00.004+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.251+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>drodzy moi, zawieszam na razie dzialalnosc bloga.&lt;br /&gt;powod prosty, kiedy ktos pyta 'co u Ciebie' a ja zaczynam opowiadac, zbyt czesto pada 'aaa, czytalam/czytalem na blogu'. jesli ktos jest zainteresowany ekskluzywnym newsletterem z pikantnymi szczegolami mojego jakze fascynujacego zycia prywatnego proszony jest o zamieszczenie komentarza ze swoim mailem. a jak ktos ma czas, zapraszam na jakis cieply/zimny plyn i inne frykasy do moich siedmiu scian.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-2019750765269408172?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/2019750765269408172/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/drodzy-moi-zawieszam-na-razie_05.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/2019750765269408172'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/2019750765269408172'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/drodzy-moi-zawieszam-na-razie_05.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-793770770690171621</id><published>2010-11-04T12:36:00.001+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.253+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>jak sie okazuje, morrison pisal nie tylko o jaszczurkach i koniach. ten wiersz jest niesamowicie prosty jak budowa cepa, przy okazji delikatny. plastyczny. kosmiczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;james douglas morrison - just thinking of you&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;watching whitecaps roll into the ocean of blue&lt;br /&gt;with a smile on my face just thinking of you&lt;br /&gt;the sweet memories, the tender moments we've shared&lt;br /&gt;they caress me like the soft breeze that fills the air&lt;br /&gt;the loving feeling I get when I hold your hand&lt;br /&gt;the summer night when we walked in the sand&lt;br /&gt;waves splashing on the rocks along the shoreline&lt;br /&gt;brings tears to my eyes knowing that your mine&lt;br /&gt;sharing a love like ours my happy heart sighs&lt;br /&gt;watching the violet clouds carelessly floating by&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-793770770690171621?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/793770770690171621/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/jak-sie-okazuje-morrison-pisal-nie_04.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/793770770690171621'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/793770770690171621'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/jak-sie-okazuje-morrison-pisal-nie_04.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-754719902992984314</id><published>2010-11-04T10:40:00.001+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.255+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>obudzil mnie slon. o 6.00 rano. myslalam, ze cos rozpieprze. oczy mi sie kleja. najpierw trzaskanie drzwiami, potem krecenie sie w kuchni, ktora mam za sciana. moze za sciana to za duzo powiedziane, bo od kuchni oddziela mnie raczej duze okno zasloniete roleta. tak wiec przy zapaleniu swiatla wali mi ono nieco po oczach. nie mozna tez wziac pod uwage, ze druga osoba nie wstaje o 6.00 i starac sie nie walic naczyniami, bo po co. no nic, poprosze ja, zeby byla nieco ciszej, moze uda mi sie czyms zakleic okno i drzwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;starsi ludzie pragna od mlodszych szacunku, ale na jakiej podstawie? wylacznie z racji wieku? nie ma mowy. nie bede szanowala osoby, ktora rzuca we mnie miesem dlatego, ze nie przepuscilam jej w drzwiach. najpierw sie wychodzi, potem sie wchodzi. ale nie. jak stare, to sie nalezy wszystko i jeszcze droge pozamiatac przed szanownymi nogami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;najchetniej wyjechalabym gdzies na tydzien. w gory.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-754719902992984314?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/754719902992984314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/obudzil-mnie-slon_04.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/754719902992984314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/754719902992984314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/obudzil-mnie-slon_04.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-8183412445221721725</id><published>2010-11-04T00:52:00.001+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.258+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>dobra, nie bede psioczyc na wspollokatorke. jest sympatyczna i kontaktowa, moglo byc o wiele gorzej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie chce mi sie spac. slucham muzyki, koi wszystkie moje zmysly i umysly, powodujac jednoczesnie, ze mam ochote sie przytulic. przez chwile miec w glowie pustke, wdychac zapach zelu pod prysznic polaczonego z wonia cieplego ciala, przylozyc glowe do serca i uslyszec jak bije, i chciec, zeby to serce bilo zawsze, zeby nigdy sie nie zatrzymalo. nie wiedziec, co zrobic z prawa reka i w koncu ulozyc ja jakos nienaturalnie i niewygodnie, bedzie dretwiec, ale to w tej chwili nie mialoby najmniejszego znaczenia. poczuc tiki towarzyszace zasypianiu. w koncu uslyszec chrapanie albo bredzenie przez sen. i byc brutalnie skopana i zepchnieta na kraniec materaca, by rano uslyszec 'naprawde?'. takie chwile sa bezcenne. banalne, rzewne, przereklamowane, pretensjonalne i bezcenne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mialam isc na billarda z x, ale odpuscilam, nawet silownia nie zniwelowala niecheci do otaczajacego mnie swiata. wrecz przeciwnie, stado lalusiowatych kogucikow, ktorzy gapia sie na babskie tylki kiedy mysla, ze kobiety tego nie widza. &lt;br /&gt;wolalam ciastko orzechowo-pistacjowe, kajmakowe i tiramisu popite bialym slodkim winem w zaciszu czterech katow. wolalam juz sie bardziej nie wkurwiac, tzn zaoszczedzic tego innym ludziom, zwlaszcza tym, ktorych lubie. wolalam gapic sie na deszcz i sluchac, jak stuka o parapet. ale nie, nie w emo stylu, raczej takiej cieplej, milej melancholii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kazdego dnia mam nowe mysli, kazdego dnia cos nowego mnie zaskakuje. dzisiaj odkrylam, ze moj prawy profil jest lepszy. nawet od tego na fb.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-8183412445221721725?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/8183412445221721725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/dobra-nie-bede-psioczyc-na_2514.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8183412445221721725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8183412445221721725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/dobra-nie-bede-psioczyc-na_2514.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-6695287917874121483</id><published>2010-11-03T21:36:00.001+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.262+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>przypalone tortellini z serem smakuje wysmienicie. uwielbiam, jak cos jest przypalone - nalesniki, pierogi, lekko zjarane ciasto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;z okna obserwuje samoloty. swiatelka migaja, przemieszczaja sie. mam wrazenie, ze to gwiazdy kraza jak sepy w te i z powrotem nad jakims celem. nad kims urodzonym pod szczesliwa gwiazda, jak to sie mowi. gowno prawda, kazdy jest urodzony pod szczesliwa gwiazda. tylko niektorzy sa zrzedami i nie chce im sie tego wykorzystac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czytam wywiad ze skolimowskim. procz checi obejrzenia 'essential killing' mam ochote zapoznac sie z reszta jego filmow. a najbardziej ujal mnie zdaniem 'wiem, kiedy cos sknocilem, a kiedy cos jest dobre. moje samopoczucie nie zalezy od opinii innych', co - jak sam przyznal - robi z niego 'kompletnego zadufka'. nawiazujac do tego, co pisalam kilka dni temu, znajomosc wlasnej wartosci postrzegana jest obecnie jako zadufanie. wole byc zadufkiem niz kims, kto potyka sie o wlasne sznurowki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;haha, to zdanie wyszlo spontanicznie, a wlasnie przypomnialam sobie, ze zadko kiedy owe sznorowki wiaze. w duchu smieje sie, ze jestem mistrzynia chodzenia w niezawiazanych butach. moze cos w tym jest?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w koncu wrocila moja sublokatorka. dostalam opieprz za burdel. myslalam, ze parskne smiechem. wiem, ze potrafie zostawic po sobie syf, ale na litosc boska. zostawilam garnek i miske w zlewie. 'przerazilam sie, taki balagan' - bedzie wesolo. 'myslalam, ze pies bedzie mniejszy', hehehe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-6695287917874121483?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/6695287917874121483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/przypalone-tortellini-z-serem-smakuje_03.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6695287917874121483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6695287917874121483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/przypalone-tortellini-z-serem-smakuje_03.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-7012718084718957600</id><published>2010-11-03T13:32:00.001+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.265+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>wczoraj. bylam u ojca i znalazlam rzecz, o ktorej myslalam ostatnio intensywnie, mianowicie skorzana kurtke zwana potocznie ramoneska. wygladam w niej jak chlop, topornie i ciezko. ale sentyment jest, mam ja od jakichs 7 lat. troche mi przeszkadza, ze to skora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dzisiaj z cyklu - zdrowe sniadanie z koti: galaretka malinowa. jest naprawde zdrowa, dobrze wplywa na stawy. galaretka zostanie za chwile zagryziona krazkiem ryzowym ze sledziem. mniam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;snilo mi sie, ze chcialam zawiesic jakies ciezsze zaslony na wieksze okno, bo rano jest za jasno. nie no, swietnie, ze jest wrazenie slonecznego dnia, ale jednak wole jak jest nieco ciemniej gdy rano dogorywam w poscieli. jednak okazalo sie, ze nie moge dobrych zaslon nigdzie dostac, wiec kupije taka opaske na oczy do spania. chodzilam po calym rossmannie (bo gdziezby indziej) i szukalam, i szukalam, i nie moglam znalezc. w koncu znalazlam caly kosz, ale wszystkie byly za male. potem siedzialam u fryzjera (ja i fryzjer!!!), nagle podszedl do mnie jakis znany aktor i zaproponowal wspolny obiad pod postacia kebaba na rogu. zgodzilam sie, ale kiedy fryzjer skonczyl znecac sie nad moja glowa okazalo sie, ze nie mam nic na koncie. jakos sie wymigalam z zaplaty i poszlam z tym panem na kebaba. wzial na wynos (mi nie zaproponowal, mimo ze wiedzial, ze nie mam kasy. co za burak) i jadl ten kebab w autobusie, ktory nie zatrzymal sie na przystanku na zadanie i jakas babcia, ktora na niego machala strasznie sie wkurzyla, krzyczala i machala swoja laska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bylo juz o owulacji, teraz bedzie o PMS. jak bylam mlodsza, na dziewczece zarzuty, ze to wlasnie plec piekna ma okres, a chlopcy nie, pani od biologi jak zdarta plyta powtarzala zawsze to samo 'dziewczynki maja miesiaczke, ale chlopcy musza sie golic codziennie'. teraz, kiedy juz jestem w miare duza, uwazam to za najwiekszy bullshit ever. po pierwsze facet wcale nie musi golic sie codziennie, ba, wyglada o niebo lepiej, kiedy w ogole zaniecha tej procedury. a baba? pal licho okres, da sie to przezyc bez wiekszej szkody. ale PMS? nastroje i emocje jak na rollercoasterze, od blogosci do maksymalnego wkurwu szybciej niz hayabusa do setki (mmmm, haya...) oczywiscie tylko wtedy, jesli cos innego niz wkurw ma prawo bytu. i nie, nie pomoze seks, nie pomoze silownia, nie pomoze medytacja, nic. to trzeba przecierpiec. wtedy najlepiej schowac sie do szafy i nie pokazywac swiatu na oczy. inna dziewczyna to zrozumie, ale panowie reaguja roznie - jeden machnie reka i stwierdzi 'ocho, te dni', inny tez sie wkurwi, jeszcze inny zamknie sie w swoim swiecie przestraszony babiszona miotajacego gromami. panowie, najlepiej olac. usmiechnac sie, nie stosowac taryfy ulgowej i olac, bo nam za pare dni przejdzie. mozna ewentualnie zaserwowac masaz stop i podac goraca czekolade.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przy okazji PMS pojawia sie rowniez znieksztalcona wizja swiata i sklonnosc do nadinterpretowania wszelkich zjawisk oraz rozdzielania je na czesci pierwsze. co madrzejsza kobieta doskonale wie, ze nie ma po co tego robic i sama tylko sobie szkodzi, ale tylko uber-kobiety potrafia oprzec sie pokusie przy PMS. staram sie nie kminic, nie rozmyslac nad rzeczami bzdurnymi, zwlaszcza takimi, ktore - z racji tego ze wykonane przez mezczyzne - moga miec zupelnie inne przyczyny, niz ja to sobie wymysle. wiec tym razem do kobiet apel: nie myslcie zbyt duzo. nie wkrecajcie sie same w jakies idiotyczne spirale spisku. wieksza szansa na to, ze same sobie wszystko wymyslilyscie, gdy tak naprawde nie bylo sie czym przejmowac. mala szansa na to, ze rzeczywiscie jest tak, jak wasze mozdzki odebraly rzeczywistosc. ale to i tak najlepiej przejmowac sie dopiero po fakcie, nigdy na zapas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a statham niestety chowa sie do czarnej dziury przy morrisonie. to byl facet wszech czasow - i, ze tak powiem kulturalnie, z nienaganna prezencja, i swietnie pisal, i swietnie spiewal. te wszystkie zle, okropne narkotyki da sie przeskoczyc. dokument o nim co prawda nie wniosl do zasobu wiedzy nic nowego, ale jest calkiem ciekawy i na pewno polece kazdemu fanowi, i nie fanowi w sumie tez. moze sie przekona. ale to co jeszcze mi przyszlo do glowy: to-skomplikowane ma w sobie cos z morrisona. moze nie tyle z urody, ile z charakteru. jest nieuchwytny, nie mozna go wcisnac w zadne ramy. ma swoj swiat, do ktorego trzeba sie dostosowac, jesli chce sie w nim egzystowac. zdecydowanie, wielkie umysly sa popieprzone. czy utozsamiam sie z pamela w niektorych aspektach? albo z innej beczki z gala dali? stawianie za wzor to moze zbyt duzo powiedziane, ale tak, sadze, ze mamy cos wspolnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;patrze przez okno na wielkie kloce, 12- czy 15-pietrowe bloki. pamietam, co mowisz zawsze kiedy obok nich przechodzimy. pamiec przekleta i blogoslawiona. takie rzeczy jednak dodaja zyciu smaczku. pies ciagle rzuca mi pod nogi jezyka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-7012718084718957600?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/7012718084718957600/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/wczoraj_03.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7012718084718957600'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7012718084718957600'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/wczoraj_03.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-5072654497076891713</id><published>2010-11-02T13:07:00.002+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.267+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>pomaranczowe rolety maja wielki wielki plus. mianowicie wystarczy, ze na dworzu jest po prostu w miare jasno, a kiedy otwieram oczy i na owe rolety patrze wydaje mi sie, ze za nimi na pewno swieci slonce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kaloryfery ledwie grzeja. ale pod piekna koldra od Kamy bylo mi cieplo. na poduszkie nie mialam poszewki, wiec ubralam ja w koszulke santany. bardzo dobrze sie spalo. sny pamietam (mama mowila, zeby pamietac sny z pierwszej nocy spedzonej w nowym miejscu), ale ich nie ujawnie. wstyd. wstyd i hanba!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wczoraj mialysmy z dziewczynami mini-parapetowke (dostalam hm... serwetki, ktore przypominaja niedokonczone moherowe berety, sa w pytke; buba dostala pomaranczowego piszczacego jezyka. bardzo sie z niego cieszy, ja nieco mniej) z jasonem stathamem i dla kontrastu vanilla icem. rozmowy toczyly sie niemal do switu (nie Kama, metro juz dawno nie jezdzi), wiele bardzo celnych spostrzezen zostalo zawartych w pouczajacych dyskusjach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;teraz wchlaniam sniadanie. dosc pozne, ale jednak. zimna herbata z wczoraj, rozklapciane, rozmoczone prawie prawdziwe muesli, kawalek ciasta czekoladowo-marchwiowego. musze sie pochwalic, ze wczoraj po wyjsciu malych chlorow bylam jeszcze na sile pozmywac! dzisiaj pierwsze co zrobilam, to zlozenie lozka i odkurzenie. mam w pokoju wzgledny porzadek (na tyle, na ile pozwalaja walizy). jestem boska, tak, wiem. ach, no i jakby co zapraszam wszystkich chetnych, prosze tylko wczesniej sie zaanonsowac coby w szafce nie brakowalo earl greya i biszkoptow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przy rozpakowywaniu klamotow natknelam sie na przypinke 'dobrze znow cie widziec', ktora dostalam od x. wyczulam mocny przekaz podprogowy, gdyz przypinka ta sygnowana byla przez vodke bols. nie mniej jedna bardzo dziekuje za nia, jest boska.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-5072654497076891713?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/5072654497076891713/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/pomaranczowe-rolety-maja-wielki-wielki_02.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5072654497076891713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5072654497076891713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/pomaranczowe-rolety-maja-wielki-wielki_02.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-1489318630422148010</id><published>2010-11-01T16:18:00.002+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.270+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>kradne internet. zeby nie napierdzielac bez potrzeby notek, te edytuje - jest prosty sposob, zeby zlagodzic gorne swiatlo, ktore niemilosiernie wali po oczach. wykrecic zarowki. przy okazji starajac sie nie skrecic sobie karku balansujac na rozkladanym krzeselku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;musze tez opanowac sztuke uzywania kuchenki gazowej, na razie nie chce ze mna wspolpracowac i siedze z pustym brzuchem. kaloryfer tez moglby sie nie buntowac. na razie jest zimny. moze mnie nie lubi..?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mam tutaj bardzo sprytny stolik z podwojnym blatem, tzn jest jeden blat, scianki z dwoch stron i drugi blat. wiec moze panowac na tymze stoliczku pierdolnik i porzadek jednoczesnie! czyz to nie wspaniale?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mam tez swoj teczowy imbryczek i filizaneczke. mam fajny widok z okien - z jednego widze drzewa, a w oddali stare kamienice, z drugiego omawiany wczesniej spacerniak (i wiem, ze w strozowce jest archaiczny czerwony telefon, taki co trzeba bylo krecic takim kolkiem, zeby wybrac numer). co smieszniejsze, z czwartego pietra widze rowniez stary dom. wszystko widze. jeszcze troche a ulozesobie poduchy na parapecie i bede obserwowac wszystko jak stara baba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie moge sie doczekac, kiedy maszyna do pisania przyjedzie. mam tyle rzeczy do wystukania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-1489318630422148010?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/1489318630422148010/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/kradne-internet.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1489318630422148010'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1489318630422148010'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/kradne-internet.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-2580810096694596398</id><published>2010-11-01T13:59:00.001+01:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.272+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>nostalgicznie.&lt;br /&gt;wczoraj przewalilam czesc rzeczy od x na nowy kwadrat. zdazylam nawet wypakowac i w ogole. widok na spacerniak jest mistrzowski - dzisiaj mili panowie osadzeni robili mi soundtrack do przemeblowania. teraz dopakowuje reszte rzeczy u x i tak mnie na wspomnienia naszlo. pamietam 'zyciorys' kazdej rzeczy, skad sie wziela i dlaczego. jakie uczucia jej towarzysza. a i tak usmiechnelam sie, kiedy wpadla w rece mi skarpetka to-skomplikowane, ktora wskoczyla mi jakims cudem do ciuchow, kiedy sie od niego wyprowadzalam. teraz tylko sprzatam po sobie pokoj, w ktorym przez jakis czas pomieszkiwalam. zapewne o wiele trudniej bedzie mi zabrac cala reszte z poprzedniego mieszkania. z domu. troche mi smutno, kiedy o tym mysle, tamto miejsce uwazalam wlasnie za swoj dom, sporo serca wlozylam, zeby bylo tam jak bylo. ale trudno! tak musi byc i nie ma sie co z tym sprzeczac. sama urzadze swoj dom tak, by nic nie mialo wplywu na to czy on jest czy go nie ma. stworze swoje wlasne fundamenty, zeby na nich budowac - sama czy z kims. jest dobrze. nowe wnioski, nowe nauki codziennie wplywaja do mojego mozdzku. lecze problemy sercowe kolezanek, co daje mi wielka szanse na to, zeby przy okazji anotowac swoje wlasne rysy, wpisac je do kajeciku i pracowac nad tym, zeby zniknely.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie zdazylam wczoraj wyprobowac, jak sie spi w nowym mieszkaniu, wiem jednak, ze kanapo-lozko jest nieco rozpieprzone i sa problemy z przejsciem z jednego stanu w drugi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;gdybym mogla napisac tak wszystko wszystko... bede nudna, ale przepelnia mnie spokoj, radosc, milosc. chec zmian, chec poprawy. kiedy widze, ile pracy przede mna, cieszy mnie to tak naprawde. cieszyc sie bede z efektow. kiedy widze, ze moja definicja szczescia nie koniecznie musi byc ta jedyna i sluszna, kiedy potrafie ja nagiac do potrzeb drugiej osoby. nie chce nic w zamian. jesli dostane, bede szczesliwa; sam fakt dzielenia sie z druga osoba pewnymi rzeczami, chwilami, myslami jest wystarczajaco zajebisty. zdaje sie, ze jestem szalenczo zakochana w zyciu. swietne uczucie, polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i dziekuje, ze moglam to zauwazyc.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-2580810096694596398?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/2580810096694596398/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/nostalgicznie_01.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/2580810096694596398'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/2580810096694596398'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/11/nostalgicznie_01.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-2307510424001157525</id><published>2010-10-31T01:03:00.001+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.274+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>temat zszedl na jedzenie. stanie przy garach moze moja pasja moze nie jest, ale bardzo lubie eksperymenty kuchenne. uwielbiam robic mase zarcia, ktorego potem nie ma kto zjesc albo slysze, od osoby zjadajacej, ze bedzie gruba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mam na ciele takie punkty, ktore maja jakies dziwne polaczenia nerwowe z innymi miejscami ciala - np kiedy podrapie sie w pepek (jakkolwiek to brzmi) czuje swedzenie na plecach. kiedy czyszcze sobie lewe ucho chce mi sie kichac. albo - laskotek praktycznie nie mam. jedyne miejsce, gdzie sie czasem uaktywniaja to przednia strona ud, a to i tak tylko wtedy, gdy znecajaca sie nade mna osoba... kopie je pietami. wiec w zasadzie nagly atak mi nie grozi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przypomnialam sobie tez dzisiejsze spotkanie z bezdomnym. zaczepil mnie w drodze do domu i poprosil o pieniadze, ktorych przy sobie nie mialam. do domu wpadlam i na silownie wypadlam. i znow po drodze go wyminelam, szedl w tym samym kierunku, tylko o wiele wolniej. weszlam do sklepu, zeby kupic mu kanapki, ale nie mozna bylo placic karta. pomyslalam - dupa, jesli wyjde z silowni i go zobacze, kupie mu cos do jedzenia w sklepie na dole. i rzeczywiscie - wyszlam z fabryki testosteronu, a rzeczony jegomosc przysypial na lawce przy sklepie, wiec poszlam zdobyc dla niego skromna waloweczke. nie chcialam go budzic, wiec zostawilam tobolek na jego torbie. mam nadzieje, ze sie choc troche ucieszyl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czy strach i watpliwosci biora sie z tego, ze czlowiek ma zaprogramowany instynkt stadny? boi sie robic cos po swojemu tylko dlatego, ze szara masa robi to w inny sposob? i czlowiek sobie koncypuje - skoro TYLU LUDZI ma na zycie przepis taki a taki, to moze rzeczywiscie cos w tym jest i ja robie zle?&lt;br /&gt;moj ojciec zawsze probowal to we mnie zakodowac. ze skoro ilustam ludzi ma o czymstam zdanie jakiestam, to przeciez musi cos w tym byc! gowno prawda. na koncu drogi moze sie okazac, ze ta cudowna wiekszosc zafundowala sobie podroz w jedna strone na dno mentalnego wielkiego kanionu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-2307510424001157525?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/2307510424001157525/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/temat-zszedl-na-jedzenie_31.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/2307510424001157525'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/2307510424001157525'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/temat-zszedl-na-jedzenie_31.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-6159224536612868680</id><published>2010-10-30T20:51:00.001+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.275+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>a jednak, wyspalam sie prawie idealne. moze byloby lepiej, gdyby kochany pies nie szczekal przy drzwiach i rownie kochane sasiadki nie napierdzielaly pod nimi jak najete, a ze sa przygluche, to praktycznie krzycza. uch. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;rossmann przeszedl samego siebie. ja rozumiem - tzn nie rozumiem, ale przywyklam - ze bozonarodzeniowe ozdoby zaczynaja wisiec juz po swiecie zmarlych, ale na litosc boska, jest jeszcze pazdzierrrrrrnik. i juz widze bombki, gwiazdki, torebki etc. no i wystroj swiateczny. urzekli mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wykorzystalam piekna pogode i poszlam z psem i x na spacer po polach. pies byl bardzo grzeczny i jak zwykle nadaktywny, gorzej z x bo mial mega kaca, ale coz zdarza sie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jestem na siebie zla. chcialam gdzies wyjsc, ale jestem tak padnieta, ze wyjde jedynie z pokoju do lazienki zeby sie wykapac. jutro wielki dzien, dostaje klucze do nowego lokum. zaczne pisac ksiazke pt. Okno Na Spacerniak, kto wie, moze ja kiedys zekranizuja?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;naszlo mnie tez na refleksje - kiedy poczucie wlasnej wartosci zamienia sie narcyzm? zostalo mi dzisiaj zarzucone, ze jestem pyszalkowata i narcystyczna. nie zgadzam sie z tym. jestem raczej pokorna, tylko ze wlasnie - znam swoja wartosc. czy w dzisiejszych czasach swiadomosc tego, ze jest sie wartosciowym czlowiekiem jest niemodna? czy kazdy, kto nie spuszcza nosa na kwinte i daje sobie na kazdym kroku nakopac do dupy, nie jest falszywie skromny - staje sie od razu zakochanym w sobie bufonem? hm, chyba to chrzanie. rozni ludzie, rozne zestawy panvitan.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-6159224536612868680?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/6159224536612868680/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/jednak-wyspalam-sie-prawie-idealne_30.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6159224536612868680'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6159224536612868680'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/jednak-wyspalam-sie-prawie-idealne_30.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-5547489212368725393</id><published>2010-10-30T00:51:00.001+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.277+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>kolejny dzien z rzedu sen ograniczyl sie do niecalych 3h. kladac sie w koncu naprawde spac zerknelam na czasomierz, pokazal mi 5.20. znowu zaspalam, mimo ze nastawilam dwa budziki. do pracy poszlam po prostu nieprzytomna. z kilku powodow. czas wlokl sie niemilosiernie, ale teraz bede miala az piec dni wolnych pod rzad. bosko. przeprowadze sie, uklepie, wyspie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dzisiaj zostalam porwana do teatru na Les Miserables. bardzo prawdopodobne, ze to tylko moj prostacki, prymitywny umysl nie byl w stanie pojac geniuszu spektaklu. to byl disney przelozony na deski teatru. naprawde, bakowalo tylko niebieskich ptaszkow z wielkimi blyszczacymi oczyma oraz wlosow powiewajacych w polobrocie w zwolnionym tempie. poza tym przysypialam. z powodu zmeczenia oraz niesamowitej wartkosci akcji. pierwszy raz w Romie bylam kilka lat temu na Kotach - z siostra i owczesnym pozal sie boze szwagrem. wyszlismy stamtad podczas pierwszej przerwy (chyba taka karma musicali) i poszlismy na sushi, wtedy nastapilo moje rozdziewiczenie w tej kwestii. milosc od pierwszego wejrzenia. dzisiaj nie bylo inaczej - wyszlismy po pierwszej czesci i pojechalismy do Satori na szame. i tak jak kiedys mi pokazano sushi, tak dzisiaj ja wystepowalam w roli przewodniczki, poniewaz x mial dzisiaj do tej szamy pierwsze podejscie. smakowalo mu, wiec plus dla mnie. tez sie nazarlam. bosko. poza tym poznalam, co to odciski od obcasow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;obiecalam tez xx, ze poswiece mu kawalek w dzisiejszych wypocinach, poniewaz stwierdzil, ze wkreca sie w moja chora psychike. a wiec moj drogi, publicznie wspominam uwage, jaka przez Ciebie dostalam, kiedy siedzielismy w pierwszej lawce w podstawowce, bo mnie zagadywales. pamietam tez jak zrobiles mi mini kolo garncarskie z napedu magnetofonowego. i jak mi bylo smutno, kiedy powiedziales, ze sie przeprowadzasz i juz do iv klasy podstawowki chodziles do innej szkoly. to byly czasy. masz swoje piec minut chwaly na moim niezwykle popularnym i poczytnym blogu! a jak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jutro spotkanie z panem od genetycznie modyfikowanej dyni, ale przedtem odrabianie tych nieprzespanych nocy. chociaz i tak nie sadze, zebym sie dzisiaj porzadnie wyspala. najlepiej spi sie z wielka pluskwa przyklejona do plecow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;isc spac, nie isc spac, isc spac, nie spac isc, spac, nie spac, isc, nie spac, nie isc... cokolwiek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-5547489212368725393?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/5547489212368725393/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/kolejny-dzien-z-rzedu-sen-ograniczyl_30.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5547489212368725393'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5547489212368725393'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/kolejny-dzien-z-rzedu-sen-ograniczyl_30.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-6393614476807553290</id><published>2010-10-28T12:06:00.001+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.279+01:00</updated><title type='text'>Good Morning Starshine</title><content type='html'>&lt;object style="background-image: url(&amp;quot;http://i4.ytimg.com/vi/_wukVgjlkZM/hqdefault.jpg&amp;quot;);" height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_wukVgjlkZM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/_wukVgjlkZM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" allowscriptaccess="never" allowfullscreen="true" wmode="transparent" type="application/x-shockwave-flash" height="344" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;chociaz wole wersje z filmu, ale moze to kwestia przyzwyczajenia. piekny dzien dzisiaj mamy. i mowie zdecydowane TAK dla belgijskich pralinek na sniadanie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-6393614476807553290?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/6393614476807553290/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/good-morning-starshine_28.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6393614476807553290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6393614476807553290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/good-morning-starshine_28.html' title='Good Morning Starshine'/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-599547595650678005</id><published>2010-10-27T23:40:00.001+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.280+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>'twoj styl' i 'pani' wychodza z jednej stajni i maja nawet te sama strone www podana na okladce. sa blizniaczo podobne. obie promuja postawe 'plec slaba zanika, musimy byc silne, bo na mezczyzn nie mozna liczyc'. tylko co bylo pierwsze - jajko czy kura? czy to panie musialy sie przystosowac do tego, ze faceci jakims dziwnym trafem zaczeli niewiesciec i wyrastac na ciapy, czy moze same sie do tego mniej lub bardziej, chcac - niechcac przyczynily? nie biore pod uwage przypadkow maminsynkow, ktorzy rabka mamusinej kiecy trzymaja sie do poznego wieku, bo im tak wygodniej, a matki te swoje dzieci z siusiaczkami krzywdza, bo chca wszystko robic za nich, ich synalek przeciez jest najcudowniejszy i najlepiej, jesli jego zonka przejmie paleczke i dalej bedzie mu matkowala. takie przypadki sie niestety zdarzaja, ale wynika to ewidentnie z nadopiekunczosci rodzicielki. natomiast kobiety musza byc silne, bo mezczyzni zciapieli? sami z siebie, w jakis niewytlumaczalny sposob. czy moze mezczyzni zciapieli, bo kobiety wymyslily sobie nowy porzadek rzeczy? nie popieram ani nie krytykuje tego. nie interesuje sie zagadnieniem feminizmu, w zwiazku z tym nie wiem, czy jestem za czy przeciw. nie wiem, za czym optuja feministki, wiec ich do tego mieszac nie bede. sadze jednak, ze zciapienie plci meskiej jest efektem tego, ze kobiety chca wszystko same. prosze bardzo, tylko nie narzekajmy teraz! 'prawdziwy facet' jest teraz zadkoscia, to prawda. ale takie wtapianie kobietom przez media 'badz samowystarczalna, silna, niezalezna blablabla' moze przecietnej kobiecie zrobic z mozgu papke. zgadzam sie, czlowiek powinien byc samowystarczalny i nic w tym zlego, ale wcielajac sie w myslach w role mezczyzny widze w tym ciche przyzwolenie na 'robta co chceta'.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;te same czasopisma kilka stron dalej wmowily mi, ze KONIECZNIE POTRZEBUJE podkladu, najlepiej w formie musu jako ze mam cere mieszana. jestem na siebie zla, ze dalam sie wrobic, ale co tam, mam 22 lata, pierwszy podklad mozna sobie kupic. i tak glownie dla skeczu, uzyje dwa razy i odloze, bo nie mam po co sie tapetowac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a dzien ogolnie przyjemny. chyba zamieszkam na silowni. dzieki Kama :*&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-599547595650678005?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/599547595650678005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/twoj-styl-i-pani-wychodza-z-jednej_27.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/599547595650678005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/599547595650678005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/twoj-styl-i-pani-wychodza-z-jednej_27.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-6315704395404276943</id><published>2010-10-26T23:27:00.003+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.282+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>od rana obiecywalam sobie, ze cos napisze. a jestem tak padnieta, ze.... ale dobra. niech bedzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wczoraj bylam matka teresa, dzisiaj jestem koktajlem molotowa. ostatecznie, w lagodniejszej wersji - lawalampa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sprawa pierwsza. poranna obserwacja, co ludzie robia z rekoma kiedy ida do pracy? wiekszosc osob, ktore mijalam byla plci pieknej (przynajmniej w teorii): przewaznie jedna reka na pasku od torby przewieszonej przez ramie, w drugiej siatka z zakupami, telefon lub zwyczanie spoczywala w kieszeni. mezczyzni mieli przewaznie jedna reke w kieszeni, druga machali w rytm krokow. ja mialam dzisiaj w jednej rece jablko, druga w kieszeni plaszcza. tak wiec przynajmniej jedna reka w wiekszosci przypadkow jest w kieszeni. ciekawe dlaczego. ciekawe co w tych kieszeniach ludzie maja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w tramwaju pachnialo wyperfumowana kupa. nie zlokalizowalam zrodla tegoz zapachu, jednak dokladnie tak to mi sie skojarzylo. czlowiek-kupa, ktory wylal na siebie caly flakon taniej wody toaletowej. byc moze takiej z rezerwuaru faktycznego kibla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w tramwaju byl rowniez pan z dwiema czapkami. jedna czapkie mial na glowie, druga miedlil w rekach. to byl dziwny widok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;po wyjsciu z tramwaju za to uderzyl mnie po nosie naprawde mily aromat. przez chwile zastanawialam sie, czy to nie jest zwykle powietrze, ale sprawia mi taka blogosc, bo wyszlam z wagonu-szambiarki. ale chyba nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;najwazniejszy moral dnia dzisiejszego (i ten fragment dedykuje Kamie w imie 'jak Koti robi z siebie pajaca') - lepiej nie testowac kosmetykow jesli nie ma sie pewnosci, ze w poblizu NA PEWNO jest dobre mleczko do demakijazu. zachcialo mi sie zobaczyc, jak bym wygladala w ciemnej szmince. szminka byla w plynie z mala gabeczka do nakladania. byla jej juz resztka, nierowno rozlozyla mi sie na ustach + gdzieniegdzie wyjechalam ta gabeczka za bardzo. jak to ja, mistrzyni makijazu. na szczescie zeby oszczedzilam. popatrzylam chwile na swoje boskie odbicie w lustrze. starczy, trzeba zetrzec. hmm... czemu nie schodzi... fcuk. w lazience znalazlam jakis plyn do demakijazu, ale byl zbyt slaby. efekt byl taki, ze rozmazalam sobie ten skondensowany sok jagodowy wokol ust i wygladalam dokladnie, dokladnie jak Jocker... oczywiscie Hipo mial z tego najwiekszy ubaw. a potem szorowalam, szorowalam usta, zeby to cholerstwo zetrzec, i po jakichs 5 minutach mi sie udalo. naprawde, nie probujcie tego w domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kolejna istotna sprawa jest moja milosc. pojelam, ze kocham do szalenstwa Hipcia - nie dosc, ze cieszy sie, kiedy growluje przez wuwuzele, to jeszcze bardzo bawi go kiedy bekam. ktory mezczyzna by docenil te niewatpliwe atuty mojej osobowosci? szkoda tylko, ze jest ode mnie o 22 lata mlodszy. kocham, poczekam. i wychowam na dobrego mezczyzne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;obierajac jablka zawsze staram sie zrobic to w ten sposob, zeby byla tylko jedna, megadluga obiera, po czym robie sobie z niej naszyjnik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wyczytalam dzis takze, ze mozg Jima Carreya 'po prostu' wytwarza za malo dopaminy i serotoniny. moze moj mozg, czy cokolwiek tam jest, wytwarza tych zwiazkow za duzo? i stad mam takiego pierdolca?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ach, no i bylam dzisiaj w fabryce testosteronu. baaaardzo, bardzo mila niespodzianka w postaci jest-na-czym-oko-zawiesic. moj zmysl estetyczny zostal dopieszczony (i to w takim miejscu! kto by pomyslal). do tego pan mial bardzo ladnego septuma. a ja jestem umeczona, spocona i pachne ziemniakami (ni cholery nie wiem dlaczego).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-6315704395404276943?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/6315704395404276943/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/od-rana-obiecywalam-sobie-ze-cos_26.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6315704395404276943'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6315704395404276943'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/od-rana-obiecywalam-sobie-ze-cos_26.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-7480422403752787943</id><published>2010-10-25T23:53:00.002+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.284+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>jestem polaczeniem gali dali z matka teresa i glazem narzutowym. jestem patykiem wrzuconym do rzeki, plyne spokojnie z jej pradem. co wy, mezczyzni, zrobilibyscie bez kobiet? a co my zrobilybysmy bez was? bylo by nam naprawde nudno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a tak z innej beczki, przeczytalam artykul o mateuszku chorym na mukowiscydoze. o tym, ze dzieki artykulowi na portalu z wiadomosciami nagle dobroczyncy zaczeli walic drzwiami i oknami. tak samo z tomkiem, co sie zatrul muchomorem sromotnikowym. oczywiscie, szkoda mi tych dzieciakow i bardzo sie ciesze, ze znajduja sie ludzie, ktorzy chca im pomoc. ale. takich dzieci jest mnostwo, w kazdym bloku, w kazdym wiekszym miescie w szpitalach dzieciecych, wszedzie. czy ci sami wspanialomyslni ludzie nie wpadna na pomysl, by poszukac na wlasna reke jakiegos potrzebujacego dziecka, znalezc jakas fundacje pomagajaca maluchom w potrzebie? nie, trzeba wszystko miec podane na tacy. poki nie beda trabic na tefauenie, na wupe czy innych gazetach, to problemu nie ma, nie widac. ile procent z tych wspanialych, czulych ludzi jest w stanie na codzien wykonac chociazby drobny mily gest wobec obcych osob.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;za duzo madrych mysli mam na dobranoc. sziiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiijet...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-7480422403752787943?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/7480422403752787943/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/jestem-polaczeniem-gali-dali-z-matka_25.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7480422403752787943'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7480422403752787943'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/jestem-polaczeniem-gali-dali-z-matka_25.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-7572422611792413138</id><published>2010-10-25T21:37:00.001+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.285+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>taaaaaaaaak, zaraz cos namodze, jak tylko umyje lazienke. jestem zjebana, ale przeciez obiecalam...&lt;br /&gt;myslalam, ze po myciu prysznica w poprzednim lokum juz nic mnie nie zdziwi. ale wanna przeszla sama siebie. ona jest biala! nigdy bym nie podejrzewala!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale dalam rade, zwyciezylam. to najwazniejsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mam (no dobra, mialam) zapasy energii z weekendu. spalam dzisiaj cale 3h, ale i tak obudzilam sie naprawde wypoczeta, wyspana. w ogole nie bylam padnieta. ale teraz jestem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nienauczona doswiadczeniem pt. kup cos slodkiego, siedze i psiocze pod nosem, ze nie wzielam jakiegos ciuciu na zakupach. mam taaaaaka ochote na cos czekoladowego. ale zawsze mowie sobie 'nie, na wieczor slodkiego jesc nie bedziesz!'. i takie sa efekty. a wychodzic do sklepu juz mi sie totalnie nie chce. len, len, len.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;polecam kazdemu medytacje. bylam dzisiaj z Kama na sekciarskim kolku rozancowym, spiewalysmy hare krishna i inne tego typu szatanskie przyspiewki. tak jak poprzednim razem zajelam miejscowke przy piecu, i takze jak poprzednim razem o malo nie zasnelam. tam jest tak niesamowicie relaksujacy klimat + nie ma dracego sie Hipa + glos dziewczyny, ktora prowadzi medytacje.. juz wiem, dlaczego koty tak bardzo lubia piece kaflowe. sama w pewnym momencie chcialam zamienic sie w kota, wdrapac na gore pieca, zwinac w klebek i zasnac. rzecz jasna pozniejsza konfrontacja z temperatura na zewnatrz nie byla zbyt przyjemna. a, ale to o czym chcialam powiedziec - glupawka. dawno nie mialam tak idiotycznego, pozbawionego wszelkich podstaw ataku smiechu, na dokladke w miejscu publicznym. dobrze, ze Kama stala obok, bo pewnie przytulalabym sie to posadzki i dalej smiala. a tak przynajmniej utrzymalam sie w pionie (no, prawie). chyba powinnysmy zaczac spisywac nasze pomysly i teksty. poczawszy od nacpanej antylopy (wiecej nie powiem) a na 'zrobie ci grosik' skonczywszy. albo lepiej, powinnysmy nosic przy sobie dyktafony.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-7572422611792413138?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/7572422611792413138/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/taaaaaaaaak-zaraz-cos-namodze-jak-tylko_25.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7572422611792413138'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7572422611792413138'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/taaaaaaaaak-zaraz-cos-namodze-jak-tylko_25.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-699483393322024759</id><published>2010-10-25T03:43:00.003+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.287+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>uwielbiam ten moment, kiedy moje cialo jest doskonale gladkie. krew szybciej dociera do wszystkich komorek. i nie lubie tego momentu - mam wrazenie, jakbym zmywala z siebie najdrozsze perfumy swiata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ktos, kto zmywa woda szanela nie moze byc tap madl. pirog juz czeka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-699483393322024759?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/699483393322024759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/uwielbiam-ten-moment-kiedy-moje-cialo_25.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/699483393322024759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/699483393322024759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/uwielbiam-ten-moment-kiedy-moje-cialo_25.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-1966761484188103194</id><published>2010-10-24T19:47:00.001+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.289+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>ASEQURELLA!!!&lt;br /&gt;'1. Asequrella zwiększa libido.&lt;br /&gt;Zawarte w Asequrelli wyciągi z żeń szenia i imbiru podnoszą libido,  pomagają utrzymać energie i witalność a przez co pozwalają na zachowanie  sprawności seksualnej'&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tak sie gada o tym zwiekszeniu libido u kobiet - co zrobic, zeby wciaz miec wysokie libido przy stosowaniu doustnej antykoncepcji. a co, kiedy sytuacja jest inna? co zrobic, kiedy biarac pigulki libido jest W MIARE pod kontrola..? a przy braku stosowania tego uspokajacza wszystko po prostu wymyka sie spod kontroli i kobieta ma ochote nadziewac sie na klamki? i to w 'dzien powszedni', bo przy owulacji oczywiscie trzeba byc gotowym na eskalacje problemu. na to nikt nie wpadl, bo sie utarlo, ze to faceci mysla tylko o jednym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nienawidze tego stanu. wszystko mnie boli. nie wiem, kto to wszystko wymyslil, ale pewnie ma straszny ubaw.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-1966761484188103194?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/1966761484188103194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/asequrella-1_24.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1966761484188103194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1966761484188103194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/asequrella-1_24.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-7869711872225485768</id><published>2010-10-24T14:15:00.001+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.290+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>chociaz mi glupio, przyznaje bez bicia - wczoraj pobilam rekord, wstalam o godzinie 15.00. ale to wszystko dlatego, ze do 5.00 ogladalam tap madl. dzisiaj mialam niesmialy zamiar wstac wczesniej i pare rzeczy ogarnac, ale kiedy otworzylam oczy okazalo sie, ze jest 12.30. shame on me. nieprzyzwoicie bejowy weekend. probowalam pisac, cos tam mi niby wychodzilo, ale w koncu stanelam przed lustrem i zaczelam sie cieszyc, ze udalo mi sie pozegnac z kilogramami, ktore chcialam splawic juz dawno dawno temu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;o 14.15 jem sniadanie kontemplujac nad tym, jakie zycie jest zabawne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-7869711872225485768?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/7869711872225485768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/chociaz-mi-glupio-przyznaje-bez-bicia_24.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7869711872225485768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7869711872225485768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/chociaz-mi-glupio-przyznaje-bez-bicia_24.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-7691623761645547540</id><published>2010-10-24T02:23:00.001+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.292+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>stapam po puchatym, mieciutkim dywanie, koloru wrzosowego. za te przyjemnosc place bileterowi siedzacemu w budce przed dywanem. musi mu sie strasznie nudzic, dlubie z namaszczeniem przy dawno nieobcinanych paznokciach. zamykam oczy i zamieniam sie w stope, cala soba chlone miekkosc, chce sie w ten dywan po prostu zapasc, otulic sie nim, zamieszkac. schodze po schodach, na dole czeka hustawka, bujam sie na niech chwile, ale mnie nudzi, wiec ide do piaskownicy. ktos przede mna zostawil swoje foremki. zawsze takie rzeczy zabieralam do domu jako trofea, ale tym razem nie pakuje ich do kieszeni. moze i ktos po mnie bedzie chcial sie pobawic. ide dalej, szara brudna ulica, na chodniku kawalki potluczonych butelek, rozklapciane gumy do rzucia, ptasie gowna i inne smieci. jedno ptasie gowno wyglada jak rozjechana zaba, albo jak jakis bozek. kto wie, co ptak chcial nam przekazac? pelno lisci. zagubione buty nie do pary, kawalek za nimi cala masa skarpet, dziurawych. staram sie zaplesc sobie warkocz, ale mam chyba za krotkie wlosy i nie udaje mi sie. zakladam po prostu czapke, zeby ukryc ten burdel. w glowie, na glowie. chce przejsc przez ulice, ale ilekroc tylko stawiam stope na jezdni, swiatlo zmienia sie na czerwone. tak jak z automatycznymi drzwiami, tylko na odwrot - fotokomorka zamiast otwierac je, zamyka. jakis blad systemu. chociaz mowia, ze wszystko okej i mozna wejsc tylnymi drzwiami, dla personelu. na polkach pustki, znalazlam tylko make. trudno, z niej tez cos ulepie, jesli z kranu poplynie woda.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-7691623761645547540?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/7691623761645547540/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/stapam-po-puchatym-mieciutkim-dywanie_24.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7691623761645547540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7691623761645547540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/stapam-po-puchatym-mieciutkim-dywanie_24.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-6187279352556082310</id><published>2010-10-22T21:58:00.004+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.294+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>to, co sie dzieje, to sa chyba jakies zarty po prostu...&lt;br /&gt;jest bardzo, bardzo zabawnie. to jest ten moment, w ktorym troche czekam, co bedzie dalej. nawet nie wiem, jak to ujac, ale naprawde przestalam wierzyc w cos takiego jak 'zbieg okolicznosci'. to jest po prostu niemozliwe. zycie, los jest bardzo zlosliwy i w tej chwili kpi sobie ze mnie w zywe oczy. tak jakby mi ktos opowiadal dobry dowcip, tylko ze ten dowcip sie ciagnie i ciagnie, i jeszcze nie wiadomo, jaka bedzie pointa, ale to nie wazne, bo i tak jest smiesznie. moze na koncu wyjsc totalny beton. ale to nic. slodkie szczegoly pozostawiam raczej dla wezszego gremium, ale wczoraj po prostu nie moglam przestac sie smiac. dostalam ataku histerycznego smiechu z rodzaju tych, po ktorych boli brzuch.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-6187279352556082310?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/6187279352556082310/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/to-co-sie-dzieje-to-sa-chyba-jakies_22.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6187279352556082310'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6187279352556082310'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/to-co-sie-dzieje-to-sa-chyba-jakies_22.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-8420573779829006246</id><published>2010-10-21T11:58:00.001+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.296+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>po pierwsze - parasole.&lt;br /&gt;nie lubie parasoli, bo:&lt;br /&gt;1. gubia sie. jak juz w koncu szarpnelam sie i wydalam cale 10zl na dzieciecy parasol (bo 'doroslych' nie bylo oraz bo byl teczowy), zdazylam go pouzywac jeden dzien po czym byl laskaw sie zgubic. niewiarygodne.&lt;br /&gt;2. sa agresywne. kiedy sie przechodzi zbyt blisko nich bardzo czesto maja ochote wydlubac czlowiekowi oko badz dostac sie do jakiegos innego twarzowego otworu.&lt;br /&gt;3. buntuja sie. kiedy uznaja, ze za bardzo wieje, po prostu maja czlowieka w glebokim powazaniu i wywijaja sie na druga strone.&lt;br /&gt;parasolom mowie prawie zdecydowa NIE, no chyba ze znowu znajde dziecieca teczowa mala parasoleczke. to co innego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;po drugie - demotywujace hasla.&lt;br /&gt;nie chodzi o popularne demotywatory. spojrzalam na spodnie, ktore wczoraj skonfiskowalam z lumpexu. na lewej kieszonce maja wyhaftowany napis ENJOY THE SUMMER. jakim kurka prawem? zasmialam sie gorzko - siedze w tychze spodniach, w dwoch parach skarpet, bluzie i dwoch swetrach, pije kolejna goraca herbate i nadal jest mi zimno; widok za oknem nie sprzyja podgrzaniu temperatury. jesli ktos ma ochote zasponsorowac mi wyjazd w jakies cieple miejsce, prosze sie nie krepowac i pisac. nie musza to byc jakies burzujskie cieple kraje, moze byc chociazby chorwacja. wlochy. hmmm, kostaryka? o wiem! nowa zelandia, poprosze! i w zestawie spiewajacego humbaka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;po trzecie - zdziwienie ludzi, kiedy tramwaj zamiast jechac prosto skreca w prawo.&lt;br /&gt;dzisiaj jakis moron postanowil polezakowac pod tramwajem na pulawskiej przy malczewskiego. z tego wzgledu tramwaje w strone centrum przez dlugi czas nie kursowaly, a te jadace z centrum w strone mokotowa na placu zbawiciela byly kierowane w prawo w kierunku placu narutowicza. stalam przez chwile przed przejsciem przez tory i patrzylam, jak zdezorientowani ludzie rozgladaja sie wokol i nie wiedza, co sie dzieje. spoznilam sie do pracy jakies 10 minut. ja mam szefowa bardzo wyluzowana, ale zastanawiam sie, co przezywali ludzie, ktorzy szefow maja popieprzonych i nie ze swojej winy narazaja sie poprzez takie spoznienie na atak tyranow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wczoraj sie troche z Osho zagalopowalam. zapomnialam dodac, ze jego slowa trzeba przepuscic przez osobiste filtry i wylowic z nich esencje. niektore tezy moga wydawac sie radykalne, jednak po przemysleniu tego, co proponuje, duzo rzeczy wydaje sie sensowne i ulatwiajace zycie. te kilka akapitow pochodzi z ksiazki 'milosc, wolnosc, samotnosc' i odnosi sie ogolnie do milosci miedzyludzkiej, do kazdego rodzaju zwiazkow miedzy ludzmi. swiatlo!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-8420573779829006246?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/8420573779829006246/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/po-pierwsze-parasole_21.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8420573779829006246'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8420573779829006246'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/po-pierwsze-parasole_21.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-7120372397929138070</id><published>2010-10-21T00:19:00.002+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.298+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>milosc boli, poniewaz toruje drogi rozkoszy. milosci jest bolesna, poniewa przemienia; milosc jest przeobrazeniem. kazda transformacja musi byc bolesna, bo stare musi zostac porzucone na rzecz nowego. stare jest znajome, niebudzace obaw; nowe jest zupelnie nieznane. bedziesz sie poruszac po niezbadanym oceanie. w stosunku do nowego nie mozesz poslugiwac sie rozumem; ze starym juz sie oswoil. umysl potrafi funkcjonowac tylko ze starym; w nowym staje sie bezuzyteczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;totez narasta lek, a w miare jak opuszczasz stary, wygodny swiat, swiat udogodnien, narasta takze bol. lek przed nieznanym wobec bezpieczenstwa tego, co juz poznane, nieprzewidywalnosc niewiadomego, sprawiaja, ze czujesz sie taki przestraszony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to przez ten bol miliony ludzi wioda zycie bez milosci. oni takze cierpia, ale ich cierpienie nic im nie da. cierpiac z milosci, nie cierpisz na prozno. cierpienie z powodu milosci jest tworcze; wznosi cie na wyzsze poziomy swiadomosci. cierpienie bez milosci jest pozbawione sensu; prowadzi cie donikad, obracasz sie w blednym kole. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czlowiek bez milosci jest narcystyczny, jest zamkniety. zna tylko siebie. a jak bardzo byl w stanie poznac siebie, jesli nie poznal innych? tylko inni ludzie moga byc jak lustro. nigdy nie poznasz siebie bez znajomosci innych. i, oczywiscie, bez milosci. osoba, ktora nie poznala innych w glebokiej milosci, w ogromnej namietnosci, w pelni ekstazy, nie bedzie zdolna do zrozumienia, kim jest, poniewaz nie bedzie lustra, w ktorym moglaby zobaczyc wlasne odbicie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zwiazek jest jak lustro, a im prawdziwsza jest w nim milosc, im szlachetniejsza, tym lepsze, tym czystsze jest lustro. ale tak wielka milosc wymaga od ciebie otwartosci, wrazliwosci. musisz zrzucic swoj pancerz, co jest bolesne. nie mozesz stac bezustannie na strazy. musisz odrzucic kalkulujacy umysl. musisz zaryzykowac. musisz zyc niebezpiecznie. inni moga cie zranic; to jest ryzyko bycia bezbronnym. inni moga cie odepchnac; to jest ryzyko bycia zakochanym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;odbicie siebie, ktore zobaczysz w innym czlowieku moze byc brzydkie - stad zaniepokojenie; starasz sie unikac lustra. ale unikajac go, nie staniesz sie piekny. i nigdy nie dorosniesz. musisz podjac to wyzwanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wejdz w milosc. jest to absolutnie niezbedne, gdyz jedynie w obecnosci drugiego czlowieka stajesz sie swiadomy pelni wlasnego jestestwa; twoje istnienie rozwija sie dzieki drugiemu czlowiekowi, zostajesz zabrany ze swojego narcystycznego, zamknietego swiata na otwarta przestrzen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;milosc jest jak otwarta przestrzen. kiedy kochasz, to jakbys dostawal skrzydel. ale nieograniczona przestrzen z pewnoscia budzi lek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;odrzucenie ego jest bardzo bolesne, poniewaz uczono nas, by je rozwijac. myslimy, ze ego jest naszym jedynym skarbem. chronilismy je, upiekszalismy i polerowalismy. lecz kiedy milosc puka do drzwi, jedyne, czego potrzeba, by w nia wejsc, to odrzucenie ego. tak, to boli. pracowales nad nim cale zycie, jest ono wszystkim, co udalo ci sie stworzyc; twoje szpetne ego, to przekonanie, ze ty i egzystencja jestescie oddzielni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;milosc daje ci pierwsza szanse zestrojenia sie z czyms, co nie jest twoim ego. milosc daje ci pierwsza lekcje, jak harmonijnie wspolistniec z kims, kto nigdy nie byl czescia twojego ego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bac sie milosci, bac sie narastajacego bolu milosci, to jakby pozostawac zamknietym w ciemnej komorce. nowoczesny czlowiek zyje w ciemnej komorce. to jest narcystyczne - narcyzm jest najwieksza obsesja nowoczesnego umyslu. i wowczas pojawiaja sie problemy, ktore nie maja zadnego znaczenia. sa problemy tworcze, prowadzace do wyzszej swiadomosci. sa i takie, ktore prowadza donikad; po prostu trzymaja cie na uwiezi, w starym balaganie. milosc stwarza problemy. mozesz uniknac tych problemow, unikajac milosci - ale te problemy sa bardzo wazne. musisz wyjsc im na przeciw, rozprawic sie z nimi; przezyc je rozwiazac i zamknac. musisz przez nie przejsc; tedy wiedzie droga. milosc to jedyna sprawa, ktora warto sie zajmowac. wszystko pozostale jest wtorne. jesli cos pomaga milosci, jest dobre. wszystko inne jest srodkiem, milosc jest celem. tak wiec, bez wzgledu na to, jak wielki bylby bol, wejdz w milosc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jesli - tak jak wielu innych ludzi - zdecydujesz, ze nie zaglebisz sie w milosci, wowczas ugrzezniesz w samym sobie. twoje zycie nie bedzie pielgrzymka, nie bedzie rzeka plynaca do oceanu, bedzie brudne jak bajoro, a w koncu pozostana w nim tylko brud i bloto. by zachowac czystosc, trzeba plynac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;milosc jest bolesna, ale nie unikaj jej. jesli jej unikasz, tracisz takze wspaniala okazje, by dorosnac. wejdz w to, doznaj bolu milosci, a dzieki cierpieniu przyjdzie wspaniala ekstaza. tak, milosc jest jak agonia, ale z niej rodzi sie ekstaza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;milosci da ci pierwszy dowod na to, ze zycie nie jest bez znaczenia. ludzie, ktorzy mowia, ze zycie nie ma wartosci, to ludzie, ktorzy nigdy nie kochali. oni mowia, ze milosc ich ominela. pozwol zaistniec bolowi, pozwol zaistniec cierpieniu. idz przez ciemna noc, a dojdziesz do pieknego wschodu slonca. tylko w lonie ciemnosci rodzi sie slonce. poranek przychodzi po nocy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-7120372397929138070?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/7120372397929138070/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/milosc-boli-poniewaz-toruje-drogi_21.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7120372397929138070'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7120372397929138070'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/milosc-boli-poniewaz-toruje-drogi_21.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-6254840915800650884</id><published>2010-10-20T23:31:00.001+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.301+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>ojjj... weszlam do rossmanna po psie zarcie i wyszlam z nausznikami w kolorze fuksji. to potrafie tylko ja. w lumpexie obok czekaja za to rozowe skarpetki z hello kitty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;na medytacji bylo klawo, najbardziej podobal mi sie wielki piec kaflowy, do ktorego sie swapliwie przytulilam i niemalze usnelam. zajecia sa cykliczne, co srode, wiec jesli ktos ma ochote, warto wpasc. w kazdy wtorek o 18.00 sa medytacje spiewane, tez bardzo odprezajaca inicjatywa. w poniedzialki o 17.00 bedzie odbywal sie, ze tak powiem, rozszerzony kurs medytacji, wlaczajacy rozne inne techniki, mantry oraz wiedze skad to sie u diabla wzielo. z reszta &lt;a href="http://mantra.pl/"&gt;na stronie Mantry&lt;/a&gt; wiecej informacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no i najpiekniejsze! najnajnaj... w piatek wracam w pelnej krasie na taniec brzucha! i to od razu wskakuje do grupy zaawansowanej, nie wiem jakim cudem, ale sie ciesze :) a we wtorki rusza grupa z afro soukousa, na ktory oczywiscie tez sie zapisuje. bosssko... teraz czekam, az jeszcze wypuszcza dancehall, to w ogole znikne, nie bede chodzic, bede cale zycie tanczyc! bo od czego jest zycie, jak nie po to, zeby je przetanczyc, przespiewac..? gra we mnie muzyka, gra we mnie cala pieprzona orkiestra deta!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w tej wlasnie chwili zapuszcze sobie majke, bo od trzech dni (!!!) nie mialam nawet sily (!!!) obejrzec, co tam sie w tym jakze ambitnym serialu dzieje. malo tego, jeszcze housa trzeba nadrobic. tyle, tyle rzeczy do zrobienia, a czasu tak malo. i gauranga czeka przed snem. ach, i jeszcze postanowilam bardzo ambitnie wrzucic fragment Osho, tak ku potomnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;szukam kontaktu do dawcy autografu, naszlo mnie dzisiaj sentymentalnie. szukam tez kontaktu do mojej podstawowkowej milosci, ale nigdzie nie moge go znalezc. pamietam, bylam w 3. klasie i chodzilismy razem na spacery z naszymi szczurami. to byly pieeekne czasy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-6254840915800650884?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/6254840915800650884/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/ojjj_20.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6254840915800650884'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/6254840915800650884'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/ojjj_20.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-5507673237224403662</id><published>2010-10-20T13:32:00.002+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.303+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>pierwsza mysla, jaka mi towarzyszy od kilku dni kiedy rano otwieram oczy jest - kurwa, czemu tak ciemno? druga - kurwa, kiedy ja sie znowu poloze spac i wyspie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dzisiaj za to rozmyslam nad tym, co bede jesc. tzn tak ogolnie, na przestrzeni czasu. skad te watpliwosci? zapowiada sie, ze czekaja na mnie kolejne dwa (jesli nie trzy) kursy tanca, zastanawiam sie tez nad joga. do tego dalej silownia. w portfelu moze cos zostanie, ale porownujac zuzycie energii do ilosci jedzenia, jakie ostatnio w siebie wmuszam ergo tempo z jakim pozbywam sie kolejnych kilogramow (zeby nie bylo, wcale mnie to tak nie cieszy. gdzie moje cycki, gdzie moje biodra?) to z kolei zostanie malo ze mnie. ale to w sumie dobrze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dzisiaj za to ide na medytacje, ktora na szczescie nie wymaga zbytniej aktywnosci fizycznej. tak, szczerze mowiac licze na jakies cudowne efekty, dzieki ktorym odnajde w opcji MYSLENIE funkcje OFF. a jak juz znajde, to wcisne guziczek i go jakos zablokuje, by nie przelaczal sie na ON. myslenie przeszkadza w zwyklym cieszeniu sie zyciem. najpiekniej jest po prostu czuc, nie zastanawiajac sie nad kazdym aspektem danego zjawiska czy rzeczy, po prostu sie tym delektowac. myslenie jest dobre w matematyce, zeby rozpisac na kilka stron dowod na dzialanie '2+2=4'.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tak! tak, dzisiaj tez jest rocznica, kolejna, i tez trzecia! rowniez bardzo osobista, przypominajaca o tym, ze w zyciu dzieja sie rozne dziwne rzeczy, cuda tez sie zdarzaja. pierdolne frazesem - zeby pamietac o swoich marzeniach i o tym, ze sie spelniaja. dokladnie tak! boskoooo! lewituje 5cm nad ziemia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-5507673237224403662?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/5507673237224403662/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/pierwsza-mysla-jaka-mi-towarzyszy-od_20.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5507673237224403662'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/5507673237224403662'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/pierwsza-mysla-jaka-mi-towarzyszy-od_20.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-7614836512372644290</id><published>2010-10-19T23:33:00.001+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.306+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>mialam pisac, ale nie napisze. dzisiaj wszystko zostanie w glowie, az wyjdzie mi uszami, nosem, oczami, ustami i reszta dziur, jakie popelnilam w twarzy. bedzie ze mnie sciekac wielobarwna mazia, na podlodze zamieni sie w czarna, czarna smole i bedzie kipiec, po czym nagle wyparuje. bedzie miec przyjemny zapach, zapach wszystkich minionych por roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niedobrze mi sie robi od ilosci ludzi, ktorzy przywdziewaja maski i w dodatku robia to nieumiejetnie. ale okej, niech sobie robia co im sie zywnie podoba. w koncu zyjemy w wolnym kraju. wolnosc! a ja maski nie zaloze, bo nie umiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-7614836512372644290?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/7614836512372644290/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/mialam-pisac-ale-nie-napisze_19.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7614836512372644290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/7614836512372644290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/mialam-pisac-ale-nie-napisze_19.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-8746419826221305702</id><published>2010-10-19T14:23:00.001+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.328+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>male sprostowanie co do wczorajszych wypocin. prosze nie doszukiwac sie sensu tam, gdzie go nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czasem (w sumie to czesciej niz czasem) pisze dla pisania. niekiedy ma to sens, niekiedy ma to tylko dzwiek, niekiedy tylko wyglad ciagu liter. niekiedy wciskam mysli miedzy slowa, niekiedy nie. tzn sadze ze gdyby jakis analityk to przeczytal na pewno mialby cos do powiedzenia, ale to tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;note to self - nie sluchac babskiego gadania. w wiekszosci. jak to moja siostra powiedziala 'w problemach damsko-meskich caly klopot w tym, ze baby gadaja z babami, faceci z facetami i nic z tego nie wynika'. dlatego bardzo dziekuje za damsko-meskie rozmowy wprowadzajace spokoj do mojego umyslu. moze inaczej. rozmowa z kobieta wprowadza tylko dodatkowy zamet (mimo zapewne jak najlepszych intencji rozmowczyni), rozmowa z mezczyzna pozwala wsluchac mi sie w to, co mowie i zweryfikowac. z kobieta sie gdyba, z facetem omawia problem, z ktorego wynika, ze - za starym przyslowiem - nie ma takiego gowna, ktorego nie przeskoczysz. czasem wystarczy wypowiedziec cos na glos czy napisac to, zeby odrzec temat z emocji i przetrawic go na pusty zoladek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;codziennie pije ziola na grype i zauwazam pozytywne skutki tegoz procederu - moja odpornosc wzrasta. nie kaszle, nie kicham, nie daje sie zadnym zdradzieckim infekcjom. szybko je zwalczam i wydalam z organizmu w tej czy innej postaci (nie odpowiadam za bad mental image). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;z innej beczki - ostatnio moja sytuacja mieszkaniowa znow przybrala dosc niefortunny obrot, postanowilam wiec wyprzedzic podbodke z reka w nocniku i, wymeczona, nie czekajac na rozwoj wydarzen poszukalam juz teraz jakiegos dachu nad glowa, bo a to kumpel sie nie odezwie, a to kawalerka na pradze jest nie na moja kieszen, a zyczliwosci x nie chce juz naduzywac. tym sposobem natrafilam na pokoj marzen - budynek obok mojego obecnego miejsca koczowania (czyli super), 4. pietro bez windy (dodatkowy fitness), pies mile widziany, a teraz najlepsze - spelnilo sie moje pragnienie, czyli widok z okna na spacerniak mokotowskiego wiezienia! powaznie, ilekroc przechodzilam kolo wiezienia i patrzylam na sciete sciany budynkow, ktorych okna wychodza wlasnie na spacerniak myslalam sobie - rany, fajnie by bylo tak to obserwowac. i mam co chcialam! cena za ten pokoj to inna sprawa, moglaby byc nieco nizsza, ale nie wybrzydzam. ulubiony mokotow, wszedzie blisko, wszystkich mam pod nosem. powinnam sie z tymi ochami achami wstrzymac az do momentu przeprowadzki, kiedy odkryje jakies haczyki, ale co tam. jestem dzieckiem szczescia, wiec czemu te radosc mialabym tlumic w sobie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ciesze sie niezmiernie, w koncu rusze z edukacja na powaznie, zajme sie soba i lepieniem penisow z masy papierowej. chcialabym isc do jakiegos lekarza i zapytac sie, czemu jako ulubiony ksztalt obralam sobie wlasnie fallusa, niekoniecznie z podtekstem erotycznym, po prostu uwazam, ze fiuty sa ladne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dzien ma za malo godzin, za malo czasu ma czas. mam tyle ksiazek do przeczytania, zaczynam kilka na raz i chcialabym kilka na raz czytac, w tym samym momencie, najlepiej kazdym okiem inna ksiazke wertowac. i jeszcze do tego kilka rzeczy na raz robic. a jutro pojde popelnic to, co inni moga nazwac przepierdalaniem czasu, a mowa o medytacji. tak, wiem, medytowac kazdy moze i nie trzeba zadnego przeszkolenia, ale w kupie razniej! i moze znajde pierscionek, bo gdzies sie zapodzial.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-8746419826221305702?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/8746419826221305702/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/male-sprostowanie-co-do-wczorajszych_19.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8746419826221305702'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/8746419826221305702'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/male-sprostowanie-co-do-wczorajszych_19.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-2314824331220598443</id><published>2010-10-19T01:20:00.001+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.331+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>dobry dzien to byl i udany. ale pisac mi sie nie chce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cycki mi zmalaly, a wraz z nimi chyba i rozum. nie, wroc, rozumu to ja nigdy za duzo nie mialam. ale mialam przynajmniej czym nadrabiac. teraz to ani tego, ani tego. uuuu, chowam sie do swojej skorupki, wystawiam czolki, ustawiam odpowiednia czestotliwosc i hibernuje sie na 150 lat. chce zobaczyc, jak bedzie wygladal swiat dlugo po tym, kiedy powinnam byla umrzec. to takie, takie ciekawe. wiecej ego, mniej alter, wiecej centrum, mniej prowincji. zolta filizanka i fioletowy spodek stanowia zgrany zespol, dlatego tez rozpieprzylam je elegancko o wschodnia sciane, patrzac z satysfakcja, jak maciupkie odlamki porcelany opadaja na podloge. ale jak posprzatac ten niewyobrazalny balagan? niby male drobinki, a jakze upierdliwe. niby maluszki, ale z dywanu trudno zebrac je bez odkurzacza. cala noc sleczec bede z penseta i wydlubywac je spomiedzy wlokien. ja i nieja. zla lza. zolza.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-2314824331220598443?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/2314824331220598443/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/dobry-dzien-to-byl-i-udany_19.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/2314824331220598443'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/2314824331220598443'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/dobry-dzien-to-byl-i-udany_19.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3314699504509360953.post-1681619978245956848</id><published>2010-10-18T11:01:00.002+02:00</published><updated>2010-12-02T12:46:44.334+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>gapie sie w te wirtualna biala kartke i mam mentalna biala kartke wiszaca na sznureczku w puszce miedzy uszami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dobra, ale przede wszystkim - dzien zaczal sie mega przyejmnie, gdyz od mojego ulubionego kolportera METRA dostalam prezent :) uprzedzil mnie, bo sama chcialam mu cos dac, ale nie mam pojecia co. zastanawiam sie nad lizakiem albo czyms innym smiesznym. ale to bylo taaaakie mile, ze nie sposob sie nie usmiechac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mam dzis swoje male prywatne swieto. lubie takie niuanse zycia codziennego, nadajace mu slodko-gorzki posmak. chociaz jestem w tak swietnym nastroju, ze chyba nic dzisiaj nie bedzie gorzkie. po silowni pojde do grycana, kupie tiramisu i ciastko karmelowe, naleje wina do kieliszka (tak, od wczoraj po burzujsku jest), wlacze muzyke i pomedytuje nad zyciem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zaczynam dostrzegac rzeczy, ktorych nie widzialam wczesniej, jakby jakas kurtyna spadla mi z oczu, albo jakbym odkryla, ze obecnie telewizja ma troche wiecej programow niz tvp1, tvp2 i polonia1. stres i strach przed utrata czegos/kogos bardzo waznego motywuje do myslenia. nie, nie obwiniania siebie i szukania w sobie odpowiedzi na pytanie 'dlaczego?', ale do tego zeby - kiedy te przykre emocje opadna - usiasc, pomyslec i przede wszystkim obserwowac, przy czym zwykle widzi sie rzeczy, towarzyszy mysl 'jestem debilem'. na razie zaobserwowalam u siebie pare takich spraw, ktorych pewnie nie zauwazylabym albo zignorowala i nie chciala sie do nich przyznac sama przed soba (a popracowanie nad nimi to juz w ogole!), gdyby nie obecna sytuacja. staram sie ze wszystkiego czerpac jakies nauki, wyciagac wnioski. tak, realna mozliwosc utraty napedza, by jednak przestac myslec 'ja mam zawsze racje' i spojrzec na sprawe z innej perspektywy. i nawet jesli naprawde sie cos/kogos straci, to i tak zostaja owe obserwacje i to, co z nich wyniknelo. no i mozliwosc pracy nad soba to cos rewelacyjnego. o, ze tak metaforycznie powiem - przestac rzucac kamieniami, spojrzec w lustro i zastanowic sie, czy ma sie prawo tymi kamieniami dalej miotac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zycie jest cudowne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3314699504509360953-1681619978245956848?l=zelkoti.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zelkoti.blogspot.com/feeds/1681619978245956848/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/gapie-sie-w-te-wirtualna-biala-kartke-i_18.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1681619978245956848'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3314699504509360953/posts/default/1681619978245956848'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zelkoti.blogspot.com/2010/10/gapie-sie-w-te-wirtualna-biala-kartke-i_18.html' title=''/><author><name>Koti</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08153106469111922120</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='26' src='http://3.bp.blogspot.com/-NUcA6vDvG1E/TwWKRvS5cuI/AAAAAAAAL44/fpleI5B7S-w/s220/kotitan.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
