Jutro. Na pewno uda mi się wstać rano i dotrzeć na siłownię. Dzisiaj budzik nie przekonał mnie kolejny raz... Niby się obudziłam, ale jednak nie do końca. Wstałam przed południem. Śniło mi się, że jakiś mój bliżej niezidentyfikowany znajomy łowił ryby i tak zarzucił wędką, że haczyk wbił mi się w migdałek. On tego nie widział i szarpał za żyłkę. W końcu udało mi się wyjąć żelastwo z gardła, które zdążyło mi spuchnąć, jednak nie krwawiło. Pobudka.
Wiedziałam, że w Parku Łazienkowskim żyją sobie różne zwierzaki, lecz na własne oczy widziałam jedynie całą gamę różnorakiego ptactwa, karpie, myszy i wiewiórki. A dzisiaj... Dzisiaj oglądałam sobie totalnie wyluzowaną łanię łażącą po trawce przy bramie wychodzącej na Agrykolę. Nie mogłam od niej oderwać wzroku, w sumie to praktycznie środek miasta. Wycieczka do Łazienek dostarczyła też mojej skórze dawki promieni słonecznych, gdyż razem z Ursusem postanowiliśmy się trochę powygrzewać z dala od ludzi i samochodów.
Dzień nie byłby dniem, gdybym nie zajrzała na Wilczą. Bez zmian. Ciasto wyszło dobre, Aneta jak zwykle miła i kochana, dostałam nawet ciuchy (wczoraj dostałam od Kini buty :3 wiosenna garderobo witaj!), a jutro dam jej ogolić swoją głowę. Nie wiem jaki będzie tego efekt, trudno jest to przewidzieć. Jestem jednak pełna wiary. Udało mi się też dotrzeć do siostry, której mieszkanie będzie przez najbliższy tydzień moją bazą. Kocham. Klimat mieszkania, balkon, widok z okna, łóżko, wannę, wszystko.
Nieuchronnie też weszłam w fazę jęczenia-tęsknienia. Właśnie, jaką emocją jest tęsknota - pozytywną czy negatywną? Sama nie wiem. W każdym razie bardzo cierpliwie i wytrwale czekam na poprawę sytuacji. Typowo babskie skłonności do rozkminy i analizy wszystkiego, co tylko się da (a nawet jak się nie da to i tak się da) sprawiają, że po raz kolejny w takiej sytuacji staję na rozdrożu: 'zrobić detoks i olać' vs 'cooooo? jestem zajebista i dostaję to, czego chcę!'. ale nie chcę wyjść na stalkerkę. ale nie chcę też siedzieć z założonymi rękami, a potem pluć sobie w brodę, że nic nie zrobiłam. ale. ale ale ale. W głośnikach dzisiaj Morrison. Trochę tego detoksu jednak się przyda ;)
W tej chwili całkowicie spontanicznie postanowiłam iść umyć swoje cztery litery i zalec w łóżku. Jutro pół dnia latania z łopatą w Dirt Parku.
****Aaaa!! No i beka wieczorna, a jak! Poszłam do sklepu, miła pani w kasie już wszystko policzyła. Dodaję 'i siateczkę poproszę', ona 'cienką?' - przynajmniej tak usłyszałam. 'tak, taką zwykłą' i patrzę, a ona schyla się po SETECZKĘ ŻYTNIEJ :3 oczywiście dostałam śmiechawy, a ona nieco speszona dodała 'a, do herbaty zawsze można...'
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz